niedziela, 02 grudnia 2012
GROCH Z KAPUSTĄ

Lubicie? My bardzo lubimy, bez wyjątku. O tej porze roku mam nieustanne ciśnienie na kaszę, czerwoną soczewicę i jak słusznie napisała jedna z uprzejmych komentujących- na nasycenie się kapuścianym igliwiem :) i to konkretnym! Takim daniem właśnie jest groch z kapustą. Kluczowym elementem satysfakcjonującego dania jest oczywiście- kiszona kapusta, musi być dobra. Jeśli nie macie swojej kiszonki- kupujcie ją od "baby" na bazarze gdzie można spróbować czy kapusta ma odpowiedni smak, którego nie trzeba będzie wypłukiwać- ja nigdy tego nie robię.


groch z kapustą

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 4 osób na 2 dni)

ok 1/2 kg kiszonej kapusty

2 szklanki grochu w połówkach

1 duża cebula

ok 6 łyżek oleju/ oliwy lub więcej

czubata łyżeczka wędzonej łagodnej papryki w proszku /kto zna i używa- zrozumie, musiałam ją dodać ;)/

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

sól

groch z kapustą


Wykonanie

Groch moczę przez noc lub tego samego dnia przynajmniej na godzinę- dwie. Tak, ja moczę wszystkie strączki bez wyjątku- te szybkie też. Następnego dnia płuczę, wrzucam do garnka, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum i gotuję na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką przez 40 minut lub dłużej- aż zacznie się rozpadać.

W tym czasie siekam kapustę i wrzucam do szerokiego garnka z gotującą się wodą (3 szklanki), po zagotowaniu zmniejszam płomień na mały, dodaję 2 łyżki oleju i gotuję z uchyloną pokrywką, w trakcie dorzucam liście laurowe i ziele angielskie.

Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, oliwy, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję paprykę, podgrzewam chwilę mieszając by cebula dobrze połączyła się z przyprawą. Dorzucam ją do grochu po 30 minutach gotowania, dodaję również wtedy pełną łyżeczkę soli. Kiedy groch jest już odpowiednio ugotowany- ugniatam go- ale nie na pure- miło jeśli ziarna częściowo pozostaną w całości. Przekładam do kapusty, porządnie mieszam, podgrzewam przez kilka minut. Jeśli potrawa wyda Wam się za sucha- można kapnąć nieco wody lub/ i oleju. Na wydaniu posypuję natką pietruszki, mam całą zamrażarkę wypchaną dobroczynnym zielem, więc sypię do wszystkiego :)

Groch z kapustą w wersji obiadowej dobrze współgra z ziemniaczanym pure, ale można zjeść również z pajdą dobrego chleba. Jest to również danie, które można przygotować na Święta. Jak każda potrawa z kapustą- również i ta z grochem- z czasem dojrzewa w smaku, warto więc ugotować solidny gar i raczyć się jego zawartością przez kilka kolejnych dni :)

wtorek, 27 listopada 2012
GRZYBY JAK RYBY ;)

Tak, to kolejny przepis z sekcji "armata z krawata" :), jednak tym razem nazwa nie jest moja, więc nie przyjmuję żadnych zażaleń na swoją klatę ;) Przepis poleciła Ala (klik), mistrz w wyszukiwaniu ciekawych przepisów :), oryginał pochodzi z Wielkiego Żarcia (klik). Czytałam jednak na wegedzieciaku, że potrawa nie każdemu przypadła do gustu, ale! Grzyby podsmażone BEZ panierki i marynowane w pomidorowo- octowej zalewie naprawdę smakują dobrze, spróbujcie koniecznie takiej wersji. Polecam włączenie dania do repertuaru potraw świątecznych lub jako przekąski na bardziej wyluzowaną imprezę.


grzyby jak ryby

Pieczarki zamieniłam na boczniaki podsmażone bez panierki i zmieniłam skład zalewy. Zamiast boczniaków możecie oczywiście użyć pieczarek, tak sobie myślę, że grillowane cukinie czy bakłażany też miło wypadłyby w tym zestawie.

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

ok 500 g boczniaków

4 łyżki oleju/ oliwy

3 małe cebule

6 średnich kiszonych ogórków

Zalewa

1 l przecieru pomidorowego (passaty) lub soku

3 czubate łyżki lubianych suszonych owoców (u mnie żurawina i rodzynki pół na pół)

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

6 łyżek octu jabłkowego

ewentualnie sól i pieprz, ja już nie dodawałam, mam przecier domowy odpowiednio doprawiony

Wykonanie

Boczniaki przepłukują pod bieżącą wodą, odrzucam końce trzonków, suszę papierowymi ręcznikami, kroję na mniejsze kawałki, takie "na raz" :)

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam grzyby i smażę od czasu do czasu delikatnie mieszając aż się lekko zezłocą, odstawiam.

Do garnka wlewam przecier, zagotowuję, wrzucam liście laurowe, ziele angielskie i przepłukane, drobno pokrojone suszki, zmniejszam płomień na mały i gotuję z uchyloną pokrywką przez 10 minut. Dodaję ocet, mieszam.

Na dno naczynia w którym danie będzie serwowane (może być garnek czy słoik, potem można przełożyć) wykładam kolejno warstwami:

połowa grzybów

pokrojona w cienkie plasterki cebula

połowa pokrojonych w kostkę ogórków

połowa zalewy

pozostała część grzybów

pozostała część pokrojonych ogórków

reszta zalewy

boczniaki na zakąskę

Po przestygnięciu kładę pokrywkę i wkładam do lodówki na noc. Danie dobrze smakuje po przegryzieniu się, może stać w lodówce przez kilka dni, z każdym dniem jego smak dojrzewa. Dobrze smakuje z kromką chleba :)


grzyby jak ryby

 

 

niedziela, 25 listopada 2012
KLUSKI JAGLANE

Moja młodzież uwielbia wszystkie możliwe kasze, wszystkie!- za wyjątkiem jaglanej. Dania z jagłami w roli głównej raczej odpadają, muszę bawić się więc w przemytnika i dodawać je w niewielkiej ilości do innych kaszowych dań, krupników itp. Jako ciekawostkę dodam, że małżonek z wszelkich możliwych kasz toleruje głównie jaglaną..... :) Także TAK TO! ;) Na szczęście ja sama jestem raczej wszystkożerna ;) jeśli chodzi o produkty niemięsne i nie muszę gotować trzech obiadów ;)

Kluski jaglane zrobiłam po raz pierwszy do kremu z dyni, wrzuciłam młodej niewielką ilość- "no risk, no fun" ;) spodziewając się kolejnego wyziewu negatywnych komentarzy typu: "ołesuuuuu, znowu TA kaszaaaaa!" i jakież było moje zdziwienie gdy zamiast tego usłyszałam: mamo, dorzuć więcej TYCH klusek! :))) YES, YES, YES!!!! Skoro więc przypadły do gustu jaglanemu niejadkowi, to z pewnością znajdą również amatorów wśród czytelników mojego bloga :)


kluski jaglane

Dzisiaj wersja śniadaniowa na słodko- z polewką cynamonowo- makową (ZAPAMIĘTAJ! :) mak, to mistrz wśród roślinnych źródeł wapnia), ale możecie śmiało zalać je mlekiem, bulionem, dodać do kremowej zupy, sosu, gulaszu itp. Porada dnia zatem brzmi: kupcie kaszę jaglaną, koniecznie w dużej ilości! :)

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3- 4 osób)

KLUSKI

3/4 szklanki kaszy jaglanej

sól

2 łyżki oleju/ oliwy

woda

/TAK! Tylko to! :))))))))/

POLEWKA

3 łyżki słodu ryżowego (lub innego)

3 łyżki wody lub nieco więcej

płaska łyżeczka sproszkowanego cynamonu
(lub nieco więcej)

łyżka maku

opcjonalnie szczypta soli dla przełamania słodyczy


kluski jaglane

Wykonanie

Kaszę przelewam wrzątkiem na drobnym sitku i płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam wodą (1 i 1/2 szklanki), zagotowuję, dodaję pełną łyżeczkę soli, kładę pokrywkę i gotuję do wygotowania się wody- ok 7-8 minut. Zostawiam pod przykrywką ok 10 minut. Dodaję 2 łyżki oleju i rozcieram kaszę tylną stroną łyżki- to jest kluczowa czynność w całym procesie: roztarcie kaszy sprawia, że nabiera ona zupełnie innego wymiaru: odpowiednią kluskową konsystencję, smak! i zapach, który mi osobiście przywodzi na myśl kluski leniwe :)) ale być może to subiektywne. Nie musi być ekstra- gładko :) Masę można dosmaczyć dodatkową szczyptą soli, lubianymi przyprawami czy ziarnami, ale w tej prostej formie też wypadają bardzo OK.

Ja swoje kluski "formowałam" 2 małymi łyżkami zanurzanymi co jakiś czas w zimnej wodzie, możecie robić to zwilżonymi dłońmi lub pobawić się w wycinanki, tak jak przy polencie (klik). Wykładam je od razu na talerze, jeśli chcecie je dodać do zupy, sosu itp.- wrzucamy je do garnka z potrawą. Jeśli w trakcie masa zrobi się zbyt krucha- trzeba ją wyrobić ręką.

Sos. Słód wlewam do małego garnka, mieszam z solą i wodą, podgrzewam tylko tyle żeby był ciepły, wyłączam gaz, dodaję cynamon i mak, polewam miksturą kluski. Smacznego :)

niedziela, 11 listopada 2012
ROZGRZEWAJĄCA ZUPA Z CZERWONĄ SOCZEWICĄ

Cześć! :) Ostatnio mało mnie na blogu i tak już pozostanie do końca roku :( Listopad i grudzień to takie miesiące w moim życiu, kiedy wracam do domu wieczorami, marzę o ciepłych skarpetach, kocu i herbacie z cytryną. I o zupie :) Gęstej, aromatycznej, odżywczej i pysznej. Taka właśnie jest dzisiejsza "soczewicówka". Inspiracją był przepis Patrycji na "grochówkę" z soczewicy (klik). Od siebie dodałam ziemniaki /dla mojej latorośli takie zupy bez ziemniaków się nie liczą ;)/, wędzoną paprykę /raczej! ;)/, przecier pomidorowy /idealnie zaokrągla smak- polecam/ i natkę /teraz już z prywatnej mrożonki/. Taką zupę możecie przygotować z dowolnych innych suszonych strączków: ciecierzycy, grochu, fasoli, bobu itp. Zupa wychodzi prze-py-szna, idealna na tę porę roku, nawet małżonek nazywający często moje obiady "sałatkami" wydusił z siebie kilka słów pochwały :))

 

rozgrzewająca zupa z czerwoną soczewicą

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3- 4 osób na 2 dni)

szklanka czerwonej soczewicy

większa marchewka

średnia pietruszka

duża cebula

5 średnich ziemniaków

ok 1 i 1/2 szklanki przecieru pomidorowego (passaty) lub soku

3 łyżki oleju/ oliwy

czubata łyżeczka suszonego majeranku

czubata łyżeczka wędzonej papryki w proszku (wersja łagodna)

3 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

2 duże ząbki czosnku

sól, ewentualnie pieprz


majeranek i papryka


Wykonanie

Soczewicę moczę przez noc lub w ciągu dnia przez kilka godzin. W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam olej/ oliwę, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę, smażę przez kilka minut do zeszklenia, dodaję wędzoną paprykę i startą na tarce o grubych oczkach marchew i pietruszkę. Podgrzewam przez chwilę mieszając, by warzywa dobrze połączyły się z przyprawą. Dolewam wodę (1 i 1/2 l lub nieco więcej), zagotowuję, dodaję obrane i pokrojone ziemniaki, wypłukaną soczewicę, płaską łyżkę soli, liście laurowe i ziele i gotuję na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką przez ok 25 minut. Na 5 minut przed końcem dodaję roztarty w palcach majeranek. Dolewam przecier pomidorowy, wciskam przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam gaz. Dorzucam natkę, kładę pokrywkę i trzymam tak przez kilka minut. Teraz sprawdzamy czy warto zupę dosmaczyć solą, ewentualnie pieprzem, zjadamy solo lub z kromką chleba, smacznego :)


rozgrzewająca zupa z czerwonej soczewicy

niedziela, 28 października 2012
TARTA Z PORAMI

Rzadko wpadam w samozachwyt, ale z tej tarty jestem wyjątkowo dumna! :) Już dawno myślałam jak ją zrobić wegańsko z zadowalającym efektem smakowym, a że ostatnio kręcę sporo orzechów montując z nich domowe mleko, pomyślałam, że dodanie ugotowanych ziemniaków mogłoby odpowiednio zagęścić płyn i dać dobry- nieegzotyczny smak. Nie pomyliłam się!


tarta z porami


Bez większych nadziei- ale jednak- ozdobiłam swoje "dzieło" motylkami myśląc, że może chociaż zachęcę tym córkę do spróbowania wypieku, ale alternatywnie ugotowałam też pomidorówkę.

Jeśli zamysł autorki nie do końca jest widoczny, to możemy założyć umownie, że to SĄ motylki ;)


wegańska tarta z porami


Córka nie tylko zjadła cały kawałek, ale poprosiła też o dokładkę, nie sądziłam, że tarta z porami wygra z pomidorówką! :) Jestem więc bardziej niż przekonana, że znajdzie również amatorów wśród moich czytelników :)


wegańska tarta z porami

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na formę o średnicy 28 cm)

Ciasto

czubata szklanka mąki pszennej (używam 650 lub 550)

czubata szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej drobno mielonej (lub innej szlachetnej)

1 i 1/2 szklanki płatków owsianych górskich

1/2 szklanki zimnej wody

niepełna 1/2 szklanki oleju

można przyprawić solą (płaska łyżeczka), ja nie przyprawiałam

Farsz

3/4 szklanki nerkowców (lub migdałów, słonecznika itp. lub 1 i 1/4 szklanki dowolnego mleka roślinnego) + woda

2 średnie ziemniaki

4 większe pory

4 łyżki oliwy

garść posiekanej natki pietruszki (opcja)

2 łyżki soku z cytryny (opcja)

sól, gałka muszkatołowa, opcjonalnie pieprz

Wykonanie

Orzechy zalewam wodą i moczę przez noc. Następnego dnia płuczę je, zalewam 1 i 1/2 szklanki gorącej wody i blenduję przez kilka minut, przekładam na gazę wyłożoną na sitku ustawionym na misce i porządnie wyciskam (tak jak przy mleku- zrobiłam to na dwa razy- najpierw miksowałam z 3/4 szk wody, na sitko, wyciskanie, potem wytłoczyny znowu miksowane z 3/4 szk wody i wyciskanie). Tak sobie teraz myślę, że można było dodać i orzechy bez oddzielania od wywaru, ale wcześniej na to nie wpadłam ;). Miksuję wywar z obranymi, pokrojonymi w kostkę, ugotowanymi w niewielkiej ilości wody ziemniakami.

Mieszam mąki z przepłukanymi na sitku płatkami, dodaję olej, wodę i zagniatam ciasto. Wkładam je do zamrażarki na ok 20 minut lub do lodówki na minimum 30 minut, można je też przygotować tak jak orzechy- dzień/ noc wcześniej. Następnie wylepiam nim blaszkę, nakłuwam widelcem i piekę w ok 200 st C przez 15 minut.

W tym czasie przygotowuję pory. Odcinam końce, ściągam pierwsze liście, odcinam ciemnozieloną część (można schować ją do lodówki lub zamrozić i używać do zup), przecinam wzdłuż na pół- tak płuczę i kroję na dość cienkie paski.


latające pory


Smażę je na rozgrzanym oleju (jeśli chcecie tartę ozdobić- fajnie wyglądają rzucone paski na wierzch tarty, które się zabrązowią- odkładamy sobie powiedzmy garść przed smażeniem i mieszamy z niewielką ilością oliwy) przez ok 10 minut od czasu do czasu mieszając. Mieszam z przygotowanym sosem orzechowo- ziemniaczanym, dodaję sok z cytryny, sól (płaska łyżeczka lub więcej), startą gałkę (niepełna plaska łyżeczka), posiekaną natkę, można zaostrzyć pieprzem. Wykładam farsz na ciasto, no to ewentualnie ozdobniki i piekę jeszcze przez 20 minut lub kilka minut dłużej. Tarta najlepiej kroi się po przestudzeniu. Smakuje dobrze na ciepło i na zimno. Smacznego :)


wegańska tarta z porami

sobota, 27 października 2012
CHIPSY Z DYNI

Kolejny przepis dyniowy. Tym razem w postaci chrupiącej przekąski- chipsów! :) Od kiedy zrobiłam je pierwszy raz- córka nie daje mi spokoju: zrób chipsy, zrób CHIPSY, ZRÓB chipsy... ZRÓB CHIPSY ;)

 

chipsy z dyni

 

Jeśli ktoś spodziewał się jakichś cudownych technik cienkiego krojenia dyni nożem, będzie rozczarowany, mam mandolinę, a właściwie szatkownicę z różnymi wkładami, z których używam głównie tego do chipsów :) O ile buraki, marchew, ziemniaki czy pietruszkę da się pokroić cienko (jakieś 2 mm) nożem z zachowaniem wszystkich palców, to z dynią jest już gorzej.

 

mandolina

 

Do mandoliny załączony jest uchwyt, do którego wbija się kawałki warzyw, szatkuje się szybko i bezpiecznie.


będą chipsy


Jakie odmiany dyń będą najlepsze do chipsów? Takie, z którymi nie wiadomo co począć lub resztkami pod tytułem: zrobiłam/- em już zupę, risotto, curry, gulasz, kluski i co dalej z tą dynią? Uważałabym z odmianami ze skórą bardzo twardą- "drewnianą", w którą ciężko wbić nóż i w którą ma się chęć wjechać piłą ;) Chociaż robiłam chipsy i z takich odmian- jeśli się dobrze upieką- skóra nie przeszkadza bardzo. Dodam że chipsy z Hokkaido nie były najsmaczniejsze, chociaż zachowały ładny kolor :)

Do szatkowania za pomocą mandoliny- średnie dynie myjemy porządnie, kroimy na 4 części (lub więcej), pozbywamy się pestek i włókien, wbijamy w uchwyt i trzemy mocno dociskając do tarki.

 

atak dyni


Chipsy piekę w dużym wkładzie do piekarnika (ok 40cm x 33 cm), miło jest mieć kilka takich blach, ja nie mam. Smaruję ją oliwą/ olejem (na taką dużą blachę- powiedzmy 1 niepełna łyżka) , wykładam pojedyncze poszatkowane kawałki jedną warstwą i piekę w temperaturze 120- 130 st C. Po ok 30 minutach wybieram pierwsze kawałki, ciężko o równomierne upieczenie wszystkich skrawków w jednym czasie, te które są już całe suche i chrupkie są gotowe. Resztę piekę do skutku.


chipsy z dyńki

 

Warzywa bardzo kurczą się podczas pieczenia, z jednej dużej blachy wyjdzie zaledwie garstka. Po upieczeniu można chipsy przyprawić: sól, pieprz, chili, zioła, wędzona papryka, można też wymieszać oliwę z przyprawami przed pieczeniem i tak piec. Mojemu dziecku smakują bez przypraw, więc się nie wysilam :) Po kilku turach na nowo smaruję blachę oliwą. Najlepiej smakują zaraz po wyjęciu z piekarnika. Można też nimi posypywać kremowe zupy (niekoniecznie dyniowe), a gdyby u kogoś wyszła nadprodukcja chipsów, których nie da się zjeść od razu, można je zmielić w blenderze i używać jako przyprawy.

chipsy z dyni

 

Przepis dodaję do kolekcji przepisów Bei z dynią w roli głównej

dynie_banner2012



wtorek, 23 października 2012
ZUPA Z DYNI, SOCZEWICY I PORÓW

Ziebra, ta laurka jest dla Ciebie :) ale nie tylko! Dla wszystkich tych, którzy jeszcze dyni nie oswoili, jak i dla tych, którzy już się z nią lubią. Pyszna, krzepiąca, zawiesista zupa w cudownym słonecznym kolorze :) Trochę w klimacie grochówki w wersji słodszej.

 

zupa z dyni, porów i soczewicy


Zupę dyniową z porem jadłam pierwszy raz u mamy. Moja mama jest kulinarną czarodziejką i moją wielką inspiracją. Odtworzyłam podobną zupę u siebie- z dodatkiem czerwonej soczewicy- by podrasować jej wartość odżywczą i smakową. Odjęłam mleko kokosowe, bez niego jest również smakowita, ale jeśli ktoś ma pod ręką- nie zaszkodzi dodać. Moja córka chętnie ją jadła bez zaganiania, choć nie lubi cebuli /tej zielonej też ;)/. Zapraszam!

 zupa z dyni, porów i soczewicy

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(4- 6 dużych porcji)

ok 1 kg dyni: obranej, z odrzuconymi pestkami i włóknami, pokrojonej w kostkę

2 duże pory

ok 3/4 szklanki czerwonej soczewicy /czyli pomarańczowej/

średnia marchewka

średnia pietruszka

czubata łyżeczka startego na drobnej tarce imbiru

sól, ewentualnie pieprz

3 listki laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

2 duże ząbki czosnku

szczypta startej gałki muszkatołowej

spora szczypta majeranku

garść posiekanej natki pietruszki

ok 10 łyżek oleju/ oliwy /dość sporo, ale na kilogram dyni, która idzie do pieczenia daję 5 łyżek, w sumie można byłoby dynię rozgotować w zupie, ale pieczona dynia to zupełnie inny wymiar- kto piekł- ten wie :)/

Wykonanie

Soczewicę moczę przez kilka godzin (można nastawić ją rano przed wyjściem do pracy lub w ciągu dnia przez godzinkę dwie), płuczę na sitku.

Dynię mieszam z 5 łyżkami oliwy, posypuję szczyptą soli i piekę w żaroodpornym piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 40 minut- aż się lekko zezłoci- w połowie mieszam.

W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 2 łyżki oliwy, dodaję starte na grubej tarce warzywa (marchewka i pietruszka), smażę przez 5 minut, dodaję imbir, mieszając podgrzewam chwilkę, zalewam 1,5 l wody, zagotowuję, dodaję soczewicę, czubatą łyżeczkę soli, liście laurowe, ziele angielskie, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję do miękkości soczewicy- ok 20 minut (+/- - czas gotowania zależy od czasu moczenia ziaren).

Teraz pory. Odcinam koniec korzenia i zdejmuję pierwsze liście, odrzucam ciemnozieloną część (można ją zachować do wykorzystania w innych zupach), kroję wzdłuż na pół- tak płuczę, wytrząsam nadmiar wody i kroję na cienkie paski.

Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju/ oliwy, wrzucam pory i podgrzewam przez 10 minut od czasu do czasu mieszając. Następnie blenduję w blenderze razem z dynią, jeśli jest za sucho i blendowanie nie idzie najlepiej- dolewamy trochę gotującego się bulionu. Dodaję do garnka z soczewicą, dorzucam roztarty w palcach majeranek, podgrzewam przez kilka minut by smaki się zaprzyjaźniły. Wciskam przez praskę czosnek, mieszam, wyłączam gaz. Dokładam posiekaną natkę i trzymam pod pokrywką przez kilka chwil. Teraz dosmaczamy zupę solą (płaska łyżeczka lub coś koło tego), ewentualnie zaostrzamy pieprzem. Smacznego!

Z przepisem podłączam się do Festiwalu Dyni, organizowanego przez Beę :)

dynie_banner2012

Na koniec prośba :) Niedługo ma się ukazać poradnik- starter dla początkujących wegan i weganek w wersji papierowej i elektronicznej (kolor, ok 20 stron). Mają się tam również znaleźć przepisy. Jeśli widzielibyście w tym projekcie również moje propozycje kulinarne- proszę o oddanie głosu przez kliknięcie "lubię to" pod screenem mojego bloga:

 

zagłosuj na mój blog 

 

W konkursie bierze udział w sumie 50 blogów, jestem pod wrażeniem ilości. Gdy zaczynałam blogowanie- było ich może 4 :) W każdym razie- będzie mi miło uczestniczyć w projekcie, zobaczyć swoje propozycje na papierze i przez to może też zdobyć większą liczbę czytelników. Z góry dziękuję za każdy głos :)

niedziela, 21 października 2012
GULASZ NIEPODLEGŁOŚCIOWY :)

Sezon dyniowy w pełni, więc i u mnie nie może zabraknąć kilku propozycji z królową jesieni w roli głównej :)

Na początek miałam wstawić galerię z uprawianymi przeze mnie odmianami, ale jest z tym trochę "dłubaniny", a społeczność na FB zagłosowała za gulaszem w pierwszej kolejności, więc będzie gulasz.


gulasz z dyni, fasolki i jarmużu


Fasolka, dynia, jarmuż. Solidna dawka wapnia i żelaza w jednym daniu wypełnionym smakami jesieni.


liście jarmużu


Tylko co to wszystko ma wspólnego z niepodległością? Oto fasolka z charakterystycznym bordowym znamieniem przypominającym orła, zwana fasolką niepodległości lub fasolką z orzełkiem, która została wpisana na listę produktów tradycyjnych i którą miałam przyjemność uprawiania w ogrodzie. O jej znaczeniu w naszej historii i kulturze możecie poczytać tu (klik) i chociaż po ugotowaniu ziarna tracą swoją dekoracyjność, po zjedzeniu potrawy z ich dodatkiem, można poczuć pierwiastek ducha patriotyzmu :)


fasolka z orzełkiem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 3- 4 osób na 2 dni)

szklanka mniejszej fasoli (niekoniecznie z orzełkiem)

ok 10 dużych liści jarmużu

ok 1 l gęstego przecieru pomidorowego (passaty) lub soku

1 kg dyni (najlepiej o zwartym miąższu) obranej, pozbawionej włókien i pestek

średnia cebula

1 czubata łyżeczka łagodnej wędzonej papryki (opcjonalnie)

2 duże ząbki czosnku

2 liście laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

garść posiekanej natki pietruszki (opcja)

ok 8 łyżek oleju/ oliwy

sól

Wykonanie

Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam ogień na mały i gotuję z uchyloną pokrywką do miękkości (w zależności od użytej odmiany od 30 min do ok godziny).

Pokrojoną dynię mieszam z 5 łyżkami oliwy, posypuję szczyptą soli i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 40 min (aż nieco się przypiecze), w połowie mieszam raz by kostki równomiernie się upiekły.

W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia. Dodaję wędzoną paprykę i oddzielone od łodyg cienko pokrojone liście jarmużu (zwijam po kilka sztuk w rulony i tak szatkuję). Przedtem trzeba je porządnie oczyścić, robię to tak: płuczę je najpierw pod silnym strumieniem wody, następnie moczę w dużej ilości zimnej wody przez kilkanaście minut, następnie znowu płuczę. Kładę pokrywkę i podgrzewam na wolnym ogniu przez kilka minut aż liście zmiękną. Dodaję dynię, fasolę wraz z wodą, w której się gotowała, przecier, zagotowuję, dorzucam czubatą łyżeczkę soli, liście laurowe i ziele angielskie. Gotuję przez ok 15 minut. Czas jest właściwie uzależniony od przyswajalności jarmużu, niektórzy wolą gdy jest twardszy, inni bardziej miękki, więc czas można skrócić lub wydłużyć w zależności od gustu. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam, wyłączam gaz, dorzucam posiekaną pietruszkę i trzymam pod pokrywką przez kilka minut- by ta zmiękła. Teraz decydujecie czy warto dosmaczyć potrawę solą, pieprzem, innymi przyprawami. Zjadamy z kaszą, ryżem, kromką chleba lub solo.

gulasz niepodległościowy

Z przepisem podłączam się do Festiwalu Dyni, organizowanego przez Beę :)

dynie_banner2012

środa, 17 października 2012
DOMOWE MLEKO MIGDAŁOWE

Jak zrobić mleko migdałowe domowym sposobem ładnie pokazali Weganie (klik), ja na szklankę migdałów dodaję 3 szklanki wody. Wodę dodaję stopniowo: szklanka po szklance- każdorazowo wyciskając (prawie) wszystkie soki z migdałów i na nowo miksując wytłoczyny z wodą, tak jak w mleku kokosowym (klik). Tak przygotowany wywar właśnie w tych proporcjach mi osobiście odpowiada, ale córce nie, więc trzeba było chwilę pogłówkować co zmienić: co odjąć, co dodać. Na początek zmniejszyłam ilość wody do 2 szklanek, nie pomogło. Poszłam więc w drugim kierunku i do proporcji pierwotnych dodałam daktyle, które miksowałam razem z migdałami i problem rozwiązany :) Mleko wychodzi lekko słodkie, daktyle nie zagłuszają migdałowego aromatu i przyznam, że ja sama również z przyjemnością dodaję je do porannej owsianki. Jeśli mleko ma być użyte do sosu, zupy, ciasta- możecie je wyprodukować bez dodatku daktyli.


domowe mleko migdałowe

 

PRZEPIS WEGAŃSKI

szklanka migdałów

woda :)

5 większych miękkich niesiarkowanych daktyli

Wykonanie

Migdały zalewam wrzątkiem, po kilkunastu minutach przelewam na sitku zimną wodą i obieram; gdy łapiemy je za skórkę, która się nieco poluzuje i przyciśniemy- migdały same będą z niej wyskakiwały :) Jeśli chodzi o obieranie migdałów, są różne wersje: jedne twierdzą, że należy je obierać ze względu na toksyny zawarte w skórkach, inne, że skórki i tak będą odrzucane i nie ma konieczności ich wstępnego odrzucania. Ja obieram, bo pod skórką widać, z których sztuk należy zrezygnować, tak więc odrzucamy wszelkie przebarwione, podziurawione i inne podejrzane. Obrane migdały zalewam wodą i zostawiam do namoczenia przez noc.

Następnego dnia przekładam je do blendera razem z przepłukanymi daktylami, zalewam szklanką gorącej wody i miksuję przez kilka minut. Przekładam zawartość na gazę ułożoną na sitku ustawionym nad garnkiem/ miską, jak chwilę przestygnie, wyciskam porządnie płyn. Wytłoczyny wrzucam ponownie do blendera, zalewam kolejną szklanką gorącej wody, blenduję, wyciskam i powtarzam wszystko jeszcze raz. Migdały po namoczeniu można od razu zmiksować z 3 szklankami wrzątku, jednak dzięki potrójnemu blendowaniu uzyskacie bardziej pożywne i smaczniejsze mleko, będzie go też nieco więcej :)

domowe mleko migdałowe

Miłym dodatkiem do mleka będą wydłubane z jednej laski ziarenka wanilii lub dorzucona laska, z której ziarenka zostały użyte do innego dania. Jeśli chcecie wyprodukować mleko wzbogacone wapniem- dosypcie garstkę maku lub sezamu.

Mleko przechowujemy w zakręconym słoiku/ zamykanym pojemniku w lodówce, powinno być zużyte w ciągu 48 godzin. Mleko z czasem rozwarstwia się na grubą i chudą część, jeśli potrzebujecie namiastki "śmietanki"- zbieracie tłustą warstwę z wierzchu, jeśli mleka- przed użyciem należy je wstrząsnąć. Mleko nie nadaje się do kawy.

Tym sposobem możecie wyprodukować mleko z dowolnych orzechów: nerkowce, laskowe, włoskie, brazylijskie, piniowe, pistacjowe itp lub mieszane. Smacznego!

wtorek, 16 października 2012
SZARLOTKA BEZ CUKRU

Na początek ogłoszenie- osoba, która podpisuje się na blogu jako gretka, wygrała gratisowe zakupy w ekowarzywniaku i do tej pory się nie odezwała :( Poczekam jeszcze 2 tygodnie i przeprowadzę losowanie ponownie, jeśli zwyciężczyni przez ten czas się nie odezwie.

Co do szarlotki... mówiłam, że upiekę :) Piekłam ją już wielokrotnie i to nie tylko ze względu na to, że to ulubione ciasto mojego męża, ale również dlatego, że najzwyczajniej rozsmakowałam się w niej sama :)

Szarlotka jest oczywiście bezcukrowa, patentem na wsad owocowy jest przemacerowanie suszonych owoców w jabłkach przez noc, jak w batonikach (klik), dzięki temu zabiegowi powstaje słodko- kwaśna, wilgotna masa.

Ciasto kruche zrobiłam podobne do tego z przepisu na ciasto z rabarbarem (klik), pominęłam proszek do pieczenia i cukier- gdy masa jest tak słodka, ciasto może pozostać wytrawne, banał, ale czasami do małych spraw człowiek dochodzi małymi krokami.


szarlotka bez cukru

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na tortownicę o śr. 23 cm.)

ok 1,5 kg jabłek (u mnie pół na pół kwaśne i słodkie)

szklanka lubianych suszonych owoców (u mnie żurawina i rodzynki z przewagą żurawiny)

szklanka wyłuskanych połamanych na mniejsze kawałki orzechów włoskich

3 czubate łyżki kaszy jaglanej (może być manna lub inna drobna, ale polecam przemyt jaglanki)

1,5 szklanki mąki pszennej (650 lub 550)

1,5 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej (lub innej dowolnej z tych szlachetniejszych)

czubata szklanka płatków owsianych górskich

2 czubate łyżeczki sproszkowanego cynamonu (lub więcej)

1/2 szklanki oleju + 2 łyżki

1/2 szklanki zimnej wody


szarlotka bez cukru

Wykonanie

Obrane jabłka ścieram na tarce o drobnych oczkach, dodaję przepłukane i (opcjonalnie) pokrojone suszki, przelaną na drobnym sitku wrzątkiem i przepłukaną jaglankę, orzechy oraz cynamon, mieszam i wstawiam do lodówki w zamkniętym naczyniu na noc. Następnego dnia próbujemy masę i decydujemy czy nie dodać nieco soku z cytryny.

Do miski wsypuję mąki, płatki, dodaję 1/2 szk oleju i wody, zagniatam szybko ciasto, dzielę na 2 nierówne części (powiedzmy 0,3 i 0,7), do mniejszego kawałka dodaję jeszcze 2 łyżki oleju i chwilę wyrabiam (dzięki temu wierzch nie będzie za twardy), zawijam w oddzielne folie i wkładam na 20 min do zamrażarki.

Po tym czasie wylepiam blaszkę kawałkami większej części ciasta (można ją wcześniej wysmarować lekko olejem, ja mam nieprzystającą), dociskam wyrównując powierzchnię, na nią wykładam masę owocową, wyrównuję, na koniec kruszę kawałki pozostałego ciasta.

Piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 45- 50 min. Smacznego :)

szarlotka bez cukru

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl