niedziela, 30 maja 2010
MŁODA KAPUSTA Z RABARBAREM

Ostatnio Quinoamatorka szalała wytrawnie z rabarbarem i jestem w stanie jej uwierzyć, że rabarbar z fasolą i czosnkiem jest smaczny :D, ale powoli ;) Myśląc o jej szaleństwach i przygotowując młodą kapustę, pomyślałam: no właśnie, dlaczego nie rabarbar? Właściwie nie jest to nic nadzwyczajnego, gdyż i tak lubię kapustę zakwasić łyżką lub dwiema soku z cytryny, ale jakaś innowacja jest i kolejny pomysł na rabarbar.


młoda kapusta z rabarbarem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 duża główka młodej kapusty lub 2 mniejsze

3 większe łodygi rabarbaru

2 listki laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

łyżka soli

2 łyżki oliwy

duży pęczek koperku


Wykonanie

Odrzucam wierzchnie liście kapusty, płuczę ją i kroję niezbyt drobno. Wrzucam do szerokiego garnka, wlewam szklankę wody, zagotowuję, dodaję sól, listki i ziele angielskie. Zmniejszam ogień, gotuję 20 minut lub parę minut dłużej, generalnie niedługo, lubię jak pozostaje krucha.

Początkowo pomagam kapuście drewnianą łopatką, mieszam póki nie zmięknie zmniejszając swoją objętość.

W czasie gdy kapusta się gotuje, kroję rabarbar na cząstki (jeśli jest włóknisty, trzeba go obrać). Wrzucam na rozgrzaną na patelni oliwę i smażę kilka minut aż lekko zmkięknie (jeśli wolicie w formie sosu, trzeba go smażyć dłużej, aż się rozpadnie). Dorzucam do kapusty na kilka minut przed końcem gotowania, wrzucam posiekany koperek, minuta na połączenie smaków i gotowe. Smacznego!

Skoro jesteśmy przy młodej kapuście, to jeszcze:

młoda kapusta z warzywami

młoda kapusta z warzywami

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 duża główka młodej kapusty lub 2 mniejsze

2 listki laurowe

3 ziarenka ziela angielskiego

2 średnie marchewki

1 mała pietruszka

kawałek selera

łyżka soli

sos sojowy

2 łyżki sok z cytryny (lub 1, jak wolicie)

2 łyżki oliwy

duży pęczek koperku


Wykonanie

Marchew, pietruszkę i seler obieram, ścieram na tarce o dużych oczkach. Wrzucam do szerokiego garnka, wlewam 2 szklanki wody. Zagotowuję, dorzucam poszatkowaną kapustę. Zmniejszam płomień, dorzucam sól, ziele anigielskie i listki laurowe. Gotuję 20- 25 min. Na koniec dolewam sok z cytryny, posiekany koperek. Po wyłączeniu dolewam 2 łyżki oliwy i dosmaczam sosem sojowym. Gotowe, smacznego!

piątek, 28 maja 2010
PRZEPIS NA PYSZNE TOFU

Są tacy, którzy twierdzą że tofu jest fu ;) Dla mnie jest to fenomen. Można mu nadać smaki i formy jakich zapragniemy. Sprawdza się w daniach słodkich i wytrawnych, ciepłych i zimnych. Lubię z nim eksperymentować, jest dla mnie jak tlen, źle się czuję gdy mam tylko 1 kostkę w lodówce i nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez tofu, niezwykłego tofu.

Dzisiaj przepis na proste, szybkie i smaczne danie. Może służyć jako dodatek do makaronu czy ryżu lub podane na imprezie jako przekąska wege. Jestem pewna, że miło zaskoczy nawet przeciwników tofu :)

tofu sojowo- agawowe

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 kostka tofu naturalnego- ok 300g

3 łyżki mąki kukurydzianej lub kaszy

sos sojowy

syrop z agawy (może być inny lub miód jeśli używacie)

kilka łyżek oleju lub oliwy do smażenia

podprażone na suchej patelni ziarna sezamu

kilka szczypt pokrojonego szczypiorku


Wykonanie

Tofu kroję w kostkę, nie odciskam z płynu, powinno być wilgotne. Panieruję w mące kukurydzianej, tak by każdy bok był nią dobrze pokryty. Wrzucam na rozgrzany na patelni tłuszcz i smażę po kilka minut z każdej strony do lekkiego zezłocenia. Wykładam na papierowy ręcznik.


tofu w mące kukurydzianej


Następnie każdą kostkę zanurzam najpierw w sosie sojowym, następnie w syropie (jeśli ma to być danie imprezowe, należy na chwilę położyć znowu kostki na ręczniku by nie upaćkać talerza). Już na talerzu posypuję kostki kilkoma szczyptami sezamu i szczypiorku. Jeśli lubicie sezam lub macie nadmiar- można kostki w całości uturlać w ziarnach. Gotowe, smacznego!


tofu sojowo- agawowe


środa, 26 maja 2010
TARTA ZE SZPINAKIEM

Rozpoczynam sezon szpinakowy :) Świeży szpinak! Juhu! Na początek tarta, a może placek razowo- owsiany? Niech będzie tarta: bez jajek i mleka krowiego. Można? Można :) Tylko boki wyszły mi nieco twarde :/ Nie tak bardzo, żeby na nich łamać noże czy zęby... ale jednak. By temu zapobiec należy boki placka zrobić bardzo cienkie, ja po rozłożeniu ciasta w formie o śr ok 28,5 cm i schłodzeniu, musiałam z nim przeskoczyć do mniejszej blachy (moja świeżo zakupiona forma z falbanką okazała się za szeroka na piecyk jakim dysponuję, niech żyją przemyślane zakupy, hej!) i nie rozczulałam się nad boczkami, co było błędem. Ponadto, pożałowałam tłuszczu, myślę, że można nieco zmienić proporcje tłuszczu do wody (więcej oleju- mniej wody). Poza tym tarta była smaczna, tak bardzo tęskniłam za tym świeżym zielem!


tarta ze szpinakiem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na formę o średnicy 28 cm)

1 i 1/4 szk mąki pszennej typ 1850

1 i 1/4 szk mąki pszennej zwykłej

ok 1/2 szk zimnej wody

8 łyżek oleju rzepakowego/ oliwy

płaska łyżeczka soli

1/2 szklanki płatków owsianych górskich

Farsz

300 g liści świeżego szpinaku

szklanka orzechów włoskich

1 szklanka mleka kokosowego (lub innego)

1 łyżka skrobii kukurydzianej /mazeiny/ lub ziemniaczanej

2 łyżki oliwy

łyżeczka soli

łyżeczka gałki muszkatołowej

pieprz

3 ząbki czosnku


Wykonanie

Orzechy zalewam wodą, moczę kilka godzin (najlepiej cała noc). Następnie płuczę i drobno blenduję.

Mieszam mąki, sól, płatki, dodaję olej i tyle wody by składniki połączyły się w kruche ciasto. Wylepiam nim lekko natłuszczoną formę i wkładam do lodówki na 30 min.

Na patelni rozgrzewam oliwę, wrzucam umyte, posiekane liście szpinaku, smażę kilka minut. Wciskam czosnek przez praskę, dodaję płaską łyżeczkę soli i gałki, trochę pieprzu, mieszam. Dodaję orzechy i mleko wymieszane ze skrobią, podgrzewam chwilę. Masa ma być dość gęsta i wilgotna. Po zdjęciu z ognia można jeszcze ewentualnie doprawić jeśli uznacie to za konieczne, choć ten zestaw przypraw, który zastosowałam nada masie dobrego smaku :)


tarta ze szpinakiem

Wyjmuję blaszkę z lodówki, nakłuwam widelcem dno i wstawiam do piecyka nagrzanego do ok 200st na ok 15 minut. Wyjmuję, wykładam na nie masę szpinakową i piekę jeszcze 30 minut (konkretnie to piekłam 35 min). Dobrze smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno, ale kroi się lepiej po wystudzeniu. Gotowe, smacznego!


tarta ze szpinakiem

czwartek, 20 maja 2010
TOFU Z SUSZONYMI ŚLIWKAMI

... a właściwie w sosie z suszonych śliwek :) Prawdę powiedziawszy nie przepadam za nimi, nie jem ich w całości, ale jako przyprawa sprawdzają się znakomicie. Jestem zachwycona bigosem (klik klik) z ich dodatkiem, w którym poprzez gotowanie rozpadają się i nie widać po nich śladu, za to dają fajny posmak kapuście, a takie tofu robiłam na Święta, potem powtórzyłam je jeszcze raz z modyfikacjami, a potem jeszcze raz... :) Co prawda, pora na taką notkę niezbyt trafiona, kiedy możemy się już delektować pierwszą zieleniną, ale na Święta lub okres jesienno- zimowy będzie jak znalazł.

tofu z suszonymi śliwkami

Składniki

ok 300 g tofu wędzonego

100 g suszonych śliwek

puszka mleczka kokosowego (400 ml), ewentualnie innego wege

kawałek kory cynamonu

2 listki laurowe

2 ziarenka ziela angielskiego

czubata łyżeczka majeranku

2 łyżki oliwy z oliwek/ oleju

2 łyżki sosu sojowego ciemnego

Wykonanie

Śliwki płuczę, zalewam szklanką zimnej wody. W tym czasie rozgrzewam na patelni oliwę, wrzucam cynamon, smażę 2 minutki. Dodaję pokrojone tofu, smażę po kilka minut z obu stron. Zdejmuję na chwilę patelnię z ognia, wkładam śliwki, wlewam przez gęste sito wodę z moczenia, stawiam na ogień, przykrywam i gotuję ok 15 minut. W połowie przewracam tofu na drugą stronę, dodaję majeranek, ziele, listki i sos sojowy. Po tym czasie dorzucam mleczko, rezerwując połowę szklanki na koniec, podgrzewam jeszcze już bez pokrywki kilka minut, aż się sos nieco zredukuje, a śliwki zupełnie zmiękną. Przekładam je na gęste sito i przecieram pałką. Gęstą pulpę przekładam na patelnię, dodaję resztę mleka, mieszam i podgrzewam chwilkę. Gotowe, smacznego!

środa, 19 maja 2010
WIOSENNA ZUPA Z RZODKIEWKAMI

Nareszcie! Ogródek zaczął się zielenić, pojawił się szczypiorek, koper, pierwsze sałaty i rzodkiewki. Wiosna! Dzisiaj proponuję zupę z rzodkiewkami, dla mnie bomba, wsuwam pierwszą łyżkę i mruczę :), mąż podejrzliwie dopytuje co za ziele pływa po talerzu, ale wiosłuje, aż uszy mu się trzęsą, dziecko pierwsze (!), prosi o dokładkę, co w przypadku mojego dziecka jest dość niespotykane, wklepuję więc szybko recepturę dzieląc się nią z Wami :)

zupa z rzodkiewką

Składniki

2 pęczki rzodkiewek łącznie z listkami (jeśli będą 3 to będzie jeszcze milej)

/listki powinny być oczywiście świeże, jędrne i zielone!/

3 średnie marchewki

1 pietruszka

kawałek selera

trochę więcej niż pół szklanki pęczaku (lub innej kaszy/ makaronu)

2-3 listki laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego

łyżka curry

kilka ziaren kolendry

garść koperku

2 łyżki oliwy

sól, pieprz

puszka mleka kokosowego

dziecko zażyczyło sobie również posypania zupy wiórkami kokosowymi i chociaż nie zaszkodziło, to oczywiście nie jest niezbędne ;)


Wykonanie

Marchew, pietruszkę i seler obieram i ścieram na tarce o grubych oczkach, zalewam 2,5 l wody, zagotowuję, zmniejszam gaz. Dorzucam porządnie wypłukany pęczak, łyżkę soli, ziele angielskie i listki laurowe, gotuję do miękkości kaszy.

W tym czasie myję rzodkiewki, listki oddzielnie, należy je kilkakrotnie pomoczyć intensywnie mieszając w misce z wodą by pozbyć się nieczystości.

Na aptelni rozgrzewam oliwę, sypię porządną łyżkę curry i kolendrę rozgniecioną tylną stroną łyżki, smażę minutkę, dwie. Dodaję starte na tarce o grubych oczkach rzodkiewki i pokrojone listki, trzymam parę minut, aż listki zmiękną. Dorzucam pokrojony koperek, zalewam mleczkiem koko, mieszam i wrzucam do garnka z kaszą, kiedy ta jest już miękka. Mieszam, doprawiam jeszcze solą i pieprzem. Gotowe! Zupa będzie smakowała również tym, którzy nie przepadają za rzodkiewką.

niedziela, 16 maja 2010
JADALNE CHWASTY: LEBIODA

Pieląc ogródek, warto przyjrzeć się roślinom, które wyrywamy, niektóre są bardzo wartościowe i smaczne. Wierzcie mi, nie jestem osobą, która zachwyca się zielem tylko dlatego, że jest jadalne i zielone lub ładne. Musi być smaczne! Jak do tej pory ogromnymi przysmakami są dla mnie pąki mniszka (klik klik)  i pokrzywa (klik klik), dzisiaj dołączam komosę białą, zwaną potocznie lebiodą :)

lebioda


Należy zrywać młode rośliny, jeśli starsze- tylko wierzchołki (choć ja bym za to się nie brała), nie bierzemy roślin z podkurczonymi, przegiętymi w dół listkami, gdyż tam znajdują się mszyce wraz ze swoim przyszłym potomstwem. Jest tego całkiem sporo i po zerwaniu dużej ilości roślin, sporą część odrzuciłam z tego względu właśnie. Czy warto było? Zdecydowanie! Porównując jej smak ze szpinakiem, musiałabym się zastanowić czy nie jest smaczniejsza, a jestem ogromną, przeogromną fanką szpinaku :)

Ważna uwaga (za wikipedią): "Starsze liście i nasiona są trujące. Łatwo jednak pozbawić ich trujących składników – przed spożyciem muszą być gotowane, a wodę po gotowaniu odlewa się. Z nasion można przyrządzać mąkę i kasze." Tak, tak, kasze, kojarzycie quinoa /komosa ryżowa/? To jej kuzynka. Wracając do lebiody: najlepiej spożywać taką z przełomu maja i kwietnia mając czyste sumienie.

Dodatkowo, również za wiki: liście lebiody mają dużo białka (16%), węglowodanów  (49%), witaminy C oraz prowitaminy A.

U mnie lebioda z pszenicą, robiłam też z quinoa (komosa biała z komosą ryżową), możecie przyprawić i podać ją dowolnie, np. w sposób jaki przyprawiacie szpinak. Można z niej również przyrządzić pyszną zupę.


lebioda z pszenicą

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(dla 2 osób)

kilka garści liści lebiody (wiadomo, im więcej tym lepiej, u mnie były 3-4)

sól

pieprz

gałka muszkatołowa

1,5 szklanki pszenicy (płukanej kilkakrotnie, moczonej przez noc i gotowanej z dodatkiem soli ok 2 godzin)

2-3 łyżki oleju do smażenia

2-3 ząbki czosnku

bulion warzywny

dodatkowo dodałam dla koloru i smaku 1 małą czerwoną cebulę, łyżeczkę prażonych ziaren sezamu, 1 średni czerwony pomidor (sparzony, z pokrojonym w kostkę miąższem i odrzuconymi pestkami) + kilka pomidorów koktajlowych do dekoracji


Wykonanie

Liście porządnie płuczę kilkakrotnie, a właściwie przeprowadzam cały rytuał ;) Wrzucam je na sito o dużych otworach, płuczę mieszając pod bieżącą wodą, wrzucam do miski, zalewam sporą ilością wody, chwilę czekam, zbieram liście z wierzchu, przerzucam na sito i znowu płuczę, po trzykrotnym płukaniu mam prawie czyste sumienie, końcowym etapem jest przelanie na sicie listków wrzątkiem, potrząsam by ndamiar wody ściekł.

Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam listki, smażę ok 10 minut, pod koniec dorzucam sól, gałkę (musicie popróbować, ja dodałam po niepełnej płaskiej łyżeczce), wkręcam trochę pieprzu i wciskam przez praskę czosnek, dorzucam pokrojony miąższ pomidora, dość drobno pokrojoną cebulę i sezam, mieszam. Dodaję ugotowaną pszenicę, mieszam, dolewam tyle bulionu by całość miała konsystencję potrawy z sosem. Gotowe, smacznego!

piątek, 14 maja 2010
WEGAŃSKIE CIASTO Z RABARBAREM

Ha, pełny sukces :) Nie mam  zbyt dużego doświadczenia z obrabianiem rabarbaru, zjadam na surowo, bez maczania (jak to w dzieciństwie bywało) w cukrze. Zamarzyło mi się ciasto, kruche, z chrupiącą kruszonką i kwaskowym posmakiem rabarbaru. To moje drugie podejście do takiego ciasta, tym razem udane. Będę do niego wracać z wariacjami (wanilia, aromat migdałowy, kokos...), jest tego warte! Tymczasem ciasto w wersji klasycznej, zrobiłam tylko jeden błąd, ale o tym za chwilę.


kruche ciasto z rabarbarem

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na tortownicę o śr. 23 cm.)

1,5 szk mąki pszennej zwykłej

1,5 szk mąki pszennej razowej (1850)

1 czubata szklanka płatków owsianych

1/2 szk zimnej wody

1/2 szk oleju rzepakowego (lub innego neutralnego)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

3 łyżki płatków migdałowych

4 czubate łyżki cukru jasnego brązowego (można dać nieco więcej, osobiście nie lubię bardzo słodkich ciast)

ok 700 gram łodyg rabarbaru (lub nawet więcej)

6-7 łyżek syropu z agawy lub innego (ewentualnie cukier, jeśli cukier, należy zmniejszyć ilość, myślę, że 2-3 łyżki wystarczą)


kruche ciasto z rabarbarem


Wykonanie

Rabarbar myję, kroję, zalewam syropem (cukrem), mieszam i odstawiam. Jeśli zdarzy Wam się włóknisty można łodygi obrać. Mieszam sypkie składniki ciasta (oprócz płatków migdałowych), dodaję wodę, olej i wyrabiam kruche ciasto. Dzielę je na 2 nierówne części (u mnie nie była znaczna różnica i tu był błąd, przesadziłam nieco z kruszonką i choć w smaku wszystko grało, to utrudniało nieco krojenie, więc podzielcie ciasto rozsądniej niż ja, powiedzmy 0,3- 0,7). Do mniejszej części dorzucam rozkruszone płatki migdałowe. Formuję kule, każdą zawijam w folię spożywczą i wkładam do zamrażarki na 20 minut.

Po tym czasie wyjmuję większą część i odrywając kawałki (lub ścierając na tarce) wylepiam nimi formę (można ją uprzednio natłuścić, ja tego nie robiłam, mam nieprzystającą blaszkę). Spód wyrównuję dociskając palcami. Na to wrzucam rabarbar i nieco soku (niewiele! łyżkę, maks dwie), wyrównuję powierzchnię. Na rabarbar ścieram na tarce o grubych oczkach drugą część ciasta, skrawki powinny być równomiernie rozrzucone na rabarbarze. Wkładam do nagrzanego piekarnika (ok 200st C) na ok godzinę, do suchego patyczka. Gotowe, smacznego!


wegańskie ciasto z rabarbarem

czwartek, 13 maja 2010
BORODINSKY
Król! Obłędny! Aromatyczny, z wilgotnym miąższem, mój drugi chleb na zakwasie! Wspaniały, gorąco polecam :) Przepis pochodzi od Tatter (klik klik) i choć popełniłam kilka odstępstw (nie miałam słodu i pominęłam obsypanie ciasta ziarnami kolendry) to i tak wyszedł boski!

borodinsky

Tak jak pisałam, borodinsky to mój drugi chleb. Mój zakwas (klik klik) rozdziewiczyłam wypiekiem innego radzieckiego chleba odnalezionego na blogu Alicji (klik klik). Oczywiście nie wyszedł mi wspaniale jak u Ali, ale to mój historyczny, pierwszy chleb i zdjęcie tu pozostanie "ku pamięci". Wyszedł nieco zbity, może dlatego, że przez moją niecierpliwość zbyt krótko wyrastał, może dlatego, że mój zakwas jest jeszcze młody, może nie dodałam szklanki myśli... Wierzch pękł prawdopodobnie z winy piecyka (nie mam możliwości regulacji temperatury), ale mam już na to patent, który zastosowałam przy borodinskim: w połowie pieczenia przykryłam go folią aluminiową. Mimo pewnych mankamentów, chleb wyszedł smaczny, przyjemnie wilgotny, sycący, ale chowa się przy borodinskim ;)

radziecki chleb żytni razowy
MÓJ PIERWSZY CHLEB na zakwasie

PRZEPIS WEGAŃSKI

cytuję za Alicją Gucia, który przetłumaczył recepturę, z moimi uwagami

Prosty żytni chleb radzieckiego żołnierza

oryginalny przepis z fotkami tutaj (klik klik)

Składniki na jeden bochenek chleba o wadze ok. 1 kg.

375 g zakwasu z mąki żytniej razowej (co do hydracji nie mam pewności, w oryginale wygląda na 100/100)
450g mąki żytniej razowej
15 g soli

330 bardzo ciepłej wody (ok. 40*C)



Wykonanie
Dzień/ wieczór wcześniej wyciągam zakwas z lodówki, stawiam w ciepłe miejsce, po 2-3 godzinach dodaję do niego 200 g mąki i 200 g wody (100% hydracji), mieszam, stawiam w ciepłe miejsce. Następnego dnia odmierzam potrzebną ilość, a resztę chowam z powrotem do lodówki.

Zaczyn
W wodzie, dokładnie, rozpuścić sól. Dodać zakwas i bardzo dobrze wymieszać – ja ubijałem jak białka – aby powstał jednorodny płyn bez grudek z widoczną pianką.

Przygotowanie ciasta
Dodać mąkę, szybko i krótko wyrobić – do uzyskania jednorodnej konsystencji. Zostawić do fermentacji na ok. 2 godziny w temp. 30*C . Ciasto nieznacznie (a może i więcej) urośnie i pojawią się pęcherzyki powietrza.

Przełożyć na mokry stół i mokrymi rękoma uformować bochenek. Można przełożyć do formy (ok. 2/3 pojemności). Ja, ponieważ jest to pierwszy chleb, a takie lepiej piec w blaszce/ keksówce włożyłam je do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, krótsze boki- nie zakryte papierem wysmarowałam olejem. Następnie blaszkę przykryłam folią spożywczą. Pozostawić do wyrośnięcia w temp. 30*C na 35-50 min, u mnie trwało to dłużej, a i tak jak widać niewystarczająco, więc pamiętajcie przy wypiekaniu chleba, że cierpliwość to podstawa. Jeśli w przepisie jest podane, że ciasto ma podwoić objętość, to tak ma być, choćby to trwało kilka godzin (6 czy nawet 8),

Przed pieczeniem chleb spryskać wodą lub wygładzić mokrymi rękoma.

Piekarnik nagrzać do 260*C (jeżeli chleb będzie pieczony bez formy rozgrzać mocno blachę i przełożyć razem z papierem). Pieczemy 10-15 min w 260*C a następnie dopiekamy 40 – 45 min. W 200*C. (u mnie piekł się godzinę w temeperaturze 200 st)

Natychmiast po wyjęciu z pieca posmarować/spryskać wodą. Jak każdy chleb żytni wymaga cierpliwości – można próbować następnego dnia (najlepiej piec ok. północy bo wtedy bardziej chce się spać niż jeść). Po spryskaniu wodą chleb zawinęłam w ściereczkę, włożyłam do reklamówki i tak stygł przez noc.

Chleb bardzo prosty (i w miarę szybki) w wykonaniu. Był najbardziej popularnym chlebem w Rosji w 1938-1939 r.

Pierwsze koty za płoty ;) i pora na króla

Borodinsky, chleb na zakwasie z kolendrą

PRZEPIS WEGAŃSKI

cytuję za Tatter

borodinsky
Składniki

450g zakwasu zytniego razowego 150%*
380g maki zytniej jasnej
8g soli morskiej
160g letniej wody,
35g melasy (dałam nieco więcej + łyżkę cukru brązowego ze względu na brak słodu)
20g slodu (pominęłam)
7g mielonej kolendry
5g calych nasion kolendry (pominęłam)

Wykonanie

* dzień/ wieczór wcześniej wyciągam zakwas z lodówki (przechowuję w słoiku nie do końca przykrytym folią spożywczą 2 łyżki zakwasu), stawiam w ciepłe miejsce na 2-3 godziny, dosypuję 200 g mąki i 300 g wody (150% hydracji), mieszam; następnego dnia odmierzam potrzebną ilość, resztę znowu zamykam w lodówce
Wszystkie skladniki dokladnie mieszam. Bardzo lepkie i dosc rzadkie ciasto przekladam do wysmarowanej oliwa z oliwek i posypanej calymi ziarnami kolendry chlebowej blaszki (ciasto wypelnia nieco ponad polowe foremki). Ja pominęłam ziarna, przełożyłam ciasto do blaszki wyłożonej papierem (bardzo ułatwia to wydobycie chleba z formy po upieczeniu). Przykrywam naoliwiona folia przezroczysta i zostawiam do wyrosniecia. Gdy ciasto wypelnia juz prawie cala foremke (u mnie rosło 6 godzin, może wyrastać krócej lub dłużej w zależności od warunków jakie panują w domu), rozgrzewam piec do 230 stopni.Posypuje wierzch chleba ziarenkami kolendry (pominęłam). Pieke chleb przez 15 min w 230C, pozniej zmniejszam temprature do 200 C i pieke kolejne 40 min (u mnie chleb piekł się nieco ponad godzinę w stałej temperaturze 200st +/-, w połowie pieczenia przykryłam go folią aluminową).
Z powyzszych skladnikow powstaje bochenek ponad kilogramowy, ciemny, delikatnie slodki, o mokrym i pieknie pachnacym wnetrzu i chrupiacej skorce.

środa, 12 maja 2010
PRAŻUCHY

Zaskoczyła mnie teściowa! Nie znałam tego wcześniej, jest tylko konflikt między teściową a teściem co do nazwy: prażuny czy prażuchy ;) Nie za  bardzo wartościowe jest te danie, choć smaczne! Poza tym możemy je podać z czymś bardziej wartościowym np. warzywami lub sosem warzywnym, bardzo będzie tu pasowała kiszona kapusta smażona, pieczona lub gotowana, kapuśniak lub młoda kapusta mile widziane, mogą być dodatkiem do zupy czy gulaszu grzybowego. Polubi je każdy wielbiciel klusek, w szczególności kopytek. Ja je jadłam z czosnkiem roztartym z oliwą i pysznym szczawikiem zajęczym (to te piękne listki, które w porę uratowałam przed wypieleniem w ogrodzie)

Potrawa idealnie wpasowuje się w akcję Raindrop

"FESTIWAL KUCHNI STAROPOLSKIEJ"

jaka ja aktywna jestem na tych akcjach :D

prażuchy

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 kg ziemniaków

kilka łyżek mąki pszennej (można próbować z inną: ziemniaczaną lub żytnią)

sól


Wykonanie

Ziemniaki obrać, gotować w osolonej wodzie, na 10 minut przed końcem gotowania odlać część wody, zostawić tak z pół szklanki, zasypać ziemniaki mąką (ok centymetrowa warstwa), zakryć garnek, odczkekać kilka minut, następnie ubijać pałką (lub ubijakiem) na kleistą masę. Nabierać porcje masy łyżką zanurzoną w oliwie lub innym tłuszczu (powiedzmy połowa stołowej łyżki) i rzucać na talerz. Gotowe :) Jeśli zrobicie więcej, potem lub dnia następnego odsmażyć, też dobre! Smacznego :)


wtorek, 11 maja 2010
SZPARAGI GRILLOWANE

Czy jest coś bardziej smacznego na grillu niż grillowane warzywa? Czy jest coś bardziej smacznego po zimie niż pierwsze, tak długo oczekiwane szparagi? Łączę obie przyjemności, pychotka, smakowały wszystkim. Zielone są smaczniejsze moim zdaniem i nie trzeba ich z reguły obierać, wybierajcie jędrne sztuki, nie drewniane, te pierwsze młodziutkie można zjadać na surowo :)

Przy okazji podłączam się do zabawy międzyblogowej Przytulanki "co na grilla"

i akcji szparagowej organizowanej przez blue_megi

grillowane szparagi

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

pęczek zielonych szparagów

5 łyżek oliwy z oliwek

1 łyżka soku z cytryny lub octu balsamicznego

kilka szczypt grubej soli

3 ząbki czosnku

kilka szczypt ulubionych suszonych ziół lub w sezonie świeżych

można dodać pieprz, u mnie bez

przyjemnym dodatkiem będzie również prażony sezam


Wykonanie

Łamię końce szparagów (kilka cm), które są drewniane, łamcie łamcie, nie żałujcie. Płuczę warzywa pod bieżącą wodą i kładę na ściereczkę.

Do miski wciskam przez praskę czosnek, wlewam oliwę i rozcieram go w niej. Dodaję sok z cytryny, kilka szczypt soli i rozkruszone między palcami zioła, mieszam. Smaruję solidnie warzywa z obu stron, wykładam bezpośrednio na kratkę rozgrzanego grilla. Grillując smaruję jeszcze z 2 razy "bejcą" szpargi i trzymam je aż zaczną nieco brązowieć, a szpikulec wbity w warzywo wchodzi w nie bez oporu. Po zdjęciu z grilla smaruję jeszcze pozostałą marynatą i posypuję sezamem jeśli mam.

szparagi grillowane w cieście

Robiłam też takie grillowane w cieście, ale zdecydowanie bardziej smakują solo, pyszności!

 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl