Wpisy z tagiem: jadalne chwasty

poniedziałek, 18 lipca 2011
PORTULAKA (PURSLANE); ZUPA CEBULOWA Z PORTULAKĄ

Znowu nadaję z ogrodu :) O portulace czytałam w wielu książkach o roślinach dzikorosnących, a teraz mam ją w ogrodzie. Ma grube "mięsiste", zaokrąglone listki i czerwone łodygi. Posiada odświeżający cytrynowy smak, przy czym łodygi są bardziej wyraziste w smaku niż liście. Na surowo nie każdemu zasmakuje, pisała o tym Thiessa , która prowadzi niezwykle inspirujący blog "Podróże kulinarne"; moja córa podskubuje listki portulaki na surowo, co mnie bardzo cieszy :). Osobiście nie spotkałam portulaki dzikorosnącej, ale jeśli Wam się poszczęści, koniecznie zabierzcie ją do domu i poeksperymentujcie z jej smakiem, to bardzo odżywcza roślina. Portulaka (na podstawie "Edible Wild Plants. Wild Foods from Dirt to Plate" J.Kallasa) jest bogatym źródłem omega- 3 (największym spośród wszelkich badanych roślin zielonych) i witaminy E (największym spośród wszelkich badanych roślin zielonych); zawartość żelaza w porównywalnej ilości do szpinaku /czyli wcale nie tak dużo, ale jednak ;)/.

portulaka warzywna

Portulakę można spożywać na surowo, smażyć ją, gotować. Niektórzy przygotowują liście i łodygi oddzielnie (te pierwsze np. podobnie jak szpinak, a te drugie np. podobnie jak szparagi), ale jak słusznie napisał J.Kallas, można zrobić kilka ważniejszych rzeczy niż oddzielanie liści od łodyg portulaki :)

Dzisiaj przedstawiam zupę cebulową z portulaką, której za inspirację posłużył przepis S. Brilla z książki "The Wild Vegan Cookbook" (o której szerzej napiszę zapewne niebawem). Brill przyrządza ją tylko z portulaki, cebuli, wina i mleka roślinnego; ja część mleka zastąpiłam bulionem z warzywami, dodałam czosnek, koperek, wino zastąpiłam octem jabłkowym. Zupa wyszła ciekawa w smaku, bardzo orzeźwiająca, idealna na tę porę roku, bardzo polecam.

zupa cebulowa z portulaką

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3-4 osób na dwa dni)

2 średnie marchewki

1 mniejsza pietruszka

kawałek selera

3 średnie ziemniaki

sól, pieprz

3 duże cebule

duża garść portulaki (liście i łodygi)

3 łyżki octu jabłkowego

3 łyżki oliwy

3 ząbki czosnku

2 liście laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

2 szklanki mleka sojowego lub innego

garść koperku (robiłam tę zupę dwa razy, za drugim razem dodałam koperek i bardzo mi tu pasował).

Wykonanie

Marchew, pietruszkę, seler i ziemniaki obieram, kroję w kostkę, wrzucam do garnka, zalewam 1,5 l wody, zagotowuję, zmniejszam gaz, przykrywam i gotuję ok 25 min, dorzucając w trakcie gotowania sól (na początek pół łyżki), ziele angielskie i listki laurowe.

W trakcie gotowania warzyw przygotowuję portulakę. Po opłukaniu, warto zanurzyć ją w dużej ilości zimnej wody na kilkanaście minut by oczyścić ją z piachu. Następnie wytrząsam z niej nadmiar wody i kroję (łodygi razem z liśćmi) w odstępach powiedzmy ok 0,5 cm. Na rozgrzany na patelni olej wrzucam cebulę z portulaką i smażę ok 5 min, posypuję szczyptą soli, dodaję ocet, przykrywam i podgrzewam jeszcze ok 3 minut. Przerzucam zawartość patelni do garnka z warzywami, chwilkę podgrzewam, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i posiekany koperek i wyłączam gaz. Dodaję mleko sojowe, mieszam, doprawiam solą i pieprzem. Gotowe, smacznego !

środa, 29 czerwca 2011
ZUPA Z LEBIODĄ

Lebioda jest jedną z najsmaczniejszych roślin dzikorosnących jakie jadłam, półka szpinakowa, o klasę wyższa lub nawet dwie :)

Jednak zanim o lebiodzie, chciałam napisać o książce, absolutnie hitowej dla osób zainteresowanych jadalnymi dzikorosnącymi roślinami. Mowa o "Edible Wild Plants. Wild foods from Dirt to Plate" Johna Kallasa. Jestem nią zachwycona!

edible wild plants

Autor dysponuje ogromną, zadziwiającą wręcz wiedzą o dzikich roślinach, opisuje wygląd i jadalność na każdym etapie wzrostu każdego elementu rośliny: od korzeni, przez serca, łodygi, liście, pąki, kwiaty i nasiona. Pisze o metodach poznawania optymalnej dojrzałości roślin, o swoim dzikim ogrodzie, o piciu soków przez "słomki" z łodyg kwiatów mniszka, o wartościach odżywczych, podaje przepisy (choć bez narzucania proporcji, ale z propozycją alternatyw), proponuje metody zrywania/ ścinania roślin, pisze o subiektywnych odczuciach smakowych. Do tego masa zdjęć i solidnej wiedzy. Mega hit, absolutny!

edible wild plants

Jeśli będziecie mieli możliwość zakupu, bardzo Was do tego zachęcam!

Kallas pisze również o lebiodzie, którą posiada w swoim dzikim ogrodzie /jedni pielą, inni uprawiają :)/. W zeszłym roku pisałam o lebiodzie, garść informacji znajdziecie tu (klik klik), możecie jej użyć w ulubionych daniach z zastosowaniem szpinaku. Porównując lebiodę ze szpinakiem /za J.Kallasem/, ma ona więcej błonnika, witaminy A i C, cynku, potasu, miedzi i magnesu i uważa się ją za jedną z najbardziej odżywczych zielenin, tych dzikich i udomowionych. Warto więc rozejrzeć się za nią na terenach w miarę oddalonych od dróg i ulic. Pamiętajcie, że zrywamy młode rośliny, ze starszych tylko górne części.

Dzisiaj przedstawiam dwa dania z lebiodą w roli głównej: zupę, którą serdecznie polecam, ma wyjątkowy smak oraz parowane łodygi lebiody pomysłu Johna Kallasa z książki, którą polecałam na wstępie.

zupa z lebiodą


zupa z lebiodą

 

Składniki

 

PRZEPIS WEGAŃSKI


ok 60 roślin lebiody

2 marchewki

1 pietruszka

kawałek selera

6 średnich ziemniaków

3 listki laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

sól

3 ząbki czosnku

oliwa do skropienia

Wykonanie

Lebiodę płuczę, zalewam dużą ilością wody na ok 15 minut by oczyścić ją z piachu. Do garnka wrzucam obrane i pokrojone warzywa, zalewam wodą (2 litry) i gotuję ok 25 minut. W trakcie gotowania dorzucam listki laurowe, ziele angielskie i łyżkę soli. Liście lebiody najlepiej (najszybciej) zrywać- zwłaszcza do zupy, gdzie ich wygląd nie ma żadnego znaczenia- ściskając łodygę palcami i "jadąc" nimi w górę :)

Po oberwaniu liści, kroję je jeszcze, wrzucam do zupy i gotuję ok 10 min. Dorzucam przeciśnięty przez praskę czosnek, dosmaczam solą, ewentualnie pieprzem i wyłączam gaz. Smacznego :)

Pozostałe łodygi J. Kallas zaleca stosować jak szparagi, a jeden z jego pomysłów na nie to parowanie przez ok 5 minut, a po przerzuceniu na sitko wymieszanie z dressingiem (u mnie przeciśnięty przez praskę czosnek rozmieszany w łyżce oliwy, do tego kilka kropli octu winnego czerwonego, całość posypana kilkoma szczyptami soli i prażonym sezamem), wyszły ciekawie :)

 

 

łodygi lebiody w oliwie

piątek, 08 kwietnia 2011
FARINATA, BALSAMICZNE PIECZARKI I PESTO Z MŁODEGO MNISZKA

Dzisiaj hurtem :) ale tak naprawdę i z ręką na sercu polecam głównie pieczarki balsamiczne, są pyszne na ciepło i po wystudzeniu; farinata raczej mi nie wyszła, przykleiła się nieco do formy, popękała w kilku miejscach i wyszła dość sucha, chociaż pyszna! Następnym razem będę ją podgrzewała na patelni teflonowej.Natomiast  pesto z liści mniszka nie posmakuje każdemu, trzeba lubić w kulinariach nieco goryczki, ja nie przepadam, ale przepis zamieszczam, ponieważ po podgrzaniu wypada znakomicie (część zużyłam do tofucznicy- polecam, a część do farinaty- również polecam, z dodatkiem pesto właśnie smakowała najlepiej).

farinata i balsamiczne pieczarki

Po kolei, na początek pesto. Wcześniej z listkami mniszka trochę ćwiczyłam i nie polubiliśmy się zbytnio, ale po pierwsze zaciekawił mnie przepis Davida Lebovitza (klik klik), po drugie będąc na łące skusiły mnie młodziutkie listki mniszka i szczawiu, zerwałam jedno i drugie i ukręciłam pesto.

pesto z młodych liści mniszka

Mniszek pospolity działa leczniczo, odtruwająco na wątrobę; gorycze wspomagają trawienie i ułatwiają wchłanianie do krwiobiegu m.in witaminy B12 i żelaza (dwa hasła bardzo znane wegetarianom), wspomagają także czynność serca, wzmacniają organizm i polepszają nstrój :) Jest polecany również przy przewlekłych zmęczeniach i chorobach zwyrodnieniowych układu  kostno- stawowego (na podstawie U. Buhring "Wszystko o ziołach"). Nic tylko wybrać się na łąkę z dala od ulicy, rwać i jesć :) Upatrzyłam również młodą pokrzywę, ale o niej będzie w innym odcinku.

pesto z młodych liści mniszka

Pesto z młodych liści mniszka i szczawiu

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

duża garść liści młodego mniszka (przełom marca/ kwietnia, początek kwietnia)

garstka liści młodego szczaiu

po 2 czubate łyżki uprażonych na suchej patelni arachidów i ziaren słonecznika

2 łyżki soku z cytryny

5 łyżek oliwy (lub więcej)

2 większe ząbki czosnku

sól

czubata łyżeczka płatków drożdżowych (opcja)

Wykonanie

Zieleninę płuczę, wrzucam do miski z dużą ilością chłodnej wody i trzymam ok 10 minut, wyjmuję, wytrząsam nadmiar wody, wstępnie kroję, wrzucam do blendera, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, a także oliwę, orzechy i słonecznik, miksuję. Dodaję płatki drożdżowe, dosmaczam solą, konsystencja na tym etapie przyjmuje formę pasty kanapkowej, jeśli ma być użyta do sosu np, trzeba dodać trochę wody i oliwy. Tak jak pisałam wyżej, gorzki posmak jest dla mnie średnioakceptowalny (dlatego unikam gorzkich sałat), ale wiem, że niektórzy go lubią i to pesto jest stworzone dla nich. Młody mniszek nie zawiera dużo goryczy, ale jest ona wyczuwalna, mimo dodania liści szczawiu. Podobnie w sałatkch, jeśli dodacie listki świeżego mniszka, to zdominuje smak. Podgrzewanie eliminuje gorycz, jak również część składników odżywczych, ja swoje pesto przeznaczyłam do tofucznicy (podgrzewane z tofu) i farinaty, oba sposoby smakowo odpowiadały mi i rodzince.

pesto z mniszka

Farinata/ socca

Rodzaj placka /pieczywa o banalnym składzie: mąka cieciorkowa (farina/ chickpea/ garbanzo/ besan flour), woda, olej, przyprawy. Okazuje się, że co przepis to inne proporcje, inny czas leżakowania ciasta /lub w ogóle jego brak/, inne dodatki. Do ciasta możecie dodać ulubione zioła, pesto, czosnek lub stworzyć z blatu spód do wegańskiej bezglutenowej pizzy :)

farinata i balsamiczne pieczarki

Kierowałam się przepisem znalezionym u Gospodarnej narzeczonej (klik klik):

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

200 g mąki z ciecierzycy (ok 1 i 3/4 szklanki)

200g wody (ok szklanki)

3 łyżki oleju

łyżeczka soli /ewentualnie pieprz/

czubata łyżka posiekanych igieł rozmarynu

Wykonanie

Mieszam sypkie składniki, dolewam wodę energicznie mieszając by nie powstały kluchy. Odstawiam ciasto na ok 2 h. Dodaję oliwę, mieszam. Ja ciasto podzieliłam na 2, do jednej części dodałam 3 łyżeczki mniszkowego pesto, o którym pisałam wyżej. Okrągłą blachę smaruję olejem i wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C (Narzeczona pisała o 220 st, ale mam piekarnik bez regulacji :/), jak olej chwilę się nagrzeję, wylewam porcję ciasta i piekę do zezłocenia się brzegów (ok 20 minut), potem to samo z drugą porcją (nie zapomnijcie o smarowaniu blachy tłuszczem, bez względu na to jak świetną, nieprzystającą foremkę macie). Po wyjęciu można placki posmarować dodatkową oliwą, jak na mój gust- są za suche. Tak jak pisałam we wstępie, ciasto przywierało do formy, choć dało się odkleić i pękło w kilku miejscach, ale smakowo jak najbardziej ok, zdecydowanie do powtórzenia.

Teraz delikatesy, pieczarki balsamiczne :) Generalnie lubię do pieczarek po kilkuminutowym podduszeniu dodać odrobinę czerwonego octu, wspaniale wzbogaca ich smak. Tym razem pieczarki z octem balsamicznym, pyszne, lekko słodkie, smakowały nam nawet po przestudzeniu. O dodawaniu do pieczarek octu balsamicznego znalazłam również wzmiankę w "Kuchni Marty. Kolory smaków" M. Gessler, z dodatkiem brązowego cukru, kto ma chęć może eksperymentować :)

farinata i balsamiczne pieczarki

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

ok 600 g pieczarek

2- 3 łyżki oleju/ oliwy

2 łyżki octu balsamicznego

2 duże ząbki czosnku

szczypta soli / ewentualnie pieprz

można sypnąć ulubionych ziół

Wykonanie

Pieczarki czyszczę, ścinam końce trzonków i kroję na niezbyt cienkie plasterki (jeśli pieczarki są małe, mogą być w całości). Na patelni rozgrzewam tłuszcz, wrzucam grzyby, przykrywam i duszę ok 8 minut (w połowie mieszam), dodaję ocet, mieszam, przykrywam jeszcze  na 2- 3 minutki, zdejmuję pokrywkę i duszę przez kilka minut do znacznego odparowania sosu. Pod koniec wciskam przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam gaz. Posypuję szczyptą soli, można też sypnąć nieco pieprzu i ziół. Smacznego :)


niedziela, 16 maja 2010
JADALNE CHWASTY: LEBIODA

Pieląc ogródek, warto przyjrzeć się roślinom, które wyrywamy, niektóre są bardzo wartościowe i smaczne. Wierzcie mi, nie jestem osobą, która zachwyca się zielem tylko dlatego, że jest jadalne i zielone lub ładne. Musi być smaczne! Jak do tej pory ogromnymi przysmakami są dla mnie pąki mniszka (klik klik)  i pokrzywa (klik klik), dzisiaj dołączam komosę białą, zwaną potocznie lebiodą :)

lebioda


Należy zrywać młode rośliny, jeśli starsze- tylko wierzchołki (choć ja bym za to się nie brała), nie bierzemy roślin z podkurczonymi, przegiętymi w dół listkami, gdyż tam znajdują się mszyce wraz ze swoim przyszłym potomstwem. Jest tego całkiem sporo i po zerwaniu dużej ilości roślin, sporą część odrzuciłam z tego względu właśnie. Czy warto było? Zdecydowanie! Porównując jej smak ze szpinakiem, musiałabym się zastanowić czy nie jest smaczniejsza, a jestem ogromną, przeogromną fanką szpinaku :)

Ważna uwaga (za wikipedią): "Starsze liście i nasiona są trujące. Łatwo jednak pozbawić ich trujących składników – przed spożyciem muszą być gotowane, a wodę po gotowaniu odlewa się. Z nasion można przyrządzać mąkę i kasze." Tak, tak, kasze, kojarzycie quinoa /komosa ryżowa/? To jej kuzynka. Wracając do lebiody: najlepiej spożywać taką z przełomu maja i kwietnia mając czyste sumienie.

Dodatkowo, również za wiki: liście lebiody mają dużo białka (16%), węglowodanów  (49%), witaminy C oraz prowitaminy A.

U mnie lebioda z pszenicą, robiłam też z quinoa (komosa biała z komosą ryżową), możecie przyprawić i podać ją dowolnie, np. w sposób jaki przyprawiacie szpinak. Można z niej również przyrządzić pyszną zupę.


lebioda z pszenicą

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 2 osób)

kilka garści liści lebiody (wiadomo, im więcej tym lepiej, u mnie były 3-4)

sól

pieprz

gałka muszkatołowa

1,5 szklanki pszenicy (płukanej kilkakrotnie, moczonej przez noc i gotowanej z dodatkiem soli ok 2 godzin)

2-3 łyżki oleju do smażenia

2-3 ząbki czosnku

bulion warzywny

dodatkowo dodałam dla koloru i smaku 1 małą czerwoną cebulę, łyżeczkę prażonych ziaren sezamu, 1 średni czerwony pomidor (sparzony, z pokrojonym w kostkę miąższem i odrzuconymi pestkami) + kilka pomidorów koktajlowych do dekoracji


Wykonanie

Liście porządnie płuczę kilkakrotnie, a właściwie przeprowadzam cały rytuał ;) Wrzucam je na sito o dużych otworach, płuczę mieszając pod bieżącą wodą, wrzucam do miski, zalewam sporą ilością wody, chwilę czekam, zbieram liście z wierzchu, przerzucam na sito i znowu płuczę, po trzykrotnym płukaniu mam prawie czyste sumienie, końcowym etapem jest przelanie na sicie listków wrzątkiem, potrząsam by ndamiar wody ściekł.

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam listki, smażę ok 10 minut, pod koniec dorzucam sól, gałkę (musicie popróbować, ja dodałam po niepełnej płaskiej łyżeczce), wkręcam trochę pieprzu i wciskam przez praskę czosnek, dorzucam pokrojony miąższ pomidora, dość drobno pokrojoną cebulę i sezam, mieszam. Dodaję ugotowaną pszenicę, mieszam, dolewam tyle bulionu by całość miała konsystencję potrawy z sosem. Gotowe, smacznego!

piątek, 07 maja 2010
SMAŻONE KOSZYCZKI KWIATOWE MNISZKA

Mniszek pospolity jest jadalny w całości: korzenie, listki, z jego kwiatów można sporządzić pyszny miód, wino lub syrop. I chociaż ani listki ani korzeń nie przypadły mi za bardzo do gustu, to nierozwinięte koszyczki kwiatowe wrzucam do kategorii przysmaków!


mniszek pospolity

Dla jasności, nie chodzi o koszyczki przekwiatające czy takie, które wieczorem chowają się, a o zamknięte beczułki, które jeszcze nie rozkwitły.


nierozwinięte koszyczki kwiatowe mniszka

Dzisiaj sporządziłam je na sposób najprostszy z możliwych, chciałam poczuć ten smak, ale bardzo dobrze będą pasowały do potraw typu curry, będą ciekawym uzupełnieniem sałatek, potraw z ryżu, kaszy, makaronu. Dodatek prażonych orzechów piniowych, włoskich czy sezamu również będzie przyjemnie współgrał z ich smakiem.

Jak smakują? Słyszałam opinię, że ich smak to połączenie brukselki i szparagów i muszę przyznać, że rzeczywiście smakują szparagowo (posmak zielonych szparagów) z odrobiną goryczki. Pyszne polecam :)

Należy ścinać/ zrywać same koszyczki, ja także po kilkukrotnym opłukaniu pozrywałam listki znajdujące się bezpośrednio pod koszyczkami, z kilku względów: estetycznych, higienicznych i smakowych: mogą nadać gorzki smak. Można je zrywać rękoma lub ściągać nożykiem.


Przy okazji podłączam się do wspaniałej akcji Pinkcake

"Klub kwiatożerców"


smażone koszyczki mniszka

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

ok 3 szklanek nierozwiniętych koszyczków kwiatowych mniszka

3 ząbki czosnku

3 łyżki oliwy

ok 3 łyżek bulionu warzywnego lub wody

sól lub sos sojowy

ewentualnie pieprz (ja nie użyłam)


Wykonanie

Umyte i oczyszczone koszyczki wrzucam na rozgrzaną na patelni oliwę, smażę 5-10 minut aż zaczną oddawać przyjemny aromat. Dorzucam kilka szczypt grubej soli, przeciśnięty przez praskę czosnek, podgrzewam chwilę i by pozostały wilgotne dodaję kilka łyżek bulionu warzywnego. Po wymieszaniu z makaronem całość polałam jeszcze odrobiną oliwy. Gotowe, smacznego :)

czwartek, 15 kwietnia 2010
ZUPA Z POKRZYWY

Wybierając się na wiosenny spacer w okolice łąk czy lasów pamiętajcie o zabraniu ze sobą nożyka lub nożyczek i wiaderka na młode listki pokrzywy, sezon rozpoczęty! Najlepiej zrywać pokrzywę (wierzchołek rośliny) przed kwitnieniem (od marca do czerwca) w bezdeszczowe dni przed południem na terenach oddalonych od szos. Można ją dodać do sałatki, zupy, farszu naleśnikowego czy pierogowego, upiec smakowity pasztet. Gratka dla smakoszy szpinaku, przyrządza się podobnbie i podobnie również smakuje!

Jak się okazuje, pokrzywa zwyczajna wcale tak nie parzy jakby się wydawało. W kulinariach, medycynie i kosmetyce korzysta się z walorów całej rośliny. Wartościowe są nie tylko młode liście, ale również kwitnące ziele, owoce i korzenie.

Główne właściwości ziela pokrzywy (na podst. U. Buhring "Wszystko o ziołach"): pobudza przemianę materii, działa moczopędnie, jest stosowane w stanach zapalnych dróg moczowych oraz chorobach skóry. Działa wzmacniająco (w stanach wyczerpania) na nasz organizm, również na kondycję naszych włosów i skóry. Ze względu na wyjątkowo dobrze przyswajalne żelazo posiada również właściwości krwiotwórcze. Oprócz żelaza zawiera również mangan, potas, wapń, ponadto witaminy A, B2, B5, C, E, K, a także: kwasy organiczne (mrówkowy, octowy), nienasycone kwasy tłuszczowe, kwasy fenolowe, flawonoidy i chlorofil.

Mało? :) Pokrzywa ma również dobry wpływ na rośliny i warzywa w ogrodach i ich otoczenie: wspomaga wzrost roślin, poprawia jakość gleby, wzmacnia aromat ziół gdy rośnie obok nich, można z niej również przygotować naturalny nawóz przeciw szkodnikom i grzybom.

Przejdźmy do zupy, jest przepyszna!

zupa z pokrzywy

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

kilka sporych garści szczytowych liści młodej pokrzywy (miejcie na uwadze, że tak jak inne świeże liście, pokrzywa również pod wpływem obróbki cieplnej straci bardzo na objętości)

2 większe marchewki

1 nieduża pietruszka

kawałek selera

4 małe ziemniaki

2 średnie cebule

1 łyżeczka gałki muszkatołowej

1/2 łużeczki kuminu

3 listki laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

3 ząbki czosnku

sól

pieprz

sos sojowy

2 łyżki oleju rzepakowego

dodatkowo 1/2 szklanki kaszy jaglanej (w jej miejsce możecie użyć innego lubianego dodatku: grzanek, makaronu, ryżu, płatków owsianych, polenty, klusek, innej kaszy lub ugotować zupę bez dodatków i zwiększyć o 1-2 ilość ziemniaków, ja miałam chęć na pożywny gęsty krem)


Wykonanie

Pokrzywę porządnie płuczę kilka razy, przerzucam na sitko i przelewam wrzątkiem (być może nie każdy się ze mną zgodzi w tym miejscu, liście młodej pokrzywy nie mają właściwości parzących, to prawda, jednak ze względu na nieznany mi rozwój mikro i makro ;) w otoczeniu pokrzyw, wolę jednak potraktować je niezbyt dużą dawką wrzątku).

Warzywa płuczę, obieram, kroję na kawałki (jakiekolwiek i tak będzie miksowanka), płuczę, wrzucam do garnka, zalewam 2 litrami wody i zagotowuję. Zmniejszam płomień dorzucam listki, ziele i niepełną łyżkę soli (jeśli zrezygnujecie z ziemniaków soli należy dodać mniej).

Gotuję ok 25 minut do miękkości warzyw (zależnie od wielkości kawałków). W tym czasie przelewam kaszę wrzątkiem, płuczę, wrzucam do garnka, zalewam wodą (szklanka) i gotuję z dodatkiem soli do miękkości.

Na patelni rozgrzewam 2 łyżki oleju, dodaję pokrojoną w kostkę cebulę, smażę do zeszklenia, dorzucam pokrojoną pokrzywę, smażę kilka minut, w trakcie dorzucam gałkę muszkatołową, kmin rzymski (to jest oczywiście propozycja, zestaw ulubionych przypraw mile widziany, curry jak najbardziej), wciskam przez praskę czosnek.

Z bulionu wyciągam przyprawy, wrzucam zawartość patelni i miksuję całość na krem. Teraz należy sprawdzić smak, ja doprawiłam jeszcze sosem sojowym i pieprzem. Podgrzewam krem przez chwilkę, dodaję ugotowaną kaszę i wyłączam gaz. Można zabielić, jeśli lubicie, ja dodałam niewielką ilość mleka sojowego (1/2 szklanki). Zupa pyszna, z powodzeniem może udawać szpinakową (choć wcale nie musi)  zanim sezon szpinakowy się zacznie :) Smacznego!

O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl