poniedziałek, 23 kwietnia 2012
POTYCZKI KULINARNE Z MOIM UDZIAŁEM, TROCHĘ ZDJĘĆ I PRZEPISY

W sobotę 21.04.2012 w Warszawie w VegeMieście odbyły się potyczki kulinarne w ramach "Tygodnia Weganizmu" organizowanego przez Empatię, w których miałam okazję uczestniczyć jako drużyna gotująca :)


potyczki 2012


Początkowo byłam z lekka zestresowana, pierwszy raz uczestniczyłam w publicznym gotowaniu, gdzie składniki sypałam prosto z opakowania, właściwie bez proporcji, a na ręce patrzył zgromadzony tłum, ale było nieźle:) Był ze mną mój dream- team ;) niegotujący (mąż) i za- dużo- podskakująca (córa), którzy bardzo mi pomogli, niegotujący stwierdził, że lepienie kotletów jest proste (hej!), a córcia cały czas dopominała się o kolejne zadania :) Dzięki, kochani!

Cieszę się ogromnie, że mogłam poznać Karolinę z bloga Temperature i Agatę z Ilovetofu, szefostwo Empatii: Darka Gzyrę i Kasię Biernacką oraz kilka innych fajnych osób, z którymi udało mi się zamienić kilka słów.

Od lewej: Agata z Ilovetofu (przygotowała obłędne curry z bananami oraz sałatkę z sałaty, jabłka, prażonego słonecznika i sosu z nerkowców), ja i córa gotowa do działania (przygotowałyśmy kotleciki z kaszy jaglanej, słonecznika, płatków owsianych i ziemniaków oraz sałatkę z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy).

potyczki 2012


Od lewej ekipa Empatii (przygotowali tofucznicę) oraz Karolina z Temperature (przygotowała mini tortille z 2 dipami: z awokado i pomidorowym, była też sałatka, ale nie znam szczegółów, na pewno były tam kiełki).


potyczki kulinarne w vegemieście 2012


 Jadłodajnia otwarta! :)


potyczki kulinarne 2012


 Podgląd do garnka Agaty...


potyczki kulinarne w vegemieście


... niestety nie załapałam się nawet na "okruszki" :)

U Karoliny praca wre, miałam ogromną chęć na jej tortille, wyglądały pysznie i fachowo!


potyczki kulinarne 2012


Generalnie atmosfera była bardzo sympatyczna, powiedziałabym, że rodzinna i na luzie, w tym ogromna zasługa organizatorów akcji i uczestników oczywiście :) Gdyby ktoś w przyszłym roku zastanawiał się nad wzięciem udziału- bardzo polecam, warto!

Największe uznanie zdobyło bananowe curry Agaty, nie miałam okazji spróbować, ale wyglądało i pachniało wspaniale. Wśród testujących rozlosowane zostały nagrody, każda z blogerek również otrzymała miłe wegańskie upominki :)

Nie zaglądałam do innych torebek, ja otrzymałam: 2 opakowania wędzonego tempehu, tofu naturalne, pastę francuską z tofu, paprykarz z kaszą jaglaną, mleko sojowe, napój kokosowy, cytrusowy płyn do kąpieli, muesli oraz archiwalne numery Vege :)

Na pokazie chciałam przedstawić propozycje sezonowe, takie, których nie było jeszcze na blogu, okres trochę podły, bo nowych warzyw jeszcze nie mam, a starych nie wypada już używać. Zdecydowałam się na kotlety z kaszą jaglaną, robiłam wcześniej podobne z jęczmienną drobną, nie wiem jakich proporcji użyłam na potyczkach, sypałam na oko, ile garnek zabierze ;), ale w domu je odtworzyłam i poniżej przedstawię proporcje. W domu przygotowałam również pieczarki po indyjsku, na akcji ich nie było, szkoda, bo wyszły bardzo smakowite, polecam! Do tego akcent wiosenny: kiełki soczewicy DIY, smażone migdały i młoda pokrzywa w jednej sałatce, ale po kolei.


kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków oraz pieczarki po indyjsku


Kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 16 małych kotletów)

1/2 szklanki kaszy jaglanej

1 szklanka łuskanego słonecznika

1/2 szklanki płatków owsianych górskich

2 średnie ziemniaki

2 duże ząbki czosnku

sól, pieprz

łyżeczka suszonego majeranku lub innych lubianych ziół (opcja)

olej do smażenia

Wykonanie

Słonecznik płuczę, zalewam wodą, zostawiam na noc. Następnego dnia kaszę przelewam wrzątkiem na sitku z drobnymi oczkami, płuczę, przekładam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i łyżeczkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę pokrywkę i gotuję przez ok 7 min do wygotowania wody, wyłączam gaz i trzymam pod pokrywką ok 10 min. Płatki mielę w blenderze na drobniejsze wiórki (nie na mąkę), przerzucam do kaszy, mieszam tylną stroną drewnianej łyżki, kładę pokrywkę z powrotem. Słonecznik płuczę i mielę w blenderze na "kaszę", dodaję do jaglanki, mieszam, dosmaczam: kolejną niepełną płaską łyżeczką soli, odrobiną zmielonego pieprzu, suszonym majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Musicie teraz popróbować co można jeszcze dodać do masy: może podsmażoną cebulę, paprykę w proszku itp, wg uznania. Na koniec dodaję obrane starte na tarce o drobnych oczkach (jak na placki) ziemniaki, mieszam. Chwilkę trzeba poczekać, parę minut, masa stężeje, będzie idealnie się lepić, a kotleciki nie rozpadną się podczas smażenia. Dodatek ziemniaków spaja masę, a smażonym kotletom nadaje chrupiącej skórki.

Z masy formuję niewielkie kotleciki, smażę na rozgrzanym na patelni oleju na złoto z obu stron. Warto je po usmażeniu wyłożyć na chwilę na papierowe ręczniki.


kotlety z kaszy jaglanej i słonecznika


Pieczarki po indyjsku

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 4 osób)

ok 1 kg pieczarek /najlepiej drobnych- unikniemy krojenia ;)/

czubata łyżka przyprawy curry w proszku

czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru

4 łyżki sosu sojowego

1 szklanka mleka kokosowego

3 łyżki oleju

ewentualnie pieprz


Wykonanie

Pieczarki płuczę, czyszczę, odcinam końce trzonków, jeśli są większe- kroimy na pół lub na niezbyt cienkie plasterki.

Na patelni rozgrzewam olej, wsypuję curry, zmniejszam płomień, mieszając podgrzewam ok minuty, dodaję imbir, a po chwili pieczarki, mieszam, ustawiam ogień na średni, kładę pokrywkę i podgrzewam przez ok 8 min, w połowie mieszam. Dodaję sos sojowy, podgrzewam jeszcze pod przykryciem przez ok 3 min, zdejmuję pokrywkę i co jakiś czas mieszając podgrzewam pieczarki aż znaczna część sosu się zredukuje. Dodaję mleko, mieszam, wyłączam gaz. Można dodać nieco pieprzu czy przeciśnięty przez praskę czosnek (ten ostatni- na chwilę przed wyłączeniem gazu).


pieczarki po indyjsku


Kilka słów wstępu odnośnie sałatki:

- soczewicę przed kiełkowaniem moczymy w wodzie przez noc, następnego dnia płuczemy, wrzucamy do kiełkownicy lub na sitko, pamiętamy o regularnym płukaniu ziaren (2- 3 razy dziennie) i odrzucaniu tych o odmiennym kolorze i tych, które nie kiełkują, dzień później powinny pokazać się pierwsze kiełki, można rozpocząć konsumpcję od razu lub kiełkować dalej przez 2- 3 dni w warunkach takich jak do tej pory lub- jeśli chcecie spowolnić kiełkowanie- przez wstawienie do lodówki; do sałatek możecie je parować przez kilka minut, ale jeśli nie używacie często i nie objadacie się tonami, mogą być surowe

- pokrzywę zbieramy w bezdeszczowy dzień, przed południem, możecie zrywać liście w rękawiczkach, ja zakładam jedną na rękę, którą odgarniam lub przytrzymuję rośliny, zrywam gołą ręką, bo tak jest szybciej, a młode pokrzywy nie mają tyle kwasu mrówkowego, który mógłby wyrządzić wielką krzywdę, chyba, że włożycie rękę w zagajnik pokrzywowy ;) przy zrywaniu samych listków nie powinniście się poparzyć

- tak, wiem, smażone migdały...migdały same w sobie  mają w sobie dużo tłuszczu- to prawda, ale dla tego aromatu warto czasami zgrzeszyć ;)

Do dzieła :)


Sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy


sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy

 

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

 

(6 porcji)

2 szklanki kilkudniowych kiełków zielonej soczewicy

1 szklanka migdałów

duża garść młodych liści pokrzywy

2 ząbki czosnku

6 łyżek oleju/ oliwy

2 łyżki soku z cytryny

sól, pieprz


Wykonanie

Pokrzywę zalewam dużą ilością zimnej wody i zostawiam na kilkanaście minut (dzięki temu pozbywamy się nieczystości), przekładam do sitka, przelewam wrzątkiem, następnie chłodną wodą, wyciskam jej nadmiar, liście kroję na mniejsze kawałki.

Migdały miksuję przez chwilę w blenderze by rozpadły się na mniejsze kawałki, można je też zapakować do foliowej torebki i rozbić tłuczkiem lub wałkiem. Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam migdały, smażę mieszając przez kilka minut, aż uwolnią smakowity aromat, zestawiam z ognia, studzę kilka chwil, przekładam do wypłukanych i wytrząśniętych z nadmiaru wody kiełków.

Do małej miseczki wlewam dwie łyżki oliwy, wciskam przez praskę czosnek i rozcieram go tylną stroną łyżki, dodaję sok z cytryny, mieszam z pokrzywą i łączę z kiełkami, przyprawiam kilkoma szczyptami soli i odrobiną zmielonego pieprzu.

Uffffff, smacznego :)

Nawet gołębiom cokolwiek się dostało :)

potyczki w Vegemieście

wtorek, 03 kwietnia 2012
SAŁATKA Z BURAKÓW I ANANASA ORAZ BLOGOWA PRZERWA

To już ostatnia moja propozycja, jaką możecie przygotować z okazji Świąt. Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam swoimi ostatnimi pomysłami, a buszując po zakamarkach bloga- znajdziecie ich dużo więcej :)

Sałatka- pewniak, pyszna, soczysta, łatwa w wykonaniu, zdecydowanie godna polecenia.


sałatka z buraków i ananasa

Składniki

1 kg niedużych buraków

1/2 średniego ananasa

duże kwaśne jabłko

szklanka orzechów włoskich

4- 5 łyżek oliwy

duży ząbek czosnku

2 łyżki octu balsamicznego

szklanka ściętych kiełków rzeżuchy (opcja)

średnia cebula

sól, pieprz

Wykonanie

Wyszorowane buraki wkładam do garnka, zalewam wodą do poziomu warzyw, zagotowuję, zmniejszam gaz na mały, kładę pokrywkę, gotuję do miękkości- sprawdzamy nożem.

Studzę, obieram, kroję w kostkę, mieszam z obranymi i pokrojonymi w kostkę owocami i cebulą.

Orzechy łamię na mniejsze kawałki, prażę przez kilka minut na suchej patelni, studzę. Do miseczki wlewam oliwę, wciskam przez praskę czosnek, rozcieram go, dodaję część kiełków (część warto zostawić do posypania sałatki), mieszam, dolewam ocet balsamiczny, łączę z  orzechami, mieszam. Zawartość miseczki przekładam do warzyw i owoców, mieszam, posypuję kilkoma szczyptami soli i odrobiną pieprzu. Sałatkę warto na kilka godzin wstawić do lodówki. Przed podaniem posypuję pozostałymi kiełkami.

Kochani, jestem już jedną nogą w zupełnie innym miejscu, wyjeżdżam i ogłaszam przerwę w blogowaniu. Wszystkim Wam życzę przede wszystkim radosnego, zwolnionego czasu spędzonego w miłym gronie podczas dni wolnych. Tym, którzy obchodzą Święta- dodatkowo życzę udanych Świąt, wszystkiego co najlepsze!

poniedziałek, 02 kwietnia 2012
BARDZO ZIELONY KREM Z RZEŻUCHĄ

Dzisiaj pomysł na to jak pożywnie i smacznie "zutylizować" kiełki rzeżuchy. W zeszłym roku była zupa z rzeżuchą i masłem orzechowym (klik), a dzisiaj pyszny krem o zniewalającym kolorze.

Początkowo był to krem z zielonego groszku i rzeżuchy, ale wyszedł dość rzadki, więc zagęściłam go podsmażonym szpinakiem. Jeśli chcecie przygotować zupę w wersji pierwszej użyjcie mniej wody (ok 1,5 l), jeśli w wersji szpinakowej- tak jak podam w przepisie- 2 l. Szpinak nie jest niezbędny- zupa i bez niego jest pyszka!

 

zielony krem z rzeżuchą


PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(4- 6 porcji)

średnia pietruszka

średnia marchewka (marchewki nie może być dużo, gdyż zepsuje kolor zupy)

kawałek selera korzeniowego

3 większe ziemniaki

3 czubate szklanki mrożonego groszku

2 czubate szklanki kiełków rzeżuchy

sól, pieprz

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

średnia cebula

ok 200 g mrożonego szpinaku

3 łyżki oleju/ oliwy lub 6 w wersji szpinakowej

 

Wykonanie

Szpinak najlepiej rozmrozić wieczór wcześniej, wkładając go w misce do lodówki. Jeśli chcemy zużyć go w tym samym dniu- wkładamy do gęstego sita, które wstawiamy do większej miski wypełnionej wodą. Groszek wystarczy przepłukać na sitku pod bieżącą wodą.

 W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju/ oliwy, wrzucam starte na tarce o grubych oczkach warzywa: marchew, pietruszkę, seler, mieszając smażę przez kilka minut. Zalewam wodą (w wersji z samym groszkiem ok 1,5 l, potem ewentualnie można dolać; w wersji ze szpinakiem ok 2 l), zagotowuję, wrzucam pokrojone w kostkę ziemniaki, niepełną płaską łyżkę soli, zmniejszam gaz na mały i gotuję z uchyloną pokrywką ok 25 min, w trakcie dorzucam listki laurowe i ziele angielskie.

Jeśli robicie wersję ze szpinakiem, to w czasie gotowania warzyw: na rozgrzanych na patelni 3 łyżkach oleju smażę cebulę do zeszklenia, dodaję lekko odciśnięty z wody szpinak i podgrzewam kilka minut (nieco ponad 5).

Do warzyw dodaję groszek, gotuję kilka minut aż zmięknie. Wyłączam gaz, wyjmuję liście laurowe i ziele angielskie (lub przynajmniej liście), wrzucam szpinak z patelni, wciskam przez praskę czosnek oraz przepłukane kiełki. Miksuję żyrafą na krem. Teraz można zupę jeszcze doprawić (sól, pieprz), dolać nieco wody, jeśli uznacie, że jest za gęsta i o tyle, zjadamy ze smakiem pomrukując pod nosem ;)

 

zupa krem z rzeżuchą

niedziela, 01 kwietnia 2012
SAŁATKA Z BALSAMICZNYMI PIECZARKAMI, ORZECHAMI I FASOLĄ

Tym razem czas na sałatkę. Może wykorzystacie ją w trakcie nadchodzących Świąt lub podczas innego miłego spotkania z rodziną czy przyjaciółmi?

Pieczarki lubią ocet balsamiczny (klik), orzechy też (klik), które dodatkowo bardzo przyjemnie zgrały się z fasolką szparagową, więc i z użyciem suchej ugotowanej fasoli nie mogło wyjść nic niedobrego :), polecam!

 

sałatka z balsamicznymi pieczarkami, fasolką i orzechami


PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 szklanka niedużej fasoli (użyłam karłowego "Jasia")

ok 600 g małych pieczarek

1,5 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich, połamanych i podprażonych przez kilka minut na suchej patelni

6- 7 łyżek oleju/ oliwy

3 większe ząbki czosnku

4 łyżki octu balsamicznego

sól, pieprz do smaku

szczypta suszonego cząbru do gotowania fasoli lub kawałek glona

większa cebula (użyłam białej, ale czerwona będzie bardziej cieszyła oko)


Wykonanie

Fasolę płuczę, zalewam wodą, zostawiam na noc, następnego dnia po wypłukaniu, zalewam 3 szklankami nowej wody, zagotowuję, zmniejszam płonień na mały, zbieram pianę, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję ok 50 minut (do miękkości, ale nie rozpadania się), po ok 40 min gotowania dodaję płaską łyżeczkę soli i pół płaskiej łyżeczki cząbru (nie do końca wiem jak to jest z tym cząbrem, raz dodaję szczyptę tego zioła, innym razem kawałek glona, zawirowań nie ma, a na smaku nic nie traci, więc warto dodać to lub to). Jak fasolka miękka, odstawiam garnek do wystygnięcia.

Przepłukanym, wyczyszczonym pieczarkom odcinam końce trzonków, kroję na niezbyt cienkie plasterki. Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pieczarki, mieszam, kładę pokrywkę i na średnim ogniu podgrzewam ok 8 minut, w połowie mieszam. Dodaję 2 łyżki octu balsamicznego, podgrzewam dalsze 2 min, zdejmuję pokrywkę i odparowuję przez chwilę znaczną część sosu, wciskam przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam gaz. Teraz dorzucam orzechy włoskie i odstawiam do przestygnięcia.

Łączę fasolę z pieczarkami, orzechami i pokrojoną w drobną kostkę cebulą, polewam dressingiem przygotowanym z oliwy (3-4 łyżki) wymieszanej z 2 łyżkami octu balsamicznego. Wkładam do lodówki na godzinkę lub dłużej. Smacznego :)

sobota, 31 marca 2012
PIEROGI RUSKIE ZE SŁONECZNIKIEM W OMAŚCIE Z KASZY GRYCZANEJ

Poza Świętami tym razem, chociaż nie do końca, bo pastą, którą wypełniłam pierogi można smarować też chleb, choćby przy świątecznym śniadaniu :)

Pierogi wyszły znakomite- polecam tym, którzy lubią "ruskie", a z tych czy innych względów nie używają nabiału. Zamiast sera użyłam namoczonego zmiksowanego słonecznika, w roli omasty wystąpiła ugotowana i podsmażona kasza gryczana- również polecam, do dzieła! :)

 

pierogi ruskie ze słonecznikiem

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 40 szt)

Ciasto

3 szklanki mąki pszennej (użyłam typ 650) + odrobina do podsypywania blatu

1 i 1/4 szklanki gorącej wody

łyżka oleju/ oliwy

płaska łyżeczka soli

Farsz

1/2 szklanki łuskanego słonecznika

1/ 2 kg ziemniaków

sól, pieprz do smaku

łyżka soku z cytryny

szczypta startej gałki muszkatołowej

3 duże ząbki czosnku

1 średnia cebula

3 łyżki oleju/ oliwy

Omasta

1/2 szklanki kaszy gryczanej

sól, pieprz

4 łyżki oleju/ oliwy


Wykonanie

Słonecznik zalewam dużą ilością wody, zostawiam na noc. Następnego dnia płuczę i blenduję przez kilka minut ze szklanką gorącej wody, przekładam do garnka i podgrzewam na niedużym ogniu przez ok 10 minut.

Przesianą mąkę mieszam z solą, zalewam szklanką wrzątku, początkowo mieszam łyżką, a jak nieco przestygnie zaczynam wyrabiać rękoma, dolewam jeszcze odrobinę wody (ilość wody uzależniona jest od typu mąki, być może nie trzeba będzie dolewać wcale, musicie to wyczuć, ja dodałam ok 1/4 szklanki- gorącej oczywiście), wyrabiam aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne, dodaję oliwę i wyrabiam jeszcze chwilę, przykrywam ściereczką i daję ciastu odpocząć ok 15 minut.

Obrane, pokrojone ziemniaki gotuję do miękkości w osolonej wodzie, odparowuję, ubijam na puree. Cebulę pokrojoną w drobną kostkę smażę do zeszklenia (a nawet lekkiego zezłocenia) na 3 łyżkach oleju. Mieszam ziemniaki ze słonecznikiem, cebulą, wciskam przez praskę czosnek, dosmaczam solą (łyżeczka lub więcej), świeżo zmielonym pieprzem, sokiem z cytryny i startą gałką.

 

pasta do ruskich

 

Odrywam porcje ciasta, wałkuję na podsypanym mąką blacie, wykrajam koła "drinkową" /;)/ szklanką, kładę po czubatej łyżeczce farszu i zlepiam pierogi (ciasto, które czeka w kolejce ;) pozostaje nadal pod ściereczką i lepione odkładane pierogi również- zapobiega to wysuszeniu). Gotuję w osolonym wrzątku przez kilka minut od wypłynięcia (woda w garnku nie może buzować, ale lekko pyrkać ;), po wydobycie z garnka mieszam od razu z omastą, którą przygotowuję w trakcie gotowania pierogów.

 

pierogi

 

Kaszę płuczę kilkakrotnie pozbywając się nieczystości, wrzucam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i olej, zmniejszam płomień, kładę pokrywkę, gotuję do odparowania wody (ok 8 minut +/-), wyłączam gaz, zamykam pokrywką i zostawiam na ok 10 minut, następnie przyprawiam pieprzem, ewentualnie jeszcze szczyptą soli i podsmażam przez kilka minut na rozgrzanym na patelni oleju. Smacznego :)

 

pierogi ruskie ze słonecznikiem

środa, 28 marca 2012
TOFU W PAPILOTKACH

Zamarynowane tofu, owinięte kawałkami papieru ryżowego, następnie podsmażone- bardzoooo lubimy :) W wersji świątecznej z dodatkiem kawałków nori, jeśli nie macie, nie lubicie, nie stosujecie alg- możecie je pominąć, ta wersja jest również popularna.

Tak przygotowane tofu możecie zjadać na ciepło, lub schłodzone- w tej wersji odpowiadają mi najbardziej, jako przystawka.


tofu w papilotkach



PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

na tofu

200 g tofu naturalnego

+ ulubiona marynata, u mnie: łyżeczka startego korzenia imbiru, łyżka soku z cytryny, duży ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, 3 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki oliwy/ oleju

papilotki

po jednym arkuszu papieru ryżowego na 1 kostkę tofu (po pokrojeniu tofu na kostki- liczymy i przygotowujemy tyle arkuszy- ok 16 sztuk)  lub po pół, ja wolę owijać podwójną warstwą, są wtedy bardziej chrupiące

kawałek arkusza nori (mniej niż pół)

kilka łyżek oleju do smażenia


Wykonanie

Mieszam składniki marynaty, wrzucam do niej pokrojone w kostkę tofu, zamykam, wstrząsam, wkładam do lodówki na kilka godzin, najlepiej na całą noc, od czasu do czasu warto przemieszać cząstki, by równomiernie pokryły się marynatą.

Arkusze papieru ryżowego łamię na pół ( nie musi być super- równo i arkusze mogą być miejscami połamane), kładę jeden na drugi, smaruję lekko pędzelkiem zamoczonym w wodzie, posypuję pociętymi/ porwanymi kawałkami nori (nie za dużo), kładę kawałek tofu blisko krótszego boku i zwijam wzdłuż dłuższego. Wolne końce zanurzam na chwilę w wodzie, zwijam je pod spód "zawiniątka" i układam na blacie złożeniem do dołu.

 

tofu w papilotkach

 

tofu w papilotkach

 

tofu w papilotkach

 

tofu w papilotkach

 

Następnie smażę tofu na rozgrzanych na patelni kilku łyżkach oleju z obu stron- do zarumienienia. Wykładam na chwilę na papierowy ręcznik, przekładam na talerz. Tak jak pisałam wcześniej- mi najbardziej odpowiadały schłodzone.


tofu w papilotkach

wtorek, 27 marca 2012
ORKISZ Z PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM I PIECZONYMI WARZYWAMI

Wiem, że bardzo posmakowała Wam opcja pęczaku z pieczonymi burakami i prażonymi pestkami dyni (klik). Dzisiaj niby podobnie, a jednak zupełnie inaczej: inne ziarna, inne warzywa, inne przyprawy.

 

orkisz z pieczonymi warzywami i prażonym słonecznikiem

 

Orkisz jest jednym z najbardziej cenionych i- w moim odczuciu- najsmaczniejszych zbóż, mogę zjadać po ugotowaniu prosto z garnka :)

 

orkisz

 

Jednak w połączeniu z prażonym słonecznikiem, jeszcze bardziej zyskuje na smaku. Słonecznik podkreśla orzechowy smak orkiszu, spróbujcie!

Do tego upiekłam marchewki i pietruszki w oliwie, czosnku i kuminie, tak- kuminie. Można go lubić lub nie i pomijając jego zapach przy mieleniu, uważam, że jest ciekawą przyprawą, której nie da się pominąć przyrządzając potrawy curry, a może posmakuje Wam z pieczonymi warzywami? Całość możecie zjadać na ciepło lub zimno, np w czasie nadchodzących Świąt Wielkanocnych :)

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

(dla 4 osób)

2 szklanki ziaren orkiszu

5 czubatych łyżek podprażonego na suchej patelni łuskanego słonecznika

5 średnich marchewek

3 nieduże pietruszki

5 łyżek oleju

3 duże ząbki czosnku

łyżka soku z cytryny lub nieco więcej

pełna łyżeczka zmielonego kuminu

sól

Wykonanie

Orkisz płuczę, zalewam wodą i zostawiam na noc do namoczenia. Następnego dnia wyrzucam wszystko co wypłynęło na wierzch, ziarna płuczę na sitku, zalewam 3 szklankami wody, zagotowuję, zmniejszam płomień, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję ok 40 min, sprawdzamy ziarna czy są miękkie. W trakcie gotowania dodaję łyżeczkę soli i łyżkę oliwy.

Warzywa obieram, kroję na pół, jeszcze raz na połowę, a następnie na kilkucentymetrowe słupki. Do miseczki wlewam oliwę- 4 łyżki, wciskam przez praskę czosnek, rozcieram go, dodaję kumin, sok z cytryny, wszystko mieszam z warzywami, wykładam do żaroodpornego naczynia, posypuję solą, przykrywam folią, wstawiam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st. Po pół godzinie zdejmuję folię, piekę dalej przez 40- 60 minut (w trakcie mieszam 2 razy), aż warzywa się nieco przypieką.

Ugotowany orkisz mieszam ze słonecznikiem i warzywami, przyprawiam solą, ewentualnie dodatkową porcją soku z cytryny.


orkisz z pieczonymi warzywami i prażonym słonecznikiem

poniedziałek, 26 marca 2012
BIGOS Z KISZONEJ KAPUSTY

Coś czuję, że mnie pogonicie z tym bigosem na Wielkanoc ;) ale dla mnie jest to potrawa jak najbardziej wielkanocna. Kiedy odwiedzałam moich teściów w trakcie wiosennych Świąt, zawsze stał naszykowany gar tego właśnie bigosu- poniekąd ze względu na mnie, jedyną wegetariankę w okolicy ;)

Zawsze znałam bigos, jaki gotowała moja mama, z obu rodzajów kapusty, mocno grzybowy, gotowany przez kilka dni (klik), ten z kiszonej był dla mnie czymś nowym i smacznym również, zajadałam się nim jak trzeba ;) Spróbujcie go koniecznie, jeśli nie na Święta, to w innym czasie. Warto ugotować większą ilość i zrobić to dzień wcześniej, gdyż z każdym kolejnym dniem, zyskuje na smaku.

Mój dodatek to suszone śliwki, bardzo dobrze wpływają na smak potrawy, teściowa dodawała niewielką ilość cukru, jednak śliwki są lepszym rozwiązaniem :)

 

bigos z kiszonej kapusty

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

(na dużą świąteczną porcję, jeśli dla 4 osób- podzielcie składniki na pół )

2 kg kiszonej kapusty, najlepiej z marchewką

1 kg małych pieczarek

3 średnie cebule

6 dużych liści laurowych

8 ziarenek ziela angielskiego

8 suszonych śliwek

6 łyżki oleju

pieprz do smaku

łyżka lubianej musztardy (ważna)

Wykonanie

 Kapustę kroję na mniejsze kawałki i wrzucam do zagotowanej w garnku wody (ok 1,5 litra) razem z przepłukanymi i drobno pokrojonymi śliwkami i 2 łyżkami oleju, gotuję przez około godzinę na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką, dorzucając w trakcie listki laurowe i ziele angielskie. Pieczarki płuczę, czyszczę, odcinam końce trzonków i kroję na pół, jeśli są nieco większe- na 4. Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę i smażę do zeszklenia, dorzucam pieczarki, mieszam, kładę pokrywkę, podgrzewam 10 minut na średnim ogniu, w połowie mieszam. Zawartość patelni dodaję do kapusty po ok 40 min jej gotowania. Na chwilę przed wyłączeniem dodaję musztardę, mieszam. Po wyłączeniu gazu, przyprawiam świeżo zmielonym pieprzem. Smacznego!

niedziela, 25 marca 2012
WEGAŃSKA PASCHA

Przepis znajduje się na moim nowym blogu Sojaturobię:

sojaturobie.blogspot.com/2012/03/weganska-pascha_25.html

środa, 21 marca 2012
TRUFLE DAKTYLOWO- POMARAŃCZOWE

Dzisiaj słodkie małe kuleczki, które ośmieliłam się nazwać truflami :) Bez dodatku cukru stołowego, więc z lżejszym sercem można je jeść i poczęstować dzieci, mojej córce bardzo przypadły do gustu!

Pamiętamy oczywiście, że w daktylach też jest zawarty cukier, jednak w przeciwieństwie do cukru stołowego, posiadają one również minerały i błonnik. Są też kaloryczne (ponad 200 kcal na 100g), ale spokojnie- kulek nie da się zjeść dużo na raz, są bardzo sycące i smaczne, proste i szybkie w wykonaniu, polecam jako słodki akcent na Święta i nie tylko :)

 

trufle daktylowo- pomarańczowe


Skąd pomysł? Na forum wegedzieciak (klik) Alicja poleciła rozgotowanie suszonych daktyli w soku pomarańczowym i użycia jako przekładanki do ciast. Skoro Ala poleca, to ja się na to piszę :) Myślałam, że wykorzystam ją do chleba czy przełożenia wafli, ale mam wciąż jeszcze sporo orzechów włoskich, nierozpoczęta paczka karobu prosiła o uwagę ;) i tak powstał pomysł, by utoczyć trufle.

 Przepis potraktujcie jako bazę, którą można dowolnie doposażyć. W wersji dla dorosłych możecie dodać kilka łyżek lubianego likieru czy ekstraktu z wanilii, można też wzbogacić ich smak lubianymi przyprawami jak sproszkowany imbir, cynamon, może kardamon (?) czy zaostrzyć dodatkiem zmielonego pieprzu lub chili :)


PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na ok 30 szt)

ok 300 g wypestkowanych suszonych niesiarkowanych daktyli

sok wyciśnięty z jednej większej pomarańczy (nie zaszkodzi, jeśli przy wyciskaniu do miseczki dostanie się trochę miąższu, byle pestek nie było)

ok 6 czubatych łyżek karobu lub kakao

2 czubate szklanki wyłuskanych orzechów włoskich (lub więcej)

spora szczypta soli

1/2 szklanki wrzątku

Wykonanie

Daktyle płuczę, wrzucam do garnka zalewam wrzątkiem i sokiem z pomarańczy i podgrzewam na niewielkim ogniu, aż daktyle się rozpadną, a płyn odparuje (Alicja pisała o ok 20 min, u mnie od zagotowania- niecałe 10).

Orzechy prażę przez kilka minut na suchej patelni często mieszając, wrzucam do blendera, miksuję chwilę, dodaję masę daktylową, miksuje ponownie przez kilka minut. Dodaję szczyptę soli oraz 4 czubate łyżki karobu (dodawanie karobu czy kakao należy dopasować do własnego gustu, proponuję dodać na początek dwie czubate łyżki, wymieszać i stopniowo dodawać dalej, ja w sumie dodałam 4).

 

trufle daktylowo- pomarańczowe

 

Z masy formuję kuleczki wielkości małych orzechów włoskich, wstawiam do lodówki na 2-3 godziny, następnie otaczam w karobie (użyłam ok 2 czubatych łyżek), choć możecie użyć do tego zmiksowanych orzechów czy wiórek kokosowych. Smacznego!


trufle daktylowo- pomarańczowe

O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl