wtorek, 31 sierpnia 2010
DZIEŃ BLOGERÓW...

Dzisiaj jest Święto Blogów, czy Blogerów właściwie (!). Zaskoczona jestem totalnie, do dnia dzisiejszego nie słyszałam o czymś podobnym ;)

Przyznam, że blogowanie bardzo mnie wciągnęło, cały czas uczę się czegoś nowego, od innych i od siebie również :) Każdy pisze dla siebie, wiadomo i decyduje o wyglądzie i poziomie własnej strony, jednak bez publiki nie ma przedstawienia, więc wszystkim, którzy tu zaglądają, komentują, podpowiadają- serdecznie dziękuję :D

Przy tego typu zabawach, zawsze czuję niedosyt, bo stron, które lubię odwiedzać jest dużo więcej niż podają zasady, ale postaram się...

Oto zasady:

1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.


Po kolei:

1. Pinkcake


2. Lubię:

1 rodzinkę, wiadomo, mam wspaniałą córę i prawie doskonałego męża ;)

2 poranną kawę, bez której nie sposób rozpocząć dnia i której zapachem budzi mnie codziennie /prawie ;)/ mąż

3 zioła w kuchni, na parapecie i w ogrodzie, wypoczywam patrząc na nie, nie wykorzystuję nawet połowy tego co mam, lubię je mieć

4 książki, programy, czasaopisma i blogi kulinanrne, niekoniecznie wege

5 zajrzeć tu i zobaczyć, że pojawił się kolejny nowy komentarz :)

6 biżuterię hand- made, druciki, kamyki, koraliki, blachy... nie dłubię w tym codziennie, ale jak złapię wenę, to mogę 'siedzieć' do rana...

7 morza szum, ptaków śpiew... ;) obcowanie z naturą, z dala od asfaltu

8 ciepłe skarpety, gorącą herbatę z cytryną i ciepły koc w takie wieczory jak dzisiejszy

9 moją przyjaciółkę Anię, dzięki której wiem co znaczy wieloletnia i prawdziwa przyjaźń, a prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto wie o Tobie /prawie/ wszystko i mimo to nie przestaje cię kochać :)

10 i siebie też lubię ;)


3. Jest wiele blogów, na które chętnie zaglądam, choć rzadko komentuję, taki typ ;) Oto moja lista blogerek, na których strony zaglądam najczęściej:

1 Alicja, dzięki niej upiekłam swój pierwszy chleb na zakwasie, bo ma ciekawe wege pomysły i zdolność do wyszukiwania prawdziwych perełek na innych stronach wydobytych wręcz z dna oceanu ;)

2 Quinoamatorka, bo to mój ulubiony blog wege w wersji pl

3 Zielenina, bo to kolejny fajny zielony blog

4 Edysqua, bo również :-)

5 Aga, bo podoba mi się świadome odżywianie

6 Mathilda, bo również ;-)

7 Pinkcake, bo zaszczepiła we mnie bakcyla kwiatożercy ;)

8 Basia, bo to blog inny niż 'wszystkie' ;)

9 Bea, za te wszystkie piękne zdjęcia i przepisy, dużo ciekawostek, za "Święto Dyni" i dynię makaronową, którą posiałam po jej wspaniałych i smakowitych wpisach :)

a to blogi, które odwiedzam, by dać odpocząć zmysłom :D

10 Ewa

11 Jagoda

12 Looka

wyszło ponadprogramowo, nie szkodzi i tak lista jest o wiele za krótka...

22:55, wegetarinka , OD SIEBIE
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
ZUPA Z JARMUŻEM

Jarmużem zachwyciłam się stosunkowo niedawno, choć to bardzo dawne warzywo. Ponieważ jest dostępny w bardzo krótkim okresie, w niewielu sklepach, posiałam go u siebie, odmianę zieloną i czerwoną. Zielona wygląda niezwykle dekoracyjnie, kędzierzawe sprężyste liście oplatają łodygę piękną rozetą.


jarmuż zielony

Czerwona, choć z pięknie fioletowymi łodygami i nerwami nie wygląda już tak okazale, liście nie rosną tak gęsto jak w zielonej i są mniej kędzierzawe. Rośnie bardziej w górę niż wszerz, taki urok odmiany zapewne...


jarmuż czerwony

Nasiona wysiałam wprost do gruntu pod koniec maja, liście można zrywać po ok 100 dniach od siewu, zaczynając od tych najniższych. Zaleca się zrywanie liści po pierwszych przymrozkach (stąd w sklepach są dostępne w okresach zimowych), gdyż wtedy wypadają lepiej smakowo, ja zebrałam kilka liści już teraz, po podsmażeniu i duszeniu nie miały gorzkiego smaku.

Dla zachowania walorów odżywczych zaleca się krótką obróbkę jarmużu, ok 10 minut, warto jednak wypracować pewien kompromis gdyż podgrzewany zbyt krótko będzie twardy. Spotkałam się z przepisami, gdzie jarmuż gotuje się pół godziny lub nawet godzinę... Ja podgrzewałam w sumie ok 15 minut, choć właściwie mogłam krócej, bo liście i tak ostatecznie zmiksowałam, ale była to improwizacja, nie wiedziałam jak się zakończy ;)

Właściwości, za wikipedią: "Jarmuż jest uważany za bardzo pożywne warzywo zawierające silne przeciwutleniacze i właściwości przeciwzapalne. Jest bogatym źródłem beta-karotenu, witaminy K, witaminy C, luteiny, zeaksantyny, a także wapnia. Podobnie jak brokuły i inne warzywa kapustowate zawiera sulforafan, związek posiadający właściwości przeciwnowotworowe. Jarmuż jest również doskonałym źródłem żelaza i karotenoidów, które dostarczają witaminy A."

Można go dodać do sałatki (warto wcześniej liście zmacerować oliwą z dodatkiem soku z cytryny i soli, by zmiękły), zup, przyrządzić jarzynkę lub farsz.

Dzisiaj prosta zupa z jarmużem, można dodać do niej strączki, kaszę, ryż czy makaron.

zupa z jarmużem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

2 średnie marchewki

1 pietruszka

kawałek selera

5 większych ziemniaków

3 ziarenka ziela angielskiego

2 listki laurowe

ok 15 dużych liści jarmużu

3 łyżki oliwy/ oleju

3 większe ząbki czosnku

sól

Wykonanie

Obrywam zielone liście z łodyg jarmużu i wrzucam je do dużej miski wypełnionej wodą, by je odpiaszczyć, trzymam parę chwil i płuczę jeszcze pod bieżącą wodą. W trakcie moczenia jarmużu przygotowuję warzywa- obieram i kroję w kostkę, wrzucam do garnka, zalewam wodą /trochę więcej niż 2 litry/, zagotowuję, zmniejszam płomień i gotuję aż zmiękną, w trakcie dorzucam listki, ziele angielskie i łyżkę soli.

Jarmuż wrzucam na rozgrzany na patlni tłuszcz, smażę kilka minut aż listki nieco zmiękną, dorzucam kilka szczypt soli, wlewam szklankę wody, przykrywam i duszę do wyparowania płynu. Wciskam przez praskę czosnek i wraz z połową białych warzyw blenduję. Dorzucam do zupy, doprawiam jeśli trzeba. Gotowe, smacznego!

Pochwalę się jeszcze topinamburem :) Bulwy posadziłam wiosną, wystrzeliły niespodziewanie szybko i jak widać na załączonym obrazku- bardzo wysoko, te najwyższe mają ok 4 m, a to maleństwo, które ledwo widać pośród 'chaszczy' ma ok 125 cm wzrostu... Odważyłam się na topinambur, mimo różnych opinii, ze względu na jego właściwości i smak /surowy smakuje jak słonecznik, tylko z bulwy ;)/, smakował również córce /sukces!/. Na razie wybujał się do góry, jeszcze nie kwitł, wykopki przed nami :D

Miałam pokazać jeszcze tykwy, ale o nich już w innym odcinku...


topinambur

niedziela, 29 sierpnia 2010
MAKARON Z KWIATAMI CUKINII I SZAFRANEM

Inspirację na ten makaron ubrany w jesienne kolory znalazłam na blogu Orangette (klik klik), przerobiłam go na formę wegańską. Jest to bardzo dobry pomysł na wykorzystanie kwiatów w inny sposób niż smażenie w cieście i wspaniale wydobywa ich smak. Poza tym szybki i prosty do zrobienia!

makaron z kwiatami cukinii i szafranem

Posmakowało nam, a kwiatów wciąż mam sporo, więc następnym razem pomyślę o risotto w podobnym składzie.

kwiaty cukinii

Przepis dorzucam do Kwiatowej Książki

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

dla 3 osób

15 kwiatów cukinii

garść natki pietruszki (u mnie kędzierzawa)

szczypta nitek szafranu (ok 10, nie należy przesadzić z ilością)

2-3 łyżki oleju/ oliwy

1 większa marchewka

1 średnia czerwona cebula

1,5 szklanki bulionu warzywnego

1 łyżeczka mazeiny (skrobii kukurydzianej) lub mąki ziemniaczanej, można też użyć agar

2 szczypty soli

makaron /każdy wie, ile zje ;)/

opcjonalnie płatki drożdżowe do posypania

Wykonanie

Na patelni rozgrzewam tłuszcz, wrzucam posiekaną cebulę, natkę i startą na tarce o grubych oczkach marchew. Podgrzewam mieszając, aż zawartość zmięknie. Dodaję oczyszczone i pozbawione słupków kwiaty, dorzucam szafran i 2 szczypty soli, kiedy kwiaty zmiękną dolewam szklankę bulionu. Gotuję na małym ogniu ok 10 minut. Dolewam resztę bulionu zostawiając niewielką ilość do rozrobienia mąki. Po kilku minutach dodaję mazeinę rozmieszaną z resztą płynu i trzymam na ogniu jeszcze chwilę do zgęstnienia masy. Ugotowany makaron mieszam z sosem i posypuję płatkami. Gotowe, smacznego!

makaron z kwiatami cukinii i szfranem

środa, 25 sierpnia 2010
SAŁATKA ORZECHOWA Z FASOLKĄ SZPARAGOWĄ

Pełnia smaku i aromatu! Tak nam zasmakowała, że w ciągu trzech dni zrobiłam ją po raz drugi. Inspiracją był przepis Doroty z "Magii Smaków" (klik klik), orzechy laskowe zamieniłam na włoskie i zmodyfikowałam przepis wg własnego gustu, co dało sałatce pełniejszy smak, IMO oczywiście :) Balsamiczne orzechy z czosnkiem i koperkiem tak mnie urzekły, że byłam skłonna wyjadać je prosto z miski ;-)

Polecam, pycha!

sałatka orzechowa z fasolką szparagową

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

300 g fasoli szparagowej

200 g pomidorków koktajlowych

szklanka wyłuskanych orzechów włoskich

4 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżki octu balsamicznego

2 ząbki czosnku

2 łyżki posiekanego świeżego koperku


Wykonanie

Oczyszczoną fasolkę gotuję do miękkości w osolonej wodzie, studzę i kroję na 2-3 części, w zależności od długości strąków.

Orzechy kroję dość grubo i prażę kilka minut na suchej patelni, studzę. Do miseczki wlewam oliwę, rozcieram w niej przeciśnięty przez praskę czosnek, dodaję koperek, mieszam, następnie ocet balsamiczny i orzechy, mieszam porządnie. Zawartość miseczki przelewam do fasolki, dokładnie mieszam. Na koniec dodaję przepołowione pomidorki, delikatnie łącząc je z całością. Gotowe, smacznego! :)

wtorek, 24 sierpnia 2010
GRILLOWANE ZIEMNIAKI HASSELBACK

Jeśli ktoś z Was nie zna ziemniaków Hasselback, musi koniecznie to nadrobić, pyszne opieczone, chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku. Wyglądają również dość niezwykle, jak na ziemniaki oczywiście ;). O tej metodzie pisała między innymi Nigella w książce "Lato w kuchni przez okrągły rok", gdzie najpierw się je podsmaża na maśle z oliwą, następnie piecze w piekarniku. Ja zapragnęłam ziemniaków grillowanych, innych niż te, które zazwyczaj goszczą u mnie pieczone w grillowym węglu owinięte folią (klik klik) i pomyślałam, że właśnie takie mocno nacięte i trochę podgotowane będą idealne. Bingo! Polecam :) U mnie w tym sezonie pojawiły się na grillu po raz trzeci.


grillowane ziemniaki hasselback

Sposób nacinania może wydać się pracochłonny, ale po nacięciu kilku sztuk nabiera się wprawy, dobrym patentem jest położenie każdej sztuki do nacięcia na drewnianej łyżce, dzięki temu warzywa będą przecięte odpowiednio głęboko i nie popsute całkowitym przecięciem.

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

10 mniejszych młodych ziemniaków

kilka łyżek oliwy

3 duże ząbki czosnku

łyżka posiekanego świeżego koperku

sól

ewentualnie pieprz

Wykonanie

Ziemniaki porządnie myję (jeśli są starsze, trzeba je obrać), robię pionowe nacięcia ostrym nożem co 2mm, wrzucam do zagotowanej w garnku wody i gotuję 10 minut (czas gotowania może ulec zmianie w zależności od wielkości ziemniaków, powinny być miękkie, najlepiej sprawdzić nożem, który swobodnie powinien wchodzić w warzywa, ale trzeba uważać by nie przesadzić z czasem, gdy będą za miękkie- cała praca z nacinaniem pójdzie na marne) . Studzę, smaruję oliwą, kładę bezpośrednio na ruszt nacięciami do dołu, grilluję ok 10 minut aż się przypieką, odwracam nacięciami do góry, smaruję wierzch porządnie oliwą wymieszaną z przeciśniętym przez praskę czosnkiem i koperkiem. Posypuję solidnie solą. Kiedy druga strona się zrumieni, ziemniaki są gotowe do konsumpcji. Smacznego.

niedziela, 22 sierpnia 2010
KAJZERKI

Żyję, żyję ;) Trochę wakacjuję, trochę gotuję, trochę grilluję, zmagam się z problemami dnia codziennego, kibicuję mojej blogowej, niezwykle uzdolnionej koleżance Vivictorii (klik klik) w walce z potworem, a w międzyczasie popełniłam te oto bułeczki i chociaż 'rozetki' się nieco rozeszły i nie wyszły takie jak chciałam, to smakowo wypadły świetnie. Bułki są wegańskie, bez dodatku cukru, z cudownie mięciutkim miąższem, pochwalone przez córę: "mamo! od dzisiaj to moje ulubione bułeczki, najlepsze na świecie":D  i dalej: "co zjesz na śniadanie?" -"bułeczki!" ,"co robimy na obiad?" -"bułeczki!", na kolację- wiadomo ;)

Przepis przetłumaczony przez Mirabelkę na forum cincin (klik klik) ze strony "Petras Brotkasten" (klik klik).


kajzerki

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

na 20 szt (w oryginale 24)

1 kg mąki pszennej typ 550

600 g ciepłej wody (u mnie nieco mniej- ok 570)

18 g świeżych drożdży

2 łyżki melasy (w oryginale słód)

1 czubata łyżka soli

Wykonanie

zaczyn
250g mąki typ 550
300g wody
10g świeżych drożdży
drożdże rozpuścić w odrobinie wody, dodać do mąki razem z reszta wody i dobrze wymieszać, aby powstalo gładkie lśniące ciasto. Pozostawić przykryte do wyrośnięcia na cala noc w temperaturze pokojowej.


750g mąia typ 550
560g zaczynu jw (u mnie wyszło go mniej, więc zmniejszyłam ilość wody)
2 łyżki melasy (w oryginale słód)
300g wody (u mnie mniej o ok 30 g)
8g drożdży
1 łyżka soli

Następnego dnia rozmieszać mąkę ze słodem/ melasą, dodać drożdże wymieszane w wodzie oraz zaczyn. Wyrabiać 4 minuty (mikserem na 1 poziomie), następnie energiczniej 8 minut (mikser poziom 2-3), dodając również w tym momencie sól.
Powinno powstać elastyczne gładkie ciasto, odstające od miski lub ręki.
Wyjąć z miski, krótko wyrobić na blacie i przełożyć do miski wysmarowanej olejem. Przykryte odstawić do podwojenia objętości (u mnie godzina). Jeśli ciasto rośnie zbyt szybko, raz zagnieść, aby pozbyć się nadmiaru gazów.


Dalej- moja swobodna twórczość inspirowana dyskusją pod tłumaczeniem Mirabelki

Ciasto dzielę na 20 części (w oryginale 24), formuję kulki i układam na podsypanym mąką blacie, przykrywam ściereczką i zostawiam na 45 min.* Po tym czasie spłaszczam porcje ciasta na placki, formuję rozetki kierując się instrukcją podaną na stronie "The fresh loaf" (klik klik), układam łączeniem do dołu na podsypanym mąką blacie, przykrywam ściereczką i po 10 minutach wykładam na blaszki wyłożone papierem do pieczenia łączeniem do góry, spryskuję wodą i piekę 25 minut w piekarniku nagrzanym do ok 200 st., czas pieczenia można wydłużyć, nie chciałam by kajzerki były bardzo spieczone. Celowo zrobiłam bułki czyste, ale jest tu otwarte pole do popisu: mak, sezam, zioła, czosnek...

kajzerki

* z ciasta można od razu uformować podłużne lub okrągłe bułki i trzymać pod przykryciem ok godziny, następnie przełożyć do blachy, ja zapragnęłam kajzerek z charakterystycznym 'zawijasem'

środa, 04 sierpnia 2010
WEGAŃSKI SERNIK Z JAGODAMI, BEZ CUKRU

Można, można, efekt bardzo przyzwoity i wartościowy, tylko trzeba pamiętać o porządnym umyciu jagód (bąblownica!). "Sernik" zrobiłam z silken tofu, dodatek agaru sprawił, że powstał delikatny deser na pograniczu jagodowego musu i sernika. Jeśli ktoś pragnie ciasta bardziej sernikowego powinien użyć tofu naturalnego twardego. Zabrakło mi weny i czasu na wierzch, gdybym robiła ciasto jeszcze raz upiekłabym na papierze kruszonkę wykonaną z połowy składników podanych niżej na spód z pominięciem proszku do pieczenia, posypałaym nią zastygającą w blaszce masę i być może polała kilkoma łyżkami zmiksowanych przetartych przez sito jagód. Efekt byłby jeszcze lepszy.


weganski sernik jagodowy z silken tofu

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

spód

szklanka mąki pszennej zwykłej

szklanka mąki pszennej 1850

1/2 szklanki oleju rzepakowego

1/2 szklanki płatków owsianych górskich

1 łyżka melasy (opcja, spód nie musi być słodki)

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

2-3 łyżki zimnej wody

kilka szczypt soli

masa "serowa"

ok 600 g tofu silken

2 szklanki obranych migdałów moczonych całą noc w wodzie lub przynajmniej przez 4 godziny

1 szklanka wody

ok 150 g jagód (bardzo czubata szklanka)

ok 20 łyżek syropu z agawy lub cukru /tutaj proponuję dozować łyżki i sprawdzać poziom słodkości, ja dodałabym mniej, ale w przeciwieństwie do mnie rodzinka jest ardzo słodka i wtedy musiałabym pewnie sama konsumować ciacho ;)/

1 łyżeczka aromatu migdałowego

5 płaskich łyżeczek agaru

6 łyżek soku z cytryny

Wykonanie

Mieszam mąki z proszkiem do pieczenia i solą, dodaję płatki, olej, melasę i wodę, mieszam wszystko, zagniatam krótko kruche ciasto, formuję kulę i wkładam do lodówki na ok 30 minut.

Migdały miksuję w blenderze z 1 szklanką zimnej wody przez kilka minut, dodaję tofu, umyte porządnie jagody i miksuję dalej na gładką masę. Dodaję aromat migdałowy i syrop z agawy (tak jak pisałam wcześniej- u mnie poszło ok 20 łyżek), mieszam.

Ciastem wylepiam spód blaszki (można ją wysmarować lekko tłuszczem, w mojej nie ma potrzey) i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 180 stopni ok 20 minut.

Masę jagodową przekładam do garnka i podgrzewam, agar rozpuszczam w niewielkiej ilości wody, dolewam mieszając do masy. Masę należy podgrzać, nie gotować, jak zawrze zdjąć z ognia. Odstawiam ją na ok 30 minut (jeśli zastygnie za szybko, wystarczy ją znowu trochę podgrzać). Wylewam na upieczony spód, wykładam kilka jagód dla ozdoy i wstawiam do schłodzenia do lodówki. Gotowe, smacznego!

O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl