sobota, 06 października 2012
KREM Z BROKUŁA Z CURRY I IMBIREM

Jeśli ktoś z Was ukręcił już mleko kokosowe (klik), to może je wykorzystać do dzisiejszej zupy, chociaż i bez mleka krem wychodzi pyszny i cudownie zielony. Lubię proste i szybkie dania, które dają przyjemny dla podniebienia efekt i taka właśnie jest ta zupa, zapraszam :)

 

krem z brokuła z curry i imbirem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 4 głodnych osób)

1 większa marchewka

nieduża pietruszka

duży brokuł

czubata łyżeczka przyprawy curry

czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru (lub więcej)

sól, ewentualnie pieprz

czubata łyżka posiekanej pietruszki (opcja)

szczypta gałki muszkatołowej

2 liście laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

2 większe ząbki czosnku

3 łyżki oleju/ oliwy

opcjonalnie mleko kokosowe (szklanka wstrząśniętego lub po łyżce "śmietanki" kokosowej, która zbiera się na wierzchu na talerz)

opcjonalnie podprażone pestki dyni (lub słonecznika) jako posypka

Wykonanie

Brokuł płuczę pod silnym strumieniem wody, drewnianą końcówkę łodygi odrzucam- resztę odciętą zachowuję do zupy. Dzieląc na różyczki odkładam pokrojone jasnozielone twardsze części na bok (też będą potrzebne).

W garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, dodaję curry, prażę na niewielkim ogniu przez minutę mieszając, dorzucam imbir, mieszam i dokładam obraną, pokrojoną marchew, pietruszkę, zachowaną łodygę i jasnozielone części warzywa. Smażę przez kilka minut mieszając. Zalewam wodą (ok 1,5 l), zagotowuję, dodaję czubatą łyżeczkę soli, liście laurowe, ziele angielskie i gotuję na wolnym ogniu pod uchyloną pokrywką. Po ok 10 minutach dodaję różyczki i gotuję dalej przez ok 15 minut. Po tym czasie wyławiam łodygę, liście laurowe i ziele angielskie oraz część brokułów (jeśli chcecie gładki krem- nie wyciągacie warzyw). Dorzucam pokrojoną natkę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz mleko kokosowe (jeśli używacie) i miksuję "żyrafą" na krem. Dosmaczam gałką i niewielką ilością soli. Dorzucam odłożone brokuły, mieszam. Na talerzach posypuję podprażonymi pestkami. Smacznego :)

czwartek, 04 października 2012
DOMOWE MLEKO KOKOSOWE Z WIÓRKÓW

Ostatnio wkręciłam się bardzo w produkcję mleka roślinnego DIY: cały czas coś moczę, kręcę, odcedzam i przy każdym satysfakcjonującym efekcie myślę sobie "jak mogłam pić mleko pochodzące od innych zwierząt?", które dodatkowo bardziej szkodzi niż pomaga.

W temacie domowej produkcji naturalnego mleka polecam praktyczne informacje na stronie Wegan (tu i tu) oraz w książce Bożeny Żak- Cyran "Odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą".

Mleka kokosowego używam w kuchni namiętnie, ale od kiedy okazało się, że lista składników na kupowanym przeze mnie do tej pory mleku A- Tip jest w rzeczywistości większa niż dwa (kokos i woda) zaczęłam kręcić mleko sama.

Jak zrobić mleko kokosowe z orzecha, wie chyba (prawie) każdy, ale co począć gdy mamy w domu tylko wiórki? Można, można :) Wychodzi aromatyczne, smaczne, idealnie nadające się do potraw curry, sosów czy zup.


domowe mleko kokosowe

Takie mleko można przygotować na dwa sposoby.

Sposób pierwszy

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

podobny do tego, o którym pisali Weganie, jednak ze zmienionymi proporcjami

1 szklanka wiórków

2 szklanki gorącej wody

Wykonanie

Wiórki zalewam na początek jedną szklanką gorącej wody, zostawiam pod przykryciem na ok 2h, po tym czasie przerzucam do blendera, zalewam 1/2 szklanki wrzątku i mielę przez kilka minut. Przekładam zawartość na gazę ułożoną na sitku ustawionym nad garnkiem/ miską, jak chwilę przestygnie, wyciskam porządnie płyn, przekładam wytłoczyny z powrotem do blendera, zalewam znowu 1/2 szk wrzątku, blenduję i ponownie wyciskam przez gazę. Wiórki po namoczeniu można od razu zmiksować ze szklanką wrzątku, jednak dzięki podwójnemu blendowaniu uzyskacie bardziej pożywne i smaczniejsze mleko.


domowe mleko z wiórków kokosowych


Sposób drugi

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

(szybszy- wiórek nie trzeba moczyć, jednak "trochę" zajmuje ich wstępne blendowanie i wymagają większego wkładu materiału głównego)

2 szklanki wiórków

2 szklanki gorącej wody

Wykonanie

Do blendera wrzucam szklankę wiórek, blenduję przez kilkanaście minut (robiąc krótkie przerwy by dać odpocząć maszynie i ściągać kokos ze ścianek), aż masa stanie się nieco oleista i wydobędzie piękny kokosowy aromat. Dorzucam kolejną szklankę i miksuję dalej do uzyskania efektu jak w pierwszym etapie. Optymalnym wynikiem będzie uzyskanie chlupoczącej masy czyli masła kokosowego (klik), ale jeśli nie macie cierpliwości- przerwijcie wcześniej. Teraz dodaję szklankę gorącej i mielę przez kilka minut. Przekładam zawartość na gazę ułożoną na sitku ustawionym nad garnkiem, jak chwilę przestygnie, wyciskam porządnie płyn, przekładam wytłoczyny z powrotem do blendera, zalewam znowu szklanką wrzątku, blenduję i ponownie wyciskam przez gazę. Tak jak w sposobie pierwszym- można od razu dodać 2 szklanki wrzątku, ale ja stosuję zasadę podwójnego blendowania.

Mleko robione zarówno pierwszym jak i drugim sposobem wychodzi smaczne, z drugiego minimalnie wygrywa, ale jest bardziej tłuste, wymaga większego wkładu pracy i materiału. Wytłoczyny właściwie spełniły swoją rolę, jednak możecie ich użyć jako posypki na kanapki, do sałatek, owsianki, zup, deserów itp.


wytłoczyny


Mleko przechowujemy w lodówce w zamkniętym pojemniku (słoiku) przez kilka dni. Po odstaniu kilku/ nastu godzin mleko dzieli się na grubszą i chudą część- podobnie jak w mleku puszkowym, im dłużej stoi tym bardziej się rozwarstwi (oczywiście do pewnych granic). Z grubej części można ubić śmietankę kokosową w blenderze. Jeśli używamy standardowo do curry np, przed użyciem należy porządnie wstrząsnąć zawartością.

Mleko nadaje się również do kawy. Smacznego :)



poniedziałek, 01 października 2012
BRUKSELKA OSWOJONA :)

Mam wędzoną paprykę, mogę (prawie) wszystko ;) Obiecuję, że już za chwilę dam Wam odetchnąć od tych wędzonych klimatów, ale jeszcze nie dzisiaj. Oto brukselka w najlepszej odsłonie jaką kiedykolwiek jadłam, dodatkowo pochwalę się: nie sądziłam, że dożyję momentu, kiedy usłyszę od córki "dobre"! w temacie tego warzywa, na brukselkę musztardową (klik) nawet nie chciała patrzeć.

W wielu przepisach niewegetariańskich na brukselkę bardzo często pojawia się boczek lub/ i śmietana, poszłam więc tym tropem; wędzoną paprykę w proszku- jak wiecie- mam i bardzo polecam :) pozostało zrobić "śmietankę". Wybrałam migdały, ale równie dobrze mogą to być nerkowce, słonecznik itp. Do dzieła! :)


brukselka w wędzonej papryce

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3-4 osób jako dodatek)

szklanka migdałów

ok 1/2 kg brukselki

łyżeczka łagodnej papryki w proszku :)

sól, opcjonalnie pieprz

3 łyżki oliwy

2 ząbki czosnku

natka pietruszki (opcja)

można dodać również nieco soku z cytryny (ja nie dodałam, ale warto mieć na podorędziu)

Wykonanie

Dzień wcześniej szykuję migdały: zalewam je gorącą wodą, odrzucam to, co wypłynie na wierzch, po kilkunastu minutach płuczę na sitku zimną wodą i obieram; ten krok można pominąć, jednak zalecam obranie- idzie sprawnie (o ile migdały nie są zleżałe), a poza tym pod skórką widać które sztuki należy ewentualnie odrzucić. Zalewam świeżą wodą i zostawiam na noc. Następnego dnia miksuję je w blenderze ze świeżą gorącą wodą: najpierw wlewam szklankę, miksuję, przerzucam na gazę ułożoną nad garnkiem/ miską, wyciskam jak najwięcej płynu, przekładam z powrotem do blendera, zalewam jeszcze 1/2 szklanki gorącej wody, znowu na gazę i wyciskam. Migdały można od razu zalać 1 i 1/2 szklanki wody, jednorazowo zblendować i wycisnąć sok, ale dzięki ponownemu miksowaniu wytłoczyn uzyskamy bardziej pożywny płyn; przy robieniu różnego rodzaju mleka roślinnego robię tak samo- dodatkowo miksuję jeszcze wytłoczyny w ostatniej partii wody- spróbujcie.

Z brukselki odrywam pierwsze listki, odcinam końcówki głąbów, kroję na pół, płuczę pod bieżącą wodą, wrzucam do metalowego sitka, które wstawiam do garnka z gotującą się wodą (wody powinno być poniżej poziomu włożonego sitka), nakrywam metalową miską i paruję przez ok 10 min- aż warzywa nabiorą żywej zielonej barwy i lekko zmiękną.

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam warzywa, podgrzewam mieszając przez kilka minut, aż się lekko zezłocą, dodaję wędzoną paprykę, mieszam porządnie by wszystkie kawałki dobrze się nią pokryły, wlewam wywar migdałowy, sypię sporą szczyptę soli, kładę uchyloną pokrywkę i na wolnym ogniu podgrzewam przez 10- 15 minut lub nieco dłużej (musicie sprawdzać czy pasują Wam warzywa mniej czy bardziej miękkie), na jakieś 2 minuty przed końcem wciskam przez praskę czosnek, mieszam, po wyłączeniu gazu dodaję posiekaną pietruszkę i kładę pokrywkę jeszcze na kilka chwil. Teraz trzeba posmakować, dosmaczyć ewentualnie solą, pieprzem czy sokiem z cytryny. Zjadamy z kaszą, ziemniakami czy ryżem. Smacznego!

niedziela, 30 września 2012
LOSOWANIE NAGRÓD :)

Wszystkim pięknie dziękuję za udział w konkursie z ekologicznymi pakami do wygrania i za podzielenie się swoimi uwagami odnośnie jedzenia. Dziękuję również Eko- warzywniakowi- sponsorowi konkursu :).

Wszystkie komentarze przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, mam nadzieję, że nie tylko ja :) Najważniejsze w tych naszych filozofiach jest to, by żyć w zgodzie z samym sobą, nic na siłę, do pewnych wniosków, zmian warto dochodzić małymi krokami. Kiedyś moja lodówka była wypełniona mlekiem, masłem, jajkami, serami różnej maści i śmietaną, nieobcy jest mi również smak "chińskich zupek". Długo żyłam obok faktów, w które nie chciałam się zagłębiać, z wygodnictwa, by nie myśleć o tym, że kury z wolnego wybiegu i "szczęśliwe krowy" wypasane na prawdziwych łąkach czeka ten sam koniec. Dzisiaj na samą myśl o wypiciu szklanki mleka szczerze robi mi się niedobrze. Do niczego się nie przymuszam, nie lubię mieć bata nad sobą, żyję w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem, czego i Wam życzę :)

Ale- do rzeczy- losowanie :)


losowanie


Przepraszam za długie oczekiwanie, ale córka miała obiecane wyciąganie losów, w tygodniu nie mamy czasu na takie rzeczy i trzeba było zaczekać do weekendu. Ponieważ żal mi było, że nagrody są tylko dwie, postanowiłam dołożyć od siebie nagrody pocieszenia /mam nadzieję, że lubicie dynie :)/. W losowaniu brały zatem również osoby, które zabrały głos pozakonkursowo :) Zobaczmy dla kogo rączki córci okazały się szczęśliwe:

margot11- pozakonkursowo- nagroda pocieszenia


losowanie

gretka- nagroda z Vegepack


losowanie


sowa_nie_sowa- nagroda z Vegepack


losowanie


iza_luiza- nagroda pocieszenia


losowanie

 

Zwycięzcom serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy na adres: przepisybajki@vp.pl



Tagi: konkurs vegan
13:33, wegetarinka , PRZYDASIE
Link Komentarze (5) »
piątek, 28 września 2012
WEGE KRUPNIK, WERSJA PODSTAWOWA

Jedna z moich ulubionych jesiennych zup. Chyba nic tak nie karmi zmysłów o tej porze roku (pomijając bezkonkurencyjne dynie) jak talerz ciepłej zupy wypełnionej kaszą. Z kubkiem takiej polewki mogłabym przesiedzieć w domu nawet cały szaro- bury dzień nie zważając na niepogodę, uzupełniając dokładki. Prosta w wykonaniu i pożywna, a że smaczna, to chyba nie muszę dodawać? :)

 

krupnik wegetariański

 

Przygotowuję ją podobnie jak rosół (klik)- koniecznie z przypaloną cebulą i natką pietruszki, ale w tej opcji z warzywami startymi na grubej tarce. Do tego kasza jęczmienna: drobna, średnia, gruba- jaką lubicie, ja używam przeważnie średniej i przemycam nieco jaglanki /polecam :)/. Gotuję ją z ziemniakami, wtedy córka chętniej je, ale jeśli Wam ten dodatek nie po drodze- możecie go pominąć i dorzucić w zamian więcej kaszy.

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

 

Składniki

(dla 3-4 osób na 2 dni)

2 średnie marchewki

1 nieduża pietruszka

średnia cebula

trochę ponad 1/2 szklanki kaszy jęczmiennej średniej lub innej (u mnie ok 1/2 szklanki jęczmiennej, reszta jaglanej)

3 łyżki oleju/ oliwy

3 listki laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

garść natki pietruszki

sól, ewentualnie pieprz

miłym dodatkiem będą 2 gałązki selera korzeniowego lub lubczyku


wege krupnik


Wykonanie

W garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam starte na grubej tarce marchewki i pietruszkę, smażę na niedużym ogniu mieszając niecałe 10 minut. Wlewam wodę (ok 2 litry), zagotowuję, wkładam pokrojone w kostkę ziemniaki, liście laurowe, ziele angielskie, łodygi selera/ lubczyku- jeśli są na podorędziu, płaską łyżkę soli, zmniejszam gaz na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez ok 25 min.

W tym czasie przypalam cebulę: albo przeciętą na pół i spaloną z każdej strony nad palnikiem albo pokrojoną na ćwiartki i przypaloną na suchej nieprzywierającej patelni z każdej strony; dorzucam do zupy.

Kaszę jaglaną przelewam wrzątkiem na drobnym sitku i płuczę pod bieżącą wodą, mieszam z wypłukaną kaszą jęczmienną, dodaję do zupy. Gotuję ją jeszcze przez ok 15 minut. Wyłączam gaz, wrzucam posiekaną natkę i zostawiam pod przykryciem przez 10- 15 minut lub dłużej (nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie)- wtedy kasza dojdzie, natka zmięknie, a zupa nabierze odpowiedniego smaku. Przyprawiam ją jeszcze dodatkową porcją soli i ewentualnie (jeśli mam chęć na zaostrzony klimat) pieprzu. Smacznego!

czwartek, 27 września 2012
NAJLEPSZA PASTA Z GROCHU EVER

Pasty z grochu zawsze wychodzą smakowite, a tę tym razem podrasowałam... no kto zgadnie? Tak, tak, wędzoną papryką :) Kto jeszcze jej nie nabył, niech czym prędzej to nadrobi, absolutne podium pośród przypraw, cudowny aromat i smak! Genialnie współgra ze strączkami, tofu, ziemniakami, kaszami, z kapustą i jej kuzynami. Sama pasta wychodzi cudownie gładka, smarowna i pyszna, szybko schodzi więc proponuję zrobić od razu podwójną porcję :)

 pasta z grochu z wędzoną papryką

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1/2 szklanki grochu w połówkach

kawałek glona do gotowania grochu /opcja/, używam wakame

1/2 płaskiej łyżeczki wędzonej papryki w proszku (wersja łagodna)

2 łyżki oliwy

mała cebula

1/2 płaskiej łyżeczki soli

spora szczypta suszonego majeranku

garść pokrojonej natki pietruszki /opcja/


pasta z grochu z wędzoną papryką


Wykonanie

Groch moczę przez noc lub przynajmniej przez godzinę- dwie, płuczę na sitku, wrzucam do garnka, zalewam wodą (około 3 szklanek), zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam gaz na mały, dodaję kawałek wakame, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję do miękkości- ok godziny lub nieco dłużej- w zależności od czasu moczenia.

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam cebulę i smażę przez kilka minut do zeszklenia, dodaję paprykę i podgrzewam chwilę mieszając by cała cebula pokryła się cudownym proszkiem :) W połowie gotowania grochu dodaję do niego zawartość patelni.

Gdy groch zaczyna mięknąć zdejmuję pokrywkę i gotuję przez kilka- kilkanaście minut mieszając do czasu aż zawartość garnka zacznie przypominać zawiesisty sos, w trakcie sypię roztarty w palcach majeranek i odrobinę soli; na jakieś 2 minuty przed końcem wciskam przez praskę czosnek. Teraz całość miksuję na pastę w blenderze, dosmaczam solą jeśli trzeba, można smak zaostrzyć również pieprzem, dodaję posiekaną pietruszkę, mieszam. Przechowujemy w zamkniętym pojemniku w lodówce przez klika dni.

Wszystkich zainteresowanych losowaniem nagród w konkursie z eko- warzywami informuję, że nastąpi ono w weekend- obiecane młodej wyciąganie losów :)- wyniki ogłoszę w sobotę lub niedzielę :)

poniedziałek, 24 września 2012
PASTA Z PIECZONEGO BAKŁAŻANA Z MASŁEM ORZECHOWYM

Chyba mało kto podpisałby się pod stwierdzeniem, że bakłażan to jego ulubione warzywo, ja również nie. Jednak pieczone/ grillowane bakłażany uwielbiam: w postaci roladek zwiniętych z dowolnym farszem, jako dodatek do warzywnych miksów na ciepło czy sałatek. Pieczony bakłażan to również bardzo wdzięczny temat do różnego rodzaju past, który dodatkowo bardzo dobrze rymuje się z wszelkimi orzechowymi klimatami, nie ma mowy by wyszło coś niesmacznego :)
Choć pogoda nie sprzyja teraz imprezom plenerowym- w sobotę byliśmy na grillu- i daliśmy radę :) Było szybko, prosto i smacznie: ziemniaki pieczone w węglu, grillowany marynowany tempeh, grillowane pory z octem balsamicznym, nieśmiertelna sałatka z pomidorów, cebuli, oliwy i soli, świeże papryki oraz pasta z pieczonego bakłażana, którą smarowaliśmy upieczone ziemniaki i papryki. Bardzo dobrze sprawdzi się również jako smarowidło kanapkowe- polecam :)


pasta z pieczonego bakłażana z masłem orzechowym


PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

2 duże bakłażany

6- 8 łyżek oliwy z oliwek

2 czubate łyżki lubianego masła orzechowego (użyłam domowego ukręconego z miksu orzechowego)

2 ząbki czosnku

sól

garść posiekanej natki pietruszki (opcja)


pasta z pieczonego bakłażana z masłem orzechowym

Wykonanie

Bakłażany myję, odrzucam końce, kroję wzdłuż na 5 plastrów, następnie w kostkę. Smaruję oliwą, nie warto dawać jej zbyt dużo, wystarczy lekko natłuścić warzywa, posypuję kilkoma sporymi szczyptami soli i piekę w nasmarowanej tłuszczem blaszce (naczyniu żaroodpornym) w piekarniku nagrzanym do ok 200 st aż zmiękną i zmienią kolor (30 min.). Warto je piec rozłożone jedną warstwą, jeśli nie macie na tyle szerokiej blachy- można je rozłożyć na dwóch. W trakcie pieczenia, mieszam warzywa przynajmniej raz, by równomiernie się upiekły.

Po wyjęciu miksuję warzywa na pastę, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i masło orzechowe, mieszam (warzywa można od razu zmiksować z masłem, jednak moje było z kawałkami orzechów, których nie chciałam stracić), przyprawiam solą (ewentualnie pieprzem), mieszam z natką. Smacznego! :)

czwartek, 20 września 2012
OWSIANKA NA SŁODKO DLA ZABIEGANYCH

Nieuchronnie zbliża się jesień, po niej zima, wszelkie "zbożanki" będą się więc tu pojawiały w miarę możliwości dość często. Dzisiaj wersja na słodko bez cukru- nie moja ulubiona, gdyż wolę wytrawne- ale "moi" ją lubią, więc może i Wam przypadnie do gustu?

Zaletą tej wersji jest to, że właściwie wszystko przygotowuje się wieczorem, rano w 5 minut będziecie mieli gotowe sycące, pożywne i nastrajające optymizmem /bo chyba nie tylko na mnie działa tak owsianka? ;)/ śniadanie.

 

szybka owsianka na słodko

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3-4 osób)

2 szklanki płatków (tym razem pół na pół: owsiane górskie i jęczmienne, nie używam "błyskawicznych)

3 czubate łyżki dowolnych niesiarkowanych suszonych owoców (np. żurawina i rodzynki)

płaska łyżeczka cynamonu w proszku (lub nieco więcej)

2 średnie słodkie jabłka

3 czubate łyżki podprażonych na suchej patelni orzechów włoskich, połamanych na mniejsze kawałki (mogą być laskowe, migdały itp)

opcjonalnie nieco soku z cytryny

po ok szklance na osobę dowolnego lubianego mleka roślinnego DIY lub kupnego (ilość płynu musicie sami sobie dopasować, jedni wolą rzadsze konsystencje inni gęstsze)

dowolne podprażone ziarna do posypania, u mnie tym razem siemię lniane, ale  może być słonecznik, dynia, konopie, len itp


owsianka na słodko dla zabieganych

Wykonanie

Wypłukane na sitku płatki wrzucam do zamykanego pojemnika, dodaję starte na drobnej tarce obrane jabłka, cynamon, orzechy oraz przepłukane pokrojone suszki (możecie nie kroić, moja córa nie przepada za napęczniałymi suszkami w całości, drobnica wchodzi bez problemu), wszystko porządnie mieszam, zamykam i wstawiam do lodówki. Następnego dnia warto spróbować i ewentualnie przełamać słodycz masy odrobiną soku z cytryny i/ lub szczyptą soli. Wykładam porcje do miseczek, zalewam podgrzanym przez chwilę (kilka minut- aby było ciepłe) mlekiem. Mieszamy, posypujemy lubianymi ziarnami. Smacznego!

owsianka na słodko dla zabieganych

wtorek, 18 września 2012
ZAPROSZENIE DO ROZMOWY O JEDZENIU I KONKURS

Witajcie, dzisiaj chciałam zaprosić Was do konkursu z ekologicznymi pakami od Vegepack.pl do wygrania oraz do rozmowy o jedzeniu. Czy jakość jedzenia ma dla Was znaczenie? Celebrujecie rodzinne posiłki czy każdy siada "w swoim kącie" z talerzem w ręku? Czy w kuchni kierujecie się intuicją, mądrością przekazaną od babć i mam, czy może korzystacie z książek (jakich), poradników, warsztatów, czasopism, portali, blogów, programów TV? Zasady (jakie?) czy spontan? Eko czy konwencja?


vegepack.pl

Często w mailach pytacie mnie "jak żyć" w czasach wyjałowionej żywności oraz jak zapewnić dzieciom jakość- również jedzenia. Ja nie mam na to recepty i uważam, że nie ma tej jedynej- słusznej. Jednak mam kilka zasad, wg których staram się żyć, bez fanatyzmu (!!!). 

    Nie jem mięsa ponieważ nie pozwala mi na to moja wrażliwość. Nie jest to dla mnie  ani ograniczenie, ani forma inwalidztwa /;)/, a mój własny wybór, zgodny z moim sumieniem i poczuciem przyzwoitości. Nie cierpię z tego powodu, po nocach nie śnią mi się kabanosy i mam się dobrze! Staram się, by moja kuchnia była w miarę naturalna, głównie ze względu na dziecko i każdy posiłek jaki obmyślam kieruje mnie do receptur wegańskich; nie znam żadnej innej bardziej bezpiecznej i naturalnej drogi... być może jeszcze za mało wiem, być może kiedyś zmienię zdanie, nie kieruję się przy tym zasadą: wszystko co wegańskie jest dobre. Nie będę się w tym temacie rozwodziła, zainteresowanych wyborami weganizmu odsyłam do obejrzenia filmu „To tylko zwierzęta” (klik)- dokumentu nie o oddalonych od nas farm z USA, ale o naszym polskim piekiełku; forum „wegedzieciak” (klik) o rodzinach wegetariańskich i wegańskich, gdzie znajdziecie dużo praktycznych informacji, nie udzielam się, czasami „podglądam” i cieszę się gdy odnajduję linki do mojego bloga- dziękuję :); wykład o weganizmie G. Yourofskiego (klik)- temat dość szeroko omówiony, choć nie wyczerpująco oraz na najbardziej prawdziwy blog wegański w polskiej blogosferze „Matka weganka i jej dziecko” (klik), to nie mit, to działa i brzmi dumnie :)
W gotowanie wkładam serce, każdy kto mnie zna- wie o tym, nie potrafię  ugotować „cokolwiek”, nie potrafię i nie chcę. Przygotowanie posiłku, jak również jego spożywanie ma dla mnie znaczenie. Recepta na apetyt dziecka? Uśmiechnięta matka i uśmiechnięty ojciec przy wspólnym posiłku, rozmowa, żart. Staram się nie być żandarmem. Jeśli młodej coś nie smakuje lub nie ma ochoty na jedzenie- przyznaję, jest mi przykro- ale zaciskam zęby, choć czasami się nie udaje ;) i nie kalkuluję dziennego spożycia witamin czy minerałów, oceniam cały tydzień. Uważam, że smak to kwestia oswojenia i przyzwyczajenia. Niektóre smaki można oswoić z czasem, inne- nigdy :) Przypominam sobie czasy swojego dzieciństwa, kiedy rodzice czarowali, prosili, przymuszali by zjeść to czy tamto. A przedszkolne koszmary typu sztywna kasza manna z odrzucającą skórką i sokiem, tran, „kakałko” z kożuchem, wątróbka? :) Niektóre- początkowo niejadalne smaki- oswajałam powoli, w niektórych się rozsmakowałam, niektórych nie oswoję nigdy :). Myślę o tym, kiedy córka nie chce czegoś zjeść, trudno, może innym razem?
     Nie karmię dziecka „danonkami” ani krowim mlekiem, śniadaniowa owsianka na mleku /czy też wyciągu ;)/ roślinnym jest naprawdę jadalna, smaczna i daje dużo możliwości; o mleku krowim napisano już wiele, ja- bez rozwlekania się nad tematem- zostawiam je cielakom.

Staram się odżywiać sezonowo i lokalnie. Sama uprawiam wiele warzyw i ziół, więc sezonowość jest mi dobrze znana, jeśli macie z tym problem, korzystajcie z kalendarza warzyw sezonowych, który stworzyła Bea (klik), pamiętajcie też o tym, że warzywa/ owoce w sezonie są najtańsze. Często, gdy jestem w podróży, odwiedzam rolników w poszukiwaniu warzyw, których sama nie uprawiam i które ciężko dostać na bazarze w mojej mieścinie. Lubię z nimi rozmawiać, jednak od kiedy częściej można z nimi pogadać o stosowanych opryskach, ich rodzajach i częstotliwości stosowania niż o odmianach jakie uprawiają- wciągnęłam się w farmerkę na całego :) Po co- pytają niektórzy- skoro marchewkę w sezonie można kupić za 50 groszy? Bo chcę mieć wpływ na to, co wkładam do garnka i nie zastanawiać się ile marchewki jest w marchewce marketowej. Bo praca ogrodowa uszlachetnia, bo lubię oglądać jak warzywa rosną i dojrzewają i wreszcie cieszyć się z owoców własnej pracy:

 strąki zielonego groszku

 

zielony groszek

rozsada bobu

 

bób

 

 

 sałata z ogrodu

 

moje pomidorki

 

kapucha czerwona

 

 

 kalarepki

 

moje papryki

 

moje cukinki

 

korzenie

 

jarmuż

 

dyńki 2012

i tak dalej... :)

Korzystam również z roślin dzikorosnących

topinambur

 

szczaw

 

pałki

młoda pokrzywa

Niektórzy się z tego śmieją, ale nauczyłam się z tym żyć :)

Kupuję, tak, też kupuję :) Raz lub dwa razy w miesiącu robię zakupy w znanym wszystkim chyba Evergreenie (klik), pół na pół: konwencja i eko. Chodzę również do marketów, na bazar i do małego sklepiku z ziarnami i przyprawami na wagę. Będąc na zakupach zawsze czytam skład, im uboższy- tym lepiej, warto czasami porównać sobie etykiety ze składem kilku na pozór "takich samych" produktów. Na bazarze kupuję najczęściej od tej samej kobiety, która sprzedaje warzywa własnej produkcji o nieidealnie symetrycznych kształtach ;) resztę kupuję w marketach, bo jest taniej. Sięgam także po banany, pomarańcze, granaty, cytryny czy orzechy kokosowe, nie świruję i nie jestem fanatyczką, przynajmniej staram się nią nie być, uważam, że przesada w każdą stronę nie jest dobra ani dla otoczenia ani dla nas samych. Nie żyję w oderwaniu od innych: męża, który twierdzi, że czekolada go uszczęśliwia ;), babć, dziadków, cioć... moje dziecko zna smak czekolady, batonów czy chipsów, ja to kontroluję, czasami po cichu ;) czasami muszę tupnąć nogą.
Mam dużo książek kulinarnych, ale głównie je kolekcjonuję, rzadko korzystam z cudzych przepisów. Jednymi z pierwszych sensownych książek, z których zaczęły mi wychodzić potrawy jadalne z łatwo dostępnych składników były książki Bożeny Cyran- Żak i choć nie ma w nich kolorowych zdjęć, mam do nich ogromny sentyment. Jeśli jesteście zainteresowani kuchnią naturalną i będziecie mieli sposobność zakupu książek Heidi Swanson, autorki bloga „101 cookbooks” (klik), to również Was do tego namawiam. Ja „Super natural every day" wygrałam w konkursie u Jadłonomii (klik) i miałam o tym napisać przy okazji przetestowania jakiegoś przepisu, ale ciągle mi nie po drodze, sorry Marta!

super natural every day

Co prawda jest masło, cukier, śmietana czy ser, ale można to spokojnie pominąć, jest też wiele inspirujących przepisów na zdrowe potrawy i - znając ogromną popularność przepisów na blogu Heidi- z pewnością również smakowite. Do tego piękne, klimatyczne zdjęcia :)

To właściwie z grubsza wszystko, wybaczcie niespotykaną u mnie wylewność, ale nie potrafiłam napisać o tym w dwóch zdaniach :) Teraz Wasza kolej: zapraszam do rozmowy o jedzeniu, do podzielenia się własnymi doświadczeniami, zwyczajami, może macie jakieś wskazówki, z których skorzystają inni, a ja też poznam trochę Was- odwiedzających mój blog :)
Spośród osób, które wypowiedzą się pod tym postem (na temat!) wylosuję dwie, które będą miały przywilej wyboru ekologicznych produktów ze sklepu Vegepack.pl na kwotę 150 zł :) Przejrzyjcie koniecznie ofertę: jest tam pieczywo, są warzywa, owoce, zioła, kwiaty, jest w czym wybierać :) Ponieważ jest to żywność świeża- zarówno oferta jak i konkurs- są przeznaczone tylko dla Warszawy i okolic. Jeśli ktoś jest spoza stolicy- może ma tam kogoś, komu chciałby zrobić miłą niespodziankę? Na Wasze odpowiedzi czekam przez tydzień, do 25.09.2012 do północy. Proszę wypowiadać się na temat, niekoniecznie tak wylewnie jak ja ;). Zdecydowałam się na losowanie, gdyż obawiam się, że nie będę w stanie obiektywnie wybrać tylko dwie odpowiedzi i żeby uspokoić niektóre sumienia oraz by sprawa była w 100% jasna- nie otrzymałam żadnych profitów z tytułu napisania o Vegepack i zorganizowania konkursu i nie podjęłabym się napisania o żadnych inicjatywach czy produktach, do których nie miałabym przekonania oraz z których sama bym nie skorzystała. To tyle, zapraszam :)

niedziela, 16 września 2012
POMIDORÓWKA ZE ŚWIEŻYCH POMIDORÓW

Pomidorówka jest ulubioną zupą mojej córki i przygotowuję ją obowiązkowo przynajmniej raz w tygodniu. Zimą i wiosną dodaję do niej przecier pomidorowy "własnej roboty" (klik), który co roku produkuję w ilościach hurtowych :) a w sezonie świeże pomidory.


pomidorówka ze świeżych pomidorów


Zupę gotuję podobnie jak rosół (klik) bez palonej cebuli i z solidnym dodatkiem pomidorów, na koniec całość miksuję (małolata wymyśliła sobie całkiem niedawno, że nie lubi marchewki w zupie, którą wcześniej wyjadała ;) więc wolę miksować niż dłubać się z wybieraniem warzyw) i zjadamy z makaronem, ryżem, kaszą lub prażonym słonecznikiem. Zapraszam :)

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3-4 osób na 2 dni)

2 średnie marchewki

1 nieduża pietruszka

2 kg dobrze dojrzałych pomidorów

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

czubata łyżeczka majeranku (lub więcej)

sól

2 większe ząbki czosnku

3 łyżki oleju/ oliwy

2 czubate łyżki posiekanej natki pietruszki (lub więcej)

opcjonalnie garść posiekanych liści bazylii


pomidorówka ze świeżych pomidorów

Wykonanie

Pomidory zalewam wrzątkiem, po kilku minutach odlewam wodę, chwilę czekam by przestygły, obieram i krojąc na mniejsze kawałki wrzucam do garnka odrzucając drewniane środki. Stawiam na gaz, zagotowuję, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję na niewielkim ogniu ok 20 min. Zdejmuję pokrywkę i podgrzewam dalej przez 20- 30 min (zależnie od odmiany i stopnia dojrzałości owoców), aż pomidory całkowicie się rozpadną, a zawartość garnka zredukuje się do gęstego pomidorowego sosu. W tym czasie przygotowuję wywar. W garnku o grubym dnie rozgrzewam tłuszcz, wrzucam obrane i pokrojone marchewki i pietruszkę, smażę na średnim ogniu mieszając co jakiś czas przez ok 10 minut. Zalewam wodą- 1,5 l- zagotowuję, zmniejszam gaz na mały, dodaję płaską łyżkę soli, liście laurowe i ziele angielskie i gotuję z uchyloną pokrywką na wolnym ogniu przez ok 25 min. Wyjmuję liście i ziele, dodaję pomidory i miksuję "żyrafą" na krem. Dodaję roztarty palcami majeranek, podgrzewam przez kilka chwil, wciskam przez praskę czosnek, minuta- dwie i wyłączam gaz. Posypuję pietruszką, kładę pokrywkę i daję natce kilka minut by zmiękła. Dosmaczam, jeśli istnieje potrzeba solą, ewentualnie pieprzem. Jeżeli używam bazylii, posypuję nią zupę już na talerzach /mąż nie lubi, więc go nie dręczę i nie dorzucam ziół do garnka ;)/. Tak jak pisałam na początku: zjadamy z makaronem, kaszą, ryżem lub prażonymi ziarnami. Zupa nie wymaga śmietankowania, jest pyszna w czystej postaci, smacznego :)

 

Pięknie dziękuję Sowie za przemiłe wyróżnienia mojego bloga nagrodą Versatile Blogger Award :)

14:38, wegetarinka , ZUPA
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl