poniedziałek, 07 stycznia 2013
PIEROGI RUSKIE BEZ SERA, ALE Z KASZĄ JAGLANĄ

To już druga wersja wegańskich pierogów ruskich u mnie. Pierwsza była z moczonym słonecznikiem, dla przypomnienia- (klik), ta z kaszą jest równie smakowita i szybsza od poprzedniej, nie trzeba niczego moczyć :) W roli omasty wystąpił smażony seler z dodatkiem balsamico i mak. Córce pomysł chrupiących ziarenek na pierogach bardzo przypadł do gustu i pierwotnie miałam użyć tylko maku dorzuconego do podgrzanej oliwy, dosmaczyć szczyptą soli, ale seler wołał z lodówki o uwagę :)

Zamiast selera możecie użyć pietruszki czy cebuli lub w ogóle pominąć ten element i skupić się na maku :), w farszu niczego bym nie zmieniała, ewentualnie- jeśli macie- można dodać nieco zieleniny (pietruszka, koperek).


pierogi ruskie z kaszą jaglaną

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ponad 40 szt)

Ciasto

3 szklanki mąki pszennej lub mieszanki (użyłam pszennej typ 650 z domieszką orkiszowej) + odrobina do podsypywania blatu

1 i 1/4 szklanki gorącej wody

łyżka oleju/ oliwy


Farsz

1/2 szklanki kaszy jaglanej

1/ 2 kg ziemniaków

sól, pieprz do smaku

łyżka soku z cytryny lub dwie

szczypta startej gałki muszkatołowej

3 duże ząbki czosnku

1 średnia cebula

4 łyżki oleju/ oliwy

Omasta

średni seler
łyżka octu balsamicznego
sól, pieprz

4 łyżki oleju/ oliwy

czubata łyżka maku

Wykonanie

Obrane, pokrojone ziemniaki gotuję do miękkości w osolonej wodzie, odparowuję, ubijam na pure. Przelaną wrzątkiem na drobnym sitku i przepłukaną kaszę przekładam do niewielkiego  garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, sypię niewielką ilość soli, dodaję łyżeczkę oleju, kładę uchyloną pokrywkę i na niewielkim ogniu gotuję przez kilka minut aż woda się wygotuje, a zawartość zaskwierczy ;), zostawiam pod pokrywką na 10 min (przez ten czas kasza dojdzie pod parą). Następnie dodaję łyżkę oliwy i rozcieram ją tylną stroną drewnianej łyżki. Mieszam z ziemniakami. Cebulę pokrojoną w drobną kostkę smażę do zeszklenia (a nawet lekkiego zezłocenia) na 3 łyżkach oleju, mieszam z masą, wciskam przez praskę czosnek, dosmaczam solą (łyżeczka lub więcej), świeżo zmielonym pieprzem, sokiem z cytryny i startą gałką.

Przesianą mąkę zalewam szklanką wrzątku, początkowo mieszam łyżką, a jak nieco przestygnie zaczynam wyrabiać rękoma, dolewam jeszcze odrobinę wody (ilość wody uzależniona jest od typu mąki, być może nie trzeba będzie dolewać wcale, musicie to wyczuć, ja dodałam ok 1/4 szklanki- gorącej oczywiście), wyrabiam aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne, dodaję oliwę i wyrabiam jeszcze chwilę, przykrywam ściereczką i daję ciastu odpocząć przez ok 15 minut.

Odrywam porcje ciasta, wałkuję na podsypanym mąką blacie, wykrajam koła "drinkową" /;)/ szklanką, kładę po czubatej łyżce farszu i zlepiam pierogi (ciasto, które czeka w kolejce ;) pozostaje nadal pod ściereczką i lepione odkładane pierogi również- zapobiega to wysuszeniu). Jeśli macie problem ze sklejaniem ciasta, warto po nałożeniu farszu przejechać przez połowę koła palcem zanurzonym w wodzie (warto mieć pod ręką miseczkę z przyszykowaną do tego celu wodą). Gotuję w osolonym wrzątku przez kilka minut od wypłynięcia (woda w garnku nie może buzować, ale lekko pyrkać ;), po wydobycie z garnka mieszam od razu z omastą, którą przygotowuję w trakcie gotowania pierogów.

Na patelni rozgrzewam olej/ oliwę, wrzucam pokrojone w niewielką kostkę warzywa, smażę na średnim ogniu mieszając aż się zabrązowią, dodaję łyżkę octu i podgrzewam jeszcze chwilę, wyłączam gaz, dodaję łyżkę maku i szczyptę soli. Jeśli chcecie użyć samego maku- podgrzejcie oliwę przez chwilę, aby była ciepła, wyłączcie gaz, dodajcie mak i posypcie solą. Smacznego :)

wegańskie pierogi ruskie z kaszą jaglaną

niedziela, 02 grudnia 2012
GROCH Z KAPUSTĄ

Lubicie? My bardzo lubimy, bez wyjątku. O tej porze roku mam nieustanne ciśnienie na kaszę, czerwoną soczewicę i jak słusznie napisała jedna z uprzejmych komentujących- na nasycenie się kapuścianym igliwiem :) i to konkretnym! Takim daniem właśnie jest groch z kapustą. Kluczowym elementem satysfakcjonującego dania jest oczywiście- kiszona kapusta, musi być dobra. Jeśli nie macie swojej kiszonki- kupujcie ją od "baby" na bazarze gdzie można spróbować czy kapusta ma odpowiedni smak, którego nie trzeba będzie wypłukiwać- ja nigdy tego nie robię.


groch z kapustą

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 4 osób na 2 dni)

ok 1/2 kg kiszonej kapusty

2 szklanki grochu w połówkach

1 duża cebula

ok 6 łyżek oleju/ oliwy lub więcej

czubata łyżeczka wędzonej łagodnej papryki w proszku /kto zna i używa- zrozumie, musiałam ją dodać ;)/

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

sól

groch z kapustą


Wykonanie

Groch moczę przez noc lub tego samego dnia przynajmniej na godzinę- dwie. Tak, ja moczę wszystkie strączki bez wyjątku- te szybkie też. Następnego dnia płuczę, wrzucam do garnka, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum i gotuję na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką przez 40 minut lub dłużej- aż zacznie się rozpadać.

W tym czasie siekam kapustę i wrzucam do szerokiego garnka z gotującą się wodą (3 szklanki), po zagotowaniu zmniejszam płomień na mały, dodaję 2 łyżki oleju i gotuję z uchyloną pokrywką, w trakcie dorzucam liście laurowe i ziele angielskie.

Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, oliwy, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję paprykę, podgrzewam chwilę mieszając by cebula dobrze połączyła się z przyprawą. Dorzucam ją do grochu po 30 minutach gotowania, dodaję również wtedy pełną łyżeczkę soli. Kiedy groch jest już odpowiednio ugotowany- ugniatam go- ale nie na pure- miło jeśli ziarna częściowo pozostaną w całości. Przekładam do kapusty, porządnie mieszam, podgrzewam przez kilka minut. Jeśli potrawa wyda Wam się za sucha- można kapnąć nieco wody lub/ i oleju. Na wydaniu posypuję natką pietruszki, mam całą zamrażarkę wypchaną dobroczynnym zielem, więc sypię do wszystkiego :)

Groch z kapustą w wersji obiadowej dobrze współgra z ziemniaczanym pure, ale można zjeść również z pajdą dobrego chleba. Jest to również danie, które można przygotować na Święta. Jak każda potrawa z kapustą- również i ta z grochem- z czasem dojrzewa w smaku, warto więc ugotować solidny gar i raczyć się jego zawartością przez kilka kolejnych dni :)

niedziela, 28 października 2012
TARTA Z PORAMI

Rzadko wpadam w samozachwyt, ale z tej tarty jestem wyjątkowo dumna! :) Już dawno myślałam jak ją zrobić wegańsko z zadowalającym efektem smakowym, a że ostatnio kręcę sporo orzechów montując z nich domowe mleko, pomyślałam, że dodanie ugotowanych ziemniaków mogłoby odpowiednio zagęścić płyn i dać dobry- nieegzotyczny smak. Nie pomyliłam się!


tarta z porami


Bez większych nadziei- ale jednak- ozdobiłam swoje "dzieło" motylkami myśląc, że może chociaż zachęcę tym córkę do spróbowania wypieku, ale alternatywnie ugotowałam też pomidorówkę.

Jeśli zamysł autorki nie do końca jest widoczny, to możemy założyć umownie, że to SĄ motylki ;)


wegańska tarta z porami


Córka nie tylko zjadła cały kawałek, ale poprosiła też o dokładkę, nie sądziłam, że tarta z porami wygra z pomidorówką! :) Jestem więc bardziej niż przekonana, że znajdzie również amatorów wśród moich czytelników :)


wegańska tarta z porami

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na formę o średnicy 28 cm)

Ciasto

czubata szklanka mąki pszennej (używam 650 lub 550)

czubata szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej drobno mielonej (lub innej szlachetnej)

1 i 1/2 szklanki płatków owsianych górskich

1/2 szklanki zimnej wody

niepełna 1/2 szklanki oleju

można przyprawić solą (płaska łyżeczka), ja nie przyprawiałam

Farsz

3/4 szklanki nerkowców (lub migdałów, słonecznika itp. lub 1 i 1/4 szklanki dowolnego mleka roślinnego) + woda

2 średnie ziemniaki

4 większe pory

4 łyżki oliwy

garść posiekanej natki pietruszki (opcja)

2 łyżki soku z cytryny (opcja)

sól, gałka muszkatołowa, opcjonalnie pieprz

Wykonanie

Orzechy zalewam wodą i moczę przez noc. Następnego dnia płuczę je, zalewam 1 i 1/2 szklanki gorącej wody i blenduję przez kilka minut, przekładam na gazę wyłożoną na sitku ustawionym na misce i porządnie wyciskam (tak jak przy mleku- zrobiłam to na dwa razy- najpierw miksowałam z 3/4 szk wody, na sitko, wyciskanie, potem wytłoczyny znowu miksowane z 3/4 szk wody i wyciskanie). Tak sobie teraz myślę, że można było dodać i orzechy bez oddzielania od wywaru, ale wcześniej na to nie wpadłam ;). Miksuję wywar z obranymi, pokrojonymi w kostkę, ugotowanymi w niewielkiej ilości wody ziemniakami.

Mieszam mąki z przepłukanymi na sitku płatkami, dodaję olej, wodę i zagniatam ciasto. Wkładam je do zamrażarki na ok 20 minut lub do lodówki na minimum 30 minut, można je też przygotować tak jak orzechy- dzień/ noc wcześniej. Następnie wylepiam nim blaszkę, nakłuwam widelcem i piekę w ok 200 st C przez 15 minut.

W tym czasie przygotowuję pory. Odcinam końce, ściągam pierwsze liście, odcinam ciemnozieloną część (można schować ją do lodówki lub zamrozić i używać do zup), przecinam wzdłuż na pół- tak płuczę i kroję na dość cienkie paski.


latające pory


Smażę je na rozgrzanym oleju (jeśli chcecie tartę ozdobić- fajnie wyglądają rzucone paski na wierzch tarty, które się zabrązowią- odkładamy sobie powiedzmy garść przed smażeniem i mieszamy z niewielką ilością oliwy) przez ok 10 minut od czasu do czasu mieszając. Mieszam z przygotowanym sosem orzechowo- ziemniaczanym, dodaję sok z cytryny, sól (płaska łyżeczka lub więcej), startą gałkę (niepełna plaska łyżeczka), posiekaną natkę, można zaostrzyć pieprzem. Wykładam farsz na ciasto, no to ewentualnie ozdobniki i piekę jeszcze przez 20 minut lub kilka minut dłużej. Tarta najlepiej kroi się po przestudzeniu. Smakuje dobrze na ciepło i na zimno. Smacznego :)


wegańska tarta z porami

niedziela, 21 października 2012
GULASZ NIEPODLEGŁOŚCIOWY :)

Sezon dyniowy w pełni, więc i u mnie nie może zabraknąć kilku propozycji z królową jesieni w roli głównej :)

Na początek miałam wstawić galerię z uprawianymi przeze mnie odmianami, ale jest z tym trochę "dłubaniny", a społeczność na FB zagłosowała za gulaszem w pierwszej kolejności, więc będzie gulasz.


gulasz z dyni, fasolki i jarmużu


Fasolka, dynia, jarmuż. Solidna dawka wapnia i żelaza w jednym daniu wypełnionym smakami jesieni.


liście jarmużu


Tylko co to wszystko ma wspólnego z niepodległością? Oto fasolka z charakterystycznym bordowym znamieniem przypominającym orła, zwana fasolką niepodległości lub fasolką z orzełkiem, która została wpisana na listę produktów tradycyjnych i którą miałam przyjemność uprawiania w ogrodzie. O jej znaczeniu w naszej historii i kulturze możecie poczytać tu (klik) i chociaż po ugotowaniu ziarna tracą swoją dekoracyjność, po zjedzeniu potrawy z ich dodatkiem, można poczuć pierwiastek ducha patriotyzmu :)


fasolka z orzełkiem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3- 4 osób na 2 dni)

szklanka mniejszej fasoli (niekoniecznie z orzełkiem)

ok 10 dużych liści jarmużu

ok 1 l gęstego przecieru pomidorowego (passaty) lub soku

1 kg dyni (najlepiej o zwartym miąższu) obranej, pozbawionej włókien i pestek

średnia cebula

1 czubata łyżeczka łagodnej wędzonej papryki (opcjonalnie)

2 duże ząbki czosnku

2 liście laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

garść posiekanej natki pietruszki (opcja)

ok 8 łyżek oleju/ oliwy

sól

Wykonanie

Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam ogień na mały i gotuję z uchyloną pokrywką do miękkości (w zależności od użytej odmiany od 30 min do ok godziny).

Pokrojoną dynię mieszam z 5 łyżkami oliwy, posypuję szczyptą soli i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 40 min (aż nieco się przypiecze), w połowie mieszam raz by kostki równomiernie się upiekły.

W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia. Dodaję wędzoną paprykę i oddzielone od łodyg cienko pokrojone liście jarmużu (zwijam po kilka sztuk w rulony i tak szatkuję). Przedtem trzeba je porządnie oczyścić, robię to tak: płuczę je najpierw pod silnym strumieniem wody, następnie moczę w dużej ilości zimnej wody przez kilkanaście minut, następnie znowu płuczę. Kładę pokrywkę i podgrzewam na wolnym ogniu przez kilka minut aż liście zmiękną. Dodaję dynię, fasolę wraz z wodą, w której się gotowała, przecier, zagotowuję, dorzucam czubatą łyżeczkę soli, liście laurowe i ziele angielskie. Gotuję przez ok 15 minut. Czas jest właściwie uzależniony od przyswajalności jarmużu, niektórzy wolą gdy jest twardszy, inni bardziej miękki, więc czas można skrócić lub wydłużyć w zależności od gustu. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam, wyłączam gaz, dorzucam posiekaną pietruszkę i trzymam pod pokrywką przez kilka minut- by ta zmiękła. Teraz decydujecie czy warto dosmaczyć potrawę solą, pieprzem, innymi przyprawami. Zjadamy z kaszą, ryżem, kromką chleba lub solo.

gulasz niepodległościowy

Z przepisem podłączam się do Festiwalu Dyni, organizowanego przez Beę :)

dynie_banner2012

poniedziałek, 01 października 2012
BRUKSELKA OSWOJONA :)

Mam wędzoną paprykę, mogę (prawie) wszystko ;) Obiecuję, że już za chwilę dam Wam odetchnąć od tych wędzonych klimatów, ale jeszcze nie dzisiaj. Oto brukselka w najlepszej odsłonie jaką kiedykolwiek jadłam, dodatkowo pochwalę się: nie sądziłam, że dożyję momentu, kiedy usłyszę od córki "dobre"! w temacie tego warzywa, na brukselkę musztardową (klik) nawet nie chciała patrzeć.

W wielu przepisach niewegetariańskich na brukselkę bardzo często pojawia się boczek lub/ i śmietana, poszłam więc tym tropem; wędzoną paprykę w proszku- jak wiecie- mam i bardzo polecam :) pozostało zrobić "śmietankę". Wybrałam migdały, ale równie dobrze mogą to być nerkowce, słonecznik itp. Do dzieła! :)


brukselka w wędzonej papryce

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3-4 osób jako dodatek)

szklanka migdałów

ok 1/2 kg brukselki

łyżeczka łagodnej papryki w proszku :)

sól, opcjonalnie pieprz

3 łyżki oliwy

2 ząbki czosnku

natka pietruszki (opcja)

można dodać również nieco soku z cytryny (ja nie dodałam, ale warto mieć na podorędziu)

Wykonanie

Dzień wcześniej szykuję migdały: zalewam je gorącą wodą, odrzucam to, co wypłynie na wierzch, po kilkunastu minutach płuczę na sitku zimną wodą i obieram; ten krok można pominąć, jednak zalecam obranie- idzie sprawnie (o ile migdały nie są zleżałe), a poza tym pod skórką widać które sztuki należy ewentualnie odrzucić. Zalewam świeżą wodą i zostawiam na noc. Następnego dnia miksuję je w blenderze ze świeżą gorącą wodą: najpierw wlewam szklankę, miksuję, przerzucam na gazę ułożoną nad garnkiem/ miską, wyciskam jak najwięcej płynu, przekładam z powrotem do blendera, zalewam jeszcze 1/2 szklanki gorącej wody, znowu na gazę i wyciskam. Migdały można od razu zalać 1 i 1/2 szklanki wody, jednorazowo zblendować i wycisnąć sok, ale dzięki ponownemu miksowaniu wytłoczyn uzyskamy bardziej pożywny płyn; przy robieniu różnego rodzaju mleka roślinnego robię tak samo- dodatkowo miksuję jeszcze wytłoczyny w ostatniej partii wody- spróbujcie.

Z brukselki odrywam pierwsze listki, odcinam końcówki głąbów, kroję na pół, płuczę pod bieżącą wodą, wrzucam do metalowego sitka, które wstawiam do garnka z gotującą się wodą (wody powinno być poniżej poziomu włożonego sitka), nakrywam metalową miską i paruję przez ok 10 min- aż warzywa nabiorą żywej zielonej barwy i lekko zmiękną.

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam warzywa, podgrzewam mieszając przez kilka minut, aż się lekko zezłocą, dodaję wędzoną paprykę, mieszam porządnie by wszystkie kawałki dobrze się nią pokryły, wlewam wywar migdałowy, sypię sporą szczyptę soli, kładę uchyloną pokrywkę i na wolnym ogniu podgrzewam przez 10- 15 minut lub nieco dłużej (musicie sprawdzać czy pasują Wam warzywa mniej czy bardziej miękkie), na jakieś 2 minuty przed końcem wciskam przez praskę czosnek, mieszam, po wyłączeniu gazu dodaję posiekaną pietruszkę i kładę pokrywkę jeszcze na kilka chwil. Teraz trzeba posmakować, dosmaczyć ewentualnie solą, pieprzem czy sokiem z cytryny. Zjadamy z kaszą, ziemniakami czy ryżem. Smacznego!

środa, 29 sierpnia 2012
SOS Z ŻÓŁTYCH POMIDORÓW Z TOFU i SŁONECZNIKIEM

Przepis spontaniczny ("na winie"), ale na tyle udany, by podzielić się nim z Wami :) Dodatkową motywacją są wprowadzane reklamy na platformie bloxa na blogach, na których od ponad miesiąca nie pojawi się nowy wpis... tak więc, to co będziecie widywać czasami na samej górze, to nie moja sprawka, a administracji bloxa, która dzięki takim pomysłom straciła już wielu blogerów, którzy uciekli na inne platformy, ale wróćmy do przyjemniejszych tematów: pomidorów, tofu, słonecznika i ziół :)

Żółte pomidory są dość specyficzne, nie każdy za nimi przepada, ja je lubię jako słoneczny dodatek do sałatek z "normalnych" pomidorów oraz w sosach, zupach, przecierach. Tym razem dodałam również tofu zmielone z prażonym słonecznikiem i ziołami i choć pasta sama w sobie nie powala na kolana, to w połączeniu z pomidorami wypadła smakowicie, czary- mary ;) Polecam jako dodatek do kasz czy makaronu, u mnie z pęczakiem, za którym trochę się stęskniłam :)


sos z żółtych pomidorów z ziołowym tofu i słonecznikiem


PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3- 4 osób)

ok 1 kg dobrze dojrzałych pomidorów (u mnie żółte, ale nic nie stoi na przeszkodzie by były to czerwone np.)

1 większa cebula

2 łyżki oleju/ oliwy

ok 100 g naturalnego tofu

4 czubate łyżki prażonego słonecznika

ok 6 czubatych łyżek lubianych posiekanych ziół (u mnie pół na pół bazylia i natka pietruszki)

duży ząbek czosnku

sól lub sos sojowy

opcjonalnie pieprz

dodatkowo szklanka kaszy pęczak + woda, sól i odrobina oleju do jej ugotowania


sos z żółtych pomidorów z ziołowym tofu i słonecznikiem


Wykonanie

Umyte pomidory zalewam wrzątkiem, po kilku minutach odlewam wodę, po przestudzeniu owoców zdejmuję z nich skórkę, krojąc jakkolwiek wrzucam do garnka odrzucając drewniane środki.

Na patelni lub w garnku o grubym dnie rozgrzewam olej/ oliwę, wrzucam drobno pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia, wrzucam pomidory, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, kładę pokrywkę i gotuję przez 20 min.

W tym czasie przygotowuję kaszę i tofu. Zagotowuję w garnku 3 szklanki wody, dodaję pęczak (najpierw przepłukany w misce, potem na sitku przelany wodą), niepełną płaską łyżeczkę soli i oleju (nie mieszam) i gotuję na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką do wygotowania wody (25- 30 min), wyłączam gaz, zamykam pokrywką i daję kaszy dojść przez 10 min.

Rozdrobnione tofu miksuję w blenderze ze słonecznikiem, ziołami i przeciśniętym przez praskę czosnkiem, przyprawiam solą (niepełna płaska łyżeczka) lub sosem sojowym.

Z pomidorów zdejmuję pokrywkę i gotuję dalej do ich rozpadnięcia i zagęszczenia sosu (ok 20 min), w trakcie pomagam im w rozpadaniu tylną stroną drewnianej łyżki. Zawartość garnka można zmiksować, jeśli wolicie bardziej aksamitne konsystencje i brak farfocli ;), jednak nie przyprawiamy, za przyprawę "robi" tu uprzednio przygotowana masa. Dodaję ją do pomidorów dość ostrożnie mieszając by nie popsuć koloru ;) Kładę pokrywkę i odstawiam na kilkanaście minut- po tym czasie sos nabiera odpowiedniego smaku. Na koniec mieszam sos z kaszą (makaronem itp) i życzę wszystkim smacznego :)


sos z żółtych pomidorów z ziołowym tofu i słonecznikiem

czwartek, 26 lipca 2012
PYRY NIE Z GZIKIEM :)

Kuchnia wielkopolska w zweganizowanej wersji? S'IL VOUS PLAIT :) Zawsze bardzo lubiłam połączenie jeszcze ciepłych ziemniaków, zwłaszcza młodych, ze schłodzonym twarogowym serem przyprawionym świeżymi ziołami. Jakby tu przechytrzyć recepturę wegańsko? Odpowiedź jest tak prosta, jak przyrządzenie "serka" bez twarogu: TOFU! Naprawdę się udało, polecam :)


pyry z tofu


"Serek" można przyrządzić na wiele sposobów, tutaj przykład z puszki (klik), u mnie nieco inaczej, ale zaręczam, że smakowicie. Rozdrobnione tofu wymieszałam z kilkoma czubatymi łyżkami "grubej" części odstanego w lodówce mleka kokosowego (spokojnie, co zrobić z resztą mleka, napiszę jutro). Dało to cudownie aksamitną konsystencję i wstępne zadowolenie z bazy :) Następnie trzeba ją zakwasić octem jabłkowym, sokiem z cytryny lub limonki, przyprawić solą lub sosem sojowym i sypać równo lubiane dodatki, u mnie: czosnek, cebula, szczypior, natka, koperek. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, używamy do kromki chleba, wszelkich klusek lub ziemniaków, pycha! Zapraszam na idealne na letni obiad pyry nie z gzikiem :)

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

"TWAROŻEK" Z TOFU

ok 200 g naturalnego tofu

3 czubate łyżki gęstej części odstanego w lodówce mleka koko (puszka 400 ml)

łyżka octu jabłkowego lub podwójna ilość soku z cytryny/ limonki

2 łyżki oliwy

łyżeczka soli

mała czerwona cebula

duży ząbek czosnku

po czubatej łyżce posiekanego koperku, szczypioru (najlepiej drobnego) i natki pietruszki

opcjonalnie pieprz

PYRY

po 2- 3 średnie ziemniaki na osobę (ciężko narzucać, każdy wie ile zje ;)

oliwa

sól

Wykonanie

Tofu rozdrabniam widelcem, dodaję zwartą część mleka koko, mieszam (z pozostałej części mleka warto zrobić od razu pyszny chłodnik, napiszę o nim jutro :) albo zabielić zupę lub przyrządzić curry). Mieszam, dodaję oliwę, ocet, sól- płaska łyżeczka- potem można doprawić, przeciśnięty przez praskę czosnek, drobno pokrojoną cebulę oraz zieleninę, mieszam i wstawiam w zamkniętym pojemniku do lodówki na godzinę, dwie lub na całą noc. Następnego dnia można dosmaczyć dodatkową szczyptą soli/ octu lub soku z cytryny- ja nie dodawałam więcej gdyż mam awersję do przekwaszonych serków/ i świeżo zmielonym pieprzem.


twarożek z tofu


Pyry :) Ja skrobię i gotuję w całości w osolonej wodzie, ale Wy zróbcie jak wolicie, można ugotować w mundurkach, na parze, dowolnie upiec itp. Odlewam wodę, odparowuję. Jeszcze gorące kroję na pół, wykładam do miseczek, polewam oliwą, posypuję solą, każdy smaruje we własnym zakresie dowolną ilością "serka", zjadamy "ręcznie" jak kanapki. Miłym dodatkiem będzie dowolna sałatka ze świeżych pomidorów, smacznego!


pyry z wegańskim gzikiem

poniedziałek, 16 lipca 2012
KOTLECIKI Z BOBU, ALE NIE TYLKO :)

Obiecane na Facebooku kotleciki z bobu: proste, smaczne- jak to u mnie /;)/- i bardzo sycące. Podprażone płatki migdałowe zagęszczają masę, dodają pożywności i smaku, reszta- jeśli chodzi o bób przyrządzany u mnie- bez zmian: koperek, czosnek, sól, dodatkowo kasza manna jako 'zlepiacz', zapraszam :)



kotlety z bobu

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 10 sztuk)

2 szklanki ugotowanego, obranego i wypłukanego bobu
2 czubate łyżki posiekanego koperku
1/2 szklanki uprażonych przez chwilę na suchej patelni płatków migdałowych
sól, pieprz
2 duże ząbki czosnku
3 czubate łyżki kaszy manny lub innej drobnej



Wykonanie

Drobna uwaga jeśli chodzi o sprawne obieranie bobu- zaraz po ugotowaniu- wyrzucamy ziarna na sito i przelewamy zimną wodą, obieramy od razu, dzięki temu fasolki właściwie same będą wyskakiwać ze skórek :)
Bób i płatki migdałowe wrzucam do blendera i miksuję na pastę lub po prostu drobno (jeśli nie macie blendera- ziarna można utłuc tłuczkiem do ziemniaków lub pałką, a płatki pokruszyć), wciskam przez praskę czosnek, dodaję koperek, przyprawiam solą (niepełna plaska łyżeczka) i odrobiną pieprzu. Dodaję kaszę i porządnie mieszam. Wstawiam do lodówki na godzinę, ale masę można też przygotować wieczór wcześniej i smażyć następnego dnia. Z masy formuję małe kotleciki i smażę na rozgrzanym na patelni oleju z obu stron do zrumienienia. Wykładam na papierowe ręczniki by pozbyć się nadmiaru tłuszczu

kotleciki z bobu

 

W towarzystwie kotlecików młode ziemniaki: z koperkiem i podsmażoną cebulą przyprawioną wędzoną papryką /no tak, kupiłam to szpanuję ;)/ i solą, pyszne!

Młode ziemniaki z koperkiem, smażoną cebulą i wędzoną papryką

 

młode ziemniaki z koperkiem, smażoną cebulą i wędzoną papryką

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

ok 1kg małych młodych ziemniaków

sól

3- 4 łyżki posiekanego koperku

2 średnie cebule

5 łyżek oleju/ oliwy

płaska łyżeczka wędzonej papryki w proszku (łagodnej)

Wykonanie

Ziemniaki myję i skrobię (można w sumie tylko wyszorować porządnie skórkę lub cienko obrać, jednak jak dla mnie młode ziemniaki do gotowania skrobane smakują najlepiej), zalewam wodą- tyle by przykryła ziemniaki, zagotowuję, dodaję sól- w zależności od ilości wody- pełna łyżka powinna wystarczyć, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję na wolnym ogniu do miękkości- sprawdzamy nożem. W tym czasie przygotowuję cebulę: wrzucam drobno pokrojoną na rozgrzany na patelni tłuszcz, smażę mieszając na niedużym ogniu, aż się zeszkli, a następnie miejscami zabrązowi, sypię paprykę, mieszam by cała cebula porządnie się nią pokryła, podgrzewam chwilę, wyłączam gaz, przyprawiam sporą szczyptą soli lub dwiema (smakujemy i decydujemy).

Gdy ziemniaki są już gotowe- odlewam wodę i chwilę je odparowuję, dorzucam posiekany koperek, wstrząsam, przekładam ziemniaki do cebuli, mieszam. Przy konsumpcji- przekrajane ziemniaki miziamy koniecznie w cebulce, niebo! :)

Przy okazji napiszę jeszcze o koperkowych ziemniakach :) Bardzo lubię młode ziemniaki wymieszane z podsmażonym koperkiem z dodatkiem czosnku, przyprawionym solą, bez fotki tym razem, ale wierzcie, że również pycha :) Minimum składników, maksimum smaku, niby szczegół, ale "robi" wiele! Taki koperek robię również do makaronu, spróbujcie koniecznie :)

Młode ziemniaki ze smażonym koperkiem i czosnkiem

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

Oprócz ziemniaków gotowanych w osolonej wodzie- jak wyżej potrzebne będą:

5 łyżek oleju

4 czubate łyżki posiekanego koperku

2 duże ząbki czosnku

sól do smaku

Wykonanie

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam koperek, smażę na niedużym ogniu przez kilka minut- powiedzmy 3- 4- dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam, wyłączam gaz, przyprawiam szczyptą soli. Ugotowane ziemniaki przekładam na patelnię i mieszam porządnie z koperkiem, zjadamy podobnie ;)- koniecznie przekrajane ziemniaki smarujemy w koperkowej omaście!

Do kotletów i ziemniaków jedliśmy ogórki z pieprzem ziołowym (klik), smacznego :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
POTYCZKI KULINARNE Z MOIM UDZIAŁEM, TROCHĘ ZDJĘĆ I PRZEPISY

W sobotę 21.04.2012 w Warszawie w VegeMieście odbyły się potyczki kulinarne w ramach "Tygodnia Weganizmu" organizowanego przez Empatię, w których miałam okazję uczestniczyć jako drużyna gotująca :)


potyczki 2012


Początkowo byłam z lekka zestresowana, pierwszy raz uczestniczyłam w publicznym gotowaniu, gdzie składniki sypałam prosto z opakowania, właściwie bez proporcji, a na ręce patrzył zgromadzony tłum, ale było nieźle:) Był ze mną mój dream- team ;) niegotujący (mąż) i za- dużo- podskakująca (córa), którzy bardzo mi pomogli, niegotujący stwierdził, że lepienie kotletów jest proste (hej!), a córcia cały czas dopominała się o kolejne zadania :) Dzięki, kochani!

Cieszę się ogromnie, że mogłam poznać Karolinę z bloga Temperature i Agatę z Ilovetofu, szefostwo Empatii: Darka Gzyrę i Kasię Biernacką oraz kilka innych fajnych osób, z którymi udało mi się zamienić kilka słów.

Od lewej: Agata z Ilovetofu (przygotowała obłędne curry z bananami oraz sałatkę z sałaty, jabłka, prażonego słonecznika i sosu z nerkowców), ja i córa gotowa do działania (przygotowałyśmy kotleciki z kaszy jaglanej, słonecznika, płatków owsianych i ziemniaków oraz sałatkę z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy).

potyczki 2012


Od lewej ekipa Empatii (przygotowali tofucznicę) oraz Karolina z Temperature (przygotowała mini tortille z 2 dipami: z awokado i pomidorowym, była też sałatka, ale nie znam szczegółów, na pewno były tam kiełki).


potyczki kulinarne w vegemieście 2012


 Jadłodajnia otwarta! :)


potyczki kulinarne 2012


 Podgląd do garnka Agaty...


potyczki kulinarne w vegemieście


... niestety nie załapałam się nawet na "okruszki" :)

U Karoliny praca wre, miałam ogromną chęć na jej tortille, wyglądały pysznie i fachowo!


potyczki kulinarne 2012


Generalnie atmosfera była bardzo sympatyczna, powiedziałabym, że rodzinna i na luzie, w tym ogromna zasługa organizatorów akcji i uczestników oczywiście :) Gdyby ktoś w przyszłym roku zastanawiał się nad wzięciem udziału- bardzo polecam, warto!

Największe uznanie zdobyło bananowe curry Agaty, nie miałam okazji spróbować, ale wyglądało i pachniało wspaniale. Wśród testujących rozlosowane zostały nagrody, każda z blogerek również otrzymała miłe wegańskie upominki :)

Nie zaglądałam do innych torebek, ja otrzymałam: 2 opakowania wędzonego tempehu, tofu naturalne, pastę francuską z tofu, paprykarz z kaszą jaglaną, mleko sojowe, napój kokosowy, cytrusowy płyn do kąpieli, muesli oraz archiwalne numery Vege :)

Na pokazie chciałam przedstawić propozycje sezonowe, takie, których nie było jeszcze na blogu, okres trochę podły, bo nowych warzyw jeszcze nie mam, a starych nie wypada już używać. Zdecydowałam się na kotlety z kaszą jaglaną, robiłam wcześniej podobne z jęczmienną drobną, nie wiem jakich proporcji użyłam na potyczkach, sypałam na oko, ile garnek zabierze ;), ale w domu je odtworzyłam i poniżej przedstawię proporcje. W domu przygotowałam również pieczarki po indyjsku, na akcji ich nie było, szkoda, bo wyszły bardzo smakowite, polecam! Do tego akcent wiosenny: kiełki soczewicy DIY, smażone migdały i młoda pokrzywa w jednej sałatce, ale po kolei.


kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków oraz pieczarki po indyjsku


Kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 16 małych kotletów)

1/2 szklanki kaszy jaglanej

1 szklanka łuskanego słonecznika

1/2 szklanki płatków owsianych górskich

2 średnie ziemniaki

2 duże ząbki czosnku

sól, pieprz

łyżeczka suszonego majeranku lub innych lubianych ziół (opcja)

olej do smażenia

Wykonanie

Słonecznik płuczę, zalewam wodą, zostawiam na noc. Następnego dnia kaszę przelewam wrzątkiem na sitku z drobnymi oczkami, płuczę, przekładam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i łyżeczkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę pokrywkę i gotuję przez ok 7 min do wygotowania wody, wyłączam gaz i trzymam pod pokrywką ok 10 min. Płatki mielę w blenderze na drobniejsze wiórki (nie na mąkę), przerzucam do kaszy, mieszam tylną stroną drewnianej łyżki, kładę pokrywkę z powrotem. Słonecznik płuczę i mielę w blenderze na "kaszę", dodaję do jaglanki, mieszam, dosmaczam: kolejną niepełną płaską łyżeczką soli, odrobiną zmielonego pieprzu, suszonym majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Musicie teraz popróbować co można jeszcze dodać do masy: może podsmażoną cebulę, paprykę w proszku itp, wg uznania. Na koniec dodaję obrane starte na tarce o drobnych oczkach (jak na placki) ziemniaki, mieszam. Chwilkę trzeba poczekać, parę minut, masa stężeje, będzie idealnie się lepić, a kotleciki nie rozpadną się podczas smażenia. Dodatek ziemniaków spaja masę, a smażonym kotletom nadaje chrupiącej skórki.

Z masy formuję niewielkie kotleciki, smażę na rozgrzanym na patelni oleju na złoto z obu stron. Warto je po usmażeniu wyłożyć na chwilę na papierowe ręczniki.


kotlety z kaszy jaglanej i słonecznika


Pieczarki po indyjsku

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 4 osób)

ok 1 kg pieczarek /najlepiej drobnych- unikniemy krojenia ;)/

czubata łyżka przyprawy curry w proszku

czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru

4 łyżki sosu sojowego

1 szklanka mleka kokosowego

3 łyżki oleju

ewentualnie pieprz


Wykonanie

Pieczarki płuczę, czyszczę, odcinam końce trzonków, jeśli są większe- kroimy na pół lub na niezbyt cienkie plasterki.

Na patelni rozgrzewam olej, wsypuję curry, zmniejszam płomień, mieszając podgrzewam ok minuty, dodaję imbir, a po chwili pieczarki, mieszam, ustawiam ogień na średni, kładę pokrywkę i podgrzewam przez ok 8 min, w połowie mieszam. Dodaję sos sojowy, podgrzewam jeszcze pod przykryciem przez ok 3 min, zdejmuję pokrywkę i co jakiś czas mieszając podgrzewam pieczarki aż znaczna część sosu się zredukuje. Dodaję mleko, mieszam, wyłączam gaz. Można dodać nieco pieprzu czy przeciśnięty przez praskę czosnek (ten ostatni- na chwilę przed wyłączeniem gazu).


pieczarki po indyjsku


Kilka słów wstępu odnośnie sałatki:

- soczewicę przed kiełkowaniem moczymy w wodzie przez noc, następnego dnia płuczemy, wrzucamy do kiełkownicy lub na sitko, pamiętamy o regularnym płukaniu ziaren (2- 3 razy dziennie) i odrzucaniu tych o odmiennym kolorze i tych, które nie kiełkują, dzień później powinny pokazać się pierwsze kiełki, można rozpocząć konsumpcję od razu lub kiełkować dalej przez 2- 3 dni w warunkach takich jak do tej pory lub- jeśli chcecie spowolnić kiełkowanie- przez wstawienie do lodówki; do sałatek możecie je parować przez kilka minut, ale jeśli nie używacie często i nie objadacie się tonami, mogą być surowe

- pokrzywę zbieramy w bezdeszczowy dzień, przed południem, możecie zrywać liście w rękawiczkach, ja zakładam jedną na rękę, którą odgarniam lub przytrzymuję rośliny, zrywam gołą ręką, bo tak jest szybciej, a młode pokrzywy nie mają tyle kwasu mrówkowego, który mógłby wyrządzić wielką krzywdę, chyba, że włożycie rękę w zagajnik pokrzywowy ;) przy zrywaniu samych listków nie powinniście się poparzyć

- tak, wiem, smażone migdały...migdały same w sobie  mają w sobie dużo tłuszczu- to prawda, ale dla tego aromatu warto czasami zgrzeszyć ;)

Do dzieła :)


Sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy


sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy

 

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

 

(6 porcji)

2 szklanki kilkudniowych kiełków zielonej soczewicy

1 szklanka migdałów

duża garść młodych liści pokrzywy

2 ząbki czosnku

6 łyżek oleju/ oliwy

2 łyżki soku z cytryny

sól, pieprz


Wykonanie

Pokrzywę zalewam dużą ilością zimnej wody i zostawiam na kilkanaście minut (dzięki temu pozbywamy się nieczystości), przekładam do sitka, przelewam wrzątkiem, następnie chłodną wodą, wyciskam jej nadmiar, liście kroję na mniejsze kawałki.

Migdały miksuję przez chwilę w blenderze by rozpadły się na mniejsze kawałki, można je też zapakować do foliowej torebki i rozbić tłuczkiem lub wałkiem. Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam migdały, smażę mieszając przez kilka minut, aż uwolnią smakowity aromat, zestawiam z ognia, studzę kilka chwil, przekładam do wypłukanych i wytrząśniętych z nadmiaru wody kiełków.

Do małej miseczki wlewam dwie łyżki oliwy, wciskam przez praskę czosnek i rozcieram go tylną stroną łyżki, dodaję sok z cytryny, mieszam z pokrzywą i łączę z kiełkami, przyprawiam kilkoma szczyptami soli i odrobiną zmielonego pieprzu.

Uffffff, smacznego :)

Nawet gołębiom cokolwiek się dostało :)

potyczki w Vegemieście

sobota, 31 marca 2012
PIEROGI RUSKIE ZE SŁONECZNIKIEM W OMAŚCIE Z KASZY GRYCZANEJ

Poza Świętami tym razem, chociaż nie do końca, bo pastą, którą wypełniłam pierogi można smarować też chleb, choćby przy świątecznym śniadaniu :)

Pierogi wyszły znakomite- polecam tym, którzy lubią "ruskie", a z tych czy innych względów nie używają nabiału. Zamiast sera użyłam namoczonego zmiksowanego słonecznika, w roli omasty wystąpiła ugotowana i podsmażona kasza gryczana- również polecam, do dzieła! :)

 

pierogi ruskie ze słonecznikiem

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 40 szt)

Ciasto

3 szklanki mąki pszennej (użyłam typ 650) + odrobina do podsypywania blatu

1 i 1/4 szklanki gorącej wody

łyżka oleju/ oliwy

płaska łyżeczka soli

Farsz

1/2 szklanki łuskanego słonecznika

1/ 2 kg ziemniaków

sól, pieprz do smaku

łyżka soku z cytryny

szczypta startej gałki muszkatołowej

3 duże ząbki czosnku

1 średnia cebula

3 łyżki oleju/ oliwy

Omasta

1/2 szklanki kaszy gryczanej

sól, pieprz

4 łyżki oleju/ oliwy


Wykonanie

Słonecznik zalewam dużą ilością wody, zostawiam na noc. Następnego dnia płuczę i blenduję przez kilka minut ze szklanką gorącej wody, przekładam do garnka i podgrzewam na niedużym ogniu przez ok 10 minut.

Przesianą mąkę mieszam z solą, zalewam szklanką wrzątku, początkowo mieszam łyżką, a jak nieco przestygnie zaczynam wyrabiać rękoma, dolewam jeszcze odrobinę wody (ilość wody uzależniona jest od typu mąki, być może nie trzeba będzie dolewać wcale, musicie to wyczuć, ja dodałam ok 1/4 szklanki- gorącej oczywiście), wyrabiam aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne, dodaję oliwę i wyrabiam jeszcze chwilę, przykrywam ściereczką i daję ciastu odpocząć ok 15 minut.

Obrane, pokrojone ziemniaki gotuję do miękkości w osolonej wodzie, odparowuję, ubijam na puree. Cebulę pokrojoną w drobną kostkę smażę do zeszklenia (a nawet lekkiego zezłocenia) na 3 łyżkach oleju. Mieszam ziemniaki ze słonecznikiem, cebulą, wciskam przez praskę czosnek, dosmaczam solą (łyżeczka lub więcej), świeżo zmielonym pieprzem, sokiem z cytryny i startą gałką.

 

pasta do ruskich

 

Odrywam porcje ciasta, wałkuję na podsypanym mąką blacie, wykrajam koła "drinkową" /;)/ szklanką, kładę po czubatej łyżeczce farszu i zlepiam pierogi (ciasto, które czeka w kolejce ;) pozostaje nadal pod ściereczką i lepione odkładane pierogi również- zapobiega to wysuszeniu). Gotuję w osolonym wrzątku przez kilka minut od wypłynięcia (woda w garnku nie może buzować, ale lekko pyrkać ;), po wydobycie z garnka mieszam od razu z omastą, którą przygotowuję w trakcie gotowania pierogów.

 

pierogi

 

Kaszę płuczę kilkakrotnie pozbywając się nieczystości, wrzucam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i olej, zmniejszam płomień, kładę pokrywkę, gotuję do odparowania wody (ok 8 minut +/-), wyłączam gaz, zamykam pokrywką i zostawiam na ok 10 minut, następnie przyprawiam pieprzem, ewentualnie jeszcze szczyptą soli i podsmażam przez kilka minut na rozgrzanym na patelni oleju. Smacznego :)

 

pierogi ruskie ze słonecznikiem

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl