poniedziałek, 29 marca 2010
WAFLE ZE SZPINAKIEM W PIASKOWEJ PANIERCE

O faszerowanych waflach smażonych w panierce pisałam tu (klik klik), dzisiaj farsz bardziej ambitny i wegański. Polecam na imprezę jako "finger food", cieszy się dużym powodzeniem :)


wafle ze szpinakiem

Składniki

3 duże wafle

300-400 g mrożonego szpinaku lub podwójna ilość świeżego

sól /płaska łyżeczka + tyle co do gotowania kaszy/

gałka muszkatołowa /płaska łyżeczka/

curry w proszku /płaska łyżeczka/

pieprz

1/2 szklanki kaszy jaglanej

1/2 szklanki orzechów włoskich

3 ząbki czosnku

olej do smażenia

Panierka

można użyć każdej ulubionej, ja tym razem maczałam przełożone wafle w mieszaninie sosu sojowego, wody i octu ryżowego w proporcjach: 3/3/1; można zwilżyć je czymkolwiek, choćby samą wodą /trochę biednie/ lub samym sosem sojowym /trochę szkoda ;)/, jajko nie jest potrzebne ; wilgotne panierowałam w mące kukurydzianej, a właściwie w zmielonej młynkiem kaszce kuku; panierka w tym przypadku (podobnie jak np.  w smażonym tofu) sprawdza się dużo lepiej niż bułka tarta, nie nasiąka tak tłuszczem, nie przypala, fajnie chrupie :) i dużo fajniej wygląda.


Wykonanie

Jeśli szpinak mrożony, rozmrażam i odciskam na sitku nadmiar wody, bez przesady- powinien pozostać wilgotny. Orzechy wrzucam do blendera, przyznam się w tym miejscu że mieliłam je ze świeżą natką pietruszki, choć nie jest to konieczne. Kaszę przelewam wrzątkiem, płuczę, wrzucam do garnka i zalawem trzykrotną objętością wody (generalnie gotując kaszę czy ryż trzymam się proporcji 2:1, gdzie 2 to woda, jednak jeśli chcę potem ukręcić budyń/krem zwiększam ilość wody). Gotuję z dodatkiem soli na małym ogniu aż kasza będzie miękka, ale wciąż wilgotna, przerzucam do blendera i kręcę budyń.

Szpinak wrzucam na rozgrzaną na patelni łyżkę oleju (jeśli świeży- umyty i posiekany), smażę kilka minut, dodaję sól, curry, gałkę, i przeciśnięty przez praskę czosnek, dorzucam zmielone orzechy, trzymam całość chwilę na ogniu i zestawiam.  Dodaję budyń jaglany i mieszma na jednolitą masę. Doprawiam do smaku pieprzem.

Kładę 1 wafel na blacie, wykładam połowę masy, rozsmarowuję po całości, przykładam drugi, dociskam, rosmarowuję resztą masy i przykrywam trzecim waflem, dociskam. Całość warto na chwilę nieco obciążyć by wafle trochę rozmiękły, ale bez przesady.


wafle ze szpinakiem

W poprzedniej wersji z pieczarkami kroiłam całość na 3 prostokąty, tym razem robię mniejsze; kroję na 4 wzdłuż, potem 4 wszerz, następnie powstałe kwadraty na pół w trójkąty. Po pokrojeniu nie należy trójkącików kłaść jeden na drugim, mogą się posklejać.

Każdy trójkąt zanurzam na chwilę w mieszninie sojowej, następnie w mące kukurydzianej i smażę na rozgrzanym na patelni tłuszczu po kilka minut z obu stron. Gotowe wykładam na ręczniki papierowe, następnie na talerz. Smakują zarówno na ciepło jak i na zimno, choć moim zdaniem ciepłe lepsze. Gotowe, smacznego :)

środa, 24 marca 2010
PASTA Z SAŁATY, SŁONECZNIKA I SUSZONYCH POMIDORÓW

Brzmi być może trochę niewiarygodnie, ale pasta jest smaczna :) Smarowna, wilgotna, jeśli ktoś życzy sobie bardziej zwartą formę- może dodać tofu; z sałatą robiłam kilka opcji, jak do tej pory ta najbardziej mi odpowiada.


pasta z sałaty, słonecznika i suszonych pomidorów

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 większa główka sałaty masłowej

3 łyżki trzydniowych kiełków słonecznika (z nieskiełkowanym słonecznikiem też będzie ok- 2 łyżki)

4 suszone pomidory z zalewy

1 łyżeczka oliwy

przypraw nie trzeba, pomidory zaokrąglają smak


Wykonanie

Z sałaty obrywam liście, płuczę i wrzucam na sitko. Na patelni rozgrzewam odrobinę oliwy, wrzucam sałatę, przykrywam na minutę by pozwolić jej się nieco spocić, odkrywam, trzymam na ogniu chwilę mieszając aż wszystkie listki zmiękną, studzę.

Wrzucam do blendera, dodaję kiełki i pomidory i miksuję chwilę, gotowe. Smacznego :)

pasta z sałaty, słonecznika i suszonych pomidorów

piątek, 19 marca 2010
CZOSNEK NIEDŹWIEDZI. PESTO

Zostałam obdarowana cebulkami niedźwiedziego czosnku i nasionami. Bajka dla czosnkowych smakoszy!!! Czosnek ten rośnie dziko w lasach, może być mylony z konwalią ze względu na podobieństwo liści, jednak konwalia nie odda czosnkowego aromatu po potarciu jej listków.

Czosnek wypuszcza listki własnie teraz (koniec zimy/ początek wiosny). Najlepiej je zrywać przed kwitnieniem, są wyśmienitym dodatkiem do past, zup, sałatek.

U nas jest on pod ochroną, dlatego google opowie nam głównie o tym, jakie są właściwości rośliny i gdzie ją można spotkać, ale jak wpiszecie np. "Baerlauch" (niem.), wygooglacie istne szaleństwo i bramy raju do różnych potraw z dodatkiem liści czosnku niedźwiedziego.  Tak więc, nasi sąsiedzi idą na spacer do lasu lub na targ i szaleją w kuchni z czosnkiem niedźwiedzim, czy to nie cudowne? U nas tradycyjnie w poprzek :/

Tymczasem włożyłam moje cebulki do doniczki, po zaledwie kilku dniach wytworzyły się pąki, zerwalam listki, nasiona zasieję w ogrodzie (obstawiam maj) w zacienionym miejscu i mam nadzieję na własny czosnek za rok...

Na obiad szybka pasta- sos, niech będzie pesto, przypadkowe dodanie mleczka kokosowego dało cudowny efekt- smakowy i śmietankową konsystencję.


pesto z niedźwiedziego czosnku

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

/na 2 większe porcje i jedną malutką ;)/

ok 30 listków czosnku niedźwiedziego

4 łyżki podprażonych na suchej patelni orzeszków piniowych (mogą być orzechy włoskie)

kilka szczypt soli

5 łyżek mleka kokosowego

łyżka oliwy z oliwek

1 łyżeczka płatków drożdżowych (opcjonalnie)

Wykonanie

Listki myję, kroję, wrzucam do blendera z orzechami i oliwą, miksuję,  dodaję mleko kokosowe (4-5 łyżek), mieszam, dodaję płatki i dosmaczam solą, można wcisnąć odrobinę soku z cytryny. Czy to wciąż pesto? Nie wiem, ale było przepyszne!


ONIGIRI Z UMEBOSHI

Onigiri to rodzaj japońskiej przekąski z ryżu. Ryż powinno się gotować z dodatkiem soli, jednak ja przygotowałam go tak jak do sushi (klik klik). Dodatkowo można wymieszać z nori, sezamem, nadziewać ulubionym farszem. Ja dodałam pokrojone śliwki umeboshi, jednak polecam dodanie pokrojonego awokado. Śliwki są tak słone, kwaśne, że skręca, sos sojowy z dodatkiem wasabi przygotowałam na wyrost, nie był zupełnie potrzebny. Jeśli zdecydujecie się jednak na śliwki, zalecam wstrzemięźliwość w ilości: 2-3 śliwki na szklankę suchego ryżu. Można je też wymoczyć w wodzie, jednak nie miałam na to czasu. Zupełnie nie wyobrażam sobie pakowania całego owocu do środka.

Co mnie podkusiło do umeboshi? Są bardzo cenione w makrobiotyce ze względu na skład, działanie zdrowotne, odtruwające, bakteriobójcze, antyseptyczne, przeczyszczające.

 

onigiri

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

szklanka ryżu do sushi

łyżka sosu sojowego

4 łyżki octu ryżowego

dodatki: kawałek arkusza nori, podprażony na suchej patelni czarny sezam

2-3 śliwki umeboshi (jednak polecam zrobić z awokado)


Wykonanie

Ryż płuczę kilkakrotnie, aż woda będzie klarowna, wrzucam do garnka, zalewam 2 szklankami wody, przykrywam i gotuję (bez dodatku soli) do wchłonięcia wody ok 10 minut, zestawiam z ognia i pod przykryciem daję mu "dojść" (ok 10 minut).

Mieszam 4 łyżki octu z łyżką sosu sojowego, dodaję do ryżu i mieszam. Mokrymi rękoma formuję placek, wkładam odrobinę nadzienia, zwijam w kulę i formuję trójkąt (tu jest przydatny obrazek), można uformować wałek lub inny kształt, odkładam na talerz. Jak już wszystkie trójkąciki gotowe, przyklejam do jednego z boków pasek nori, co jest wygodne przy pobieraniu przekąsek z talerza. Układam na talerzu, posypuję sezamem. Córcia dodatkowo miała frajdę z doklejania oczek i nosków ;). Gotowe, smacznego!


wtorek, 16 marca 2010
KLUSKI Z TAPIOKI

... podejście laika :) Tapiokę znałam jako zagęszczacz do deserów (klik klik) czy zup. Zamarzyły mi się kluski, zabrałam się za nie bez planu, bez instrukcji. W trakcie myślałam, że zrezygnuję albo przerobię na coś innego, jednak trochę kombinacji dało dobry efekt. Wyszły trochę gumowato- żelowate :D, bardzo sycące, ale dobre! Celowo do masy tapiokowej nie dodawałam nic więcej. Nadzienie zrobiłam z ugotowanej ciecierzycy.

OCZYWIŚCIE gram w zielone w zielonej akcji Pinkcake (klik klik) :)

wbrew śniegom wciąż zalegającym za oknem :/

kluski z tapioki

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

400 g drobnej tapioki (u mnie zielona)

sól

2 łyżki oliwy

woda

Nadzienie

1, 5 szklanki ugotowanej ciecierzycy

sól

ząbek czosnku

gałązka posiekanych liści rozmarynu (lub kilka szczypt suszonego)

oliwa


Wykonanie

Połowę tapioki moczę ok godziny, odlewam wodę, wrzucam do garnka i zalewam 1/2 szklanki wody. Gotuję parę minut na bardzo małym gazie mieszając, aż powstanie klej. Drugą połowę ziarenek miksuję w młynku do kawy (ziarenka ciężko się miksują, dlatego nie zmieliłam ich na pył, bo będą gotowane, jeśli chcielibyście zmiksować na mąkę, należy mielić ziarenka parę minut, przesiać przez sitko i większe kawałki miksować jeszcze raz albo miksować małymi partiami).

Dodaję do masy, mieszam, sypię łyżeczkę soli, teraz "ciasto" jest trudne, twarde i ciężkie, dlatego dodałam oliwę (2-3 łyżki), która miło rozmiękczyła masę.

Ugotowaną ciecierzycę mielę z dodatkiem niewielkiej ilości wody i oliwy (po 1-2 łyżki), przyprawiam solą, dodaję czosnek i rozmaryn.

Wilgotnymi dłońmi z masy tapiokowej formuję dość cienkie, niezbyt duże placuszki, nakładam nadzienie i zwijam formując kulę, dobrze ją sklejając.

Wrzucam po kilka sztuk do gotującej się w garnku osolonej wody. Gotuję na małym ogniu, aż staną się przeźroczyste (ok 10- 15 min), trzeba uważać by ich nie rozgotować. Polewam olejem lnianym, gotowe. Smacznego!




niedziela, 14 marca 2010
WEGAŃSKI SOS "SEROWO"- ORZECHOWY

Jeśli ktoś z różnych względów nie je serów, a brak mu tego smaku powinien zakupić nieaktywne płatki drożdżowe. Być może "smak serowy" to określenie trochę na wyrost, ale na pewno jest jego namiastką. Gdy pierwszy raz zakupiłam płatki, pewną ich część wyjadłam łyżeczką ;)

Nie wiem ile prawdy jest w tezach o zawartości witamin z grupy B, głównie w B12 nie chce mi się wierzyć, ale warto je kupić. Fajnie pasują jako posypka do kanapek,  sałatek, wymieszane z blendowanymi orzechami, ciecierzycą czy szpinakiem. Pycha! :) Robiłam też z nich ciasteczka, ale przepis jest do dopracowania.

U mnie dzisiaj miksowanka z orzechami włoskimi. Oczywiście można płatki zwyczajnie wymieszać z wodą i zagęścić mąką, ale wolę wersję bogatszą ;)

sos

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

szklanka orzechów włoskich

50 g tofu naturalnego

3 łyżki posiekanej natki pietruszki (może być też bazylia)

1 szklanka wody (+ ewentualnie trochę więcej)

3 łyżki płatków drożdżowych

1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej

sól

łyżka oliwy


Wykonanie

Połowę orzechów blenduję z natką (blendowana natka będzie smakowała również tym, którzy jej nie lubią, tylko powinna być świeża), dodaję rozkruszone tofu i miksuję. Płatki mieszam z wodą, dodaję do zblendowanej masy, sypię gałkę, przyprawiam solą (ok łyżeczki, ale to zależy od gustów).

Na patelni rozgrzewam oliwę, wrzucam pozostałą część połamanych orzechów i smażę chwilę, dodaję masę i podgrzewam mieszając, aż zgęstnieje, w razie potrzeby należy dodać jeszcze trochę wody.

Mieszam z makaronem, gotowe. Smacznego!


sobota, 13 marca 2010
FRYTKI BURACZANE

Jeśli ktoś z Was nie zna smaku pieczonego buraka, niech jak najszybciej to nadrobi. Buraki można upiec w piekarniku w całości, obrać i przyrządzić sałatkę lub ugotować przepyszny barszcz. Jedyną wadą jest to, że długo się pieką, jednak zaręczam, że warto.

Dzisiaj frytki buraczane, obrane pieczone buraczki zaprawione czosnkiem i ziołami. Piekłam już je na kilka sposobów i za każdym razem coś mi nie odpowiadało: za twarde, za mało przyprawione, a dzisiaj się udało.

frytki buraczane

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

1 kg niezbyt dużych buraków

4 ząbki czosnku

2 łyżki oleju rzepakowego (lub innego neutralnego)

4 łyżki octu balsamicznego

łyżka suszonej bazylii (dobrze będzie też konweniował tymianek lub oregano)

kilka szczypt grubej soli

 

Wykonanie

Buraki myję, obieram, kroję na frytki o grubości mniej niż 1 cm (nie mogą być zbyt grube, bo się nie upieką, choć w formie niedopieczonej dla mnie też yły ok, ale nie każdemu będzie to pasowało), wkładam do naczynia żaroodpornego, nakrywam folią i piekę godzinę. W połowie pieczenia mieszam.

Czosnek przeciskam przez praskę, rozcieram z olejem, dodaję bazylię i aceto, mieszam, polewam miksturą buraki, przyda się pędzel do rozsmarowania "bejcy" po warzywach. Sypię kilka szczypt soli i piekę już bez folii jeszcze 40 min- do godziny (trzeba sprawdzać), mieszając frytki 2-3 razy.

Smakują na ciepło i zimno, jeśli solo- idealnym dopełnieniem będzie sos do maczania
na bazie koperku i czosnku. Smacznego!


czwartek, 11 marca 2010
KIEŁKI

Idzie wiosna, pora na kiełkowanie, do czego gorąco Was namawiam :)
Kiełki to koncentrat składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszych organizmów: enzymów, białek, węglowodanów, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin i związków wspomagających walkę z chorobami i toksynami zatruwającymi nasz organizm.

kiełki rzodkiewki

Być może nie każdy z Was słyszał o lekarzach takich jak Dr. Ann Wigmore, założycielki instytutu leczącego ludzi z różnych dolegliwości surowym pożywieniem, w tym kiełkami właśnie.
Dodatkową zaletą jest radość z udanego kiełkowania, samo podglądanie ich rozwoju wprawia mnie w niezwykły nastrój, konsumpcja również :)
Metod kiełkowania jest kilka, ja jestem wierna metodzie słoikowej z kilku względów: jest tania, wygodna, jeszcze mnie nie zawiodła- są bardzo duże szanse na powodzenie w kiełkowaniu.
Używam zwykłych słoików, gumki i gazy, mam w planach zakup słoików z dziurkowanymi wieczkami, które widziałam u Bei, ale jakoś wciąż mi nie po drodze.
Pojawiły się też słoiki zwane "system 3 słoików", ale kwota 200 zł za 3 słoki z metalowymi dziurkowanymi nakrętkami, kawałkiem wygiętego (ale jakże pomocnego) drutu zwanego stelażem i podstawką jest dla mnie ceną hekhem..., niech będzie- śmieszną.
Montuję więc własny system 3 słoików i 2 misek ;)


metoda słoikowa


lub system 2 słoików i plastikowej "rynienki" w postaci pudełka po czekoladkach. Działa! ;) więc jest ok.


metoda słoikowa

Optymalnym ustawieniem słoika jest kąt 45 st tak by znajdował się on nad powierzchnią. Woda pozostała z płukania kiełków powinna swobodnie spływać do pojemnika. Kiełki potrzebują dotlenienia, co zapewnia gaza przepuszczająca powietrze i ustawienie słoika pod kątem. Pilnujemy by większe kiełki nie zasypały dostępu powietrza); wilgoci (nie mylić z zalaniem wodą), odpowiedniej temperatury- nie wyższej niż 25 st i półcienia, w żadnym wypadku nie należy kiełków wystawiać w nasłonecznionym miejscu, zagrzeją się i klapa murowana.
Najbardziej popularne kiełki to: słonecznik, brokuł, rzeżucha, lucerna, rzodkiewka, soja, ciecierzyca, fasolka mung, soczewica.
Początkujący powinni zacząć od łatwiejszych kiełków, np fasolka mung czy rzodkiewka (zawsze się udają) by nie zrazić się do dalszego kiełkowania.
Podstawą wartościowych kiełków są oczywiście nasiona. Do kiełkowania należy kupować nasiona do tego przeznaczone, najmilej jeśli pochodzą z upraw ekologicznych, nieskażonych środkami chemicznymi; nasiona przeznaczone do siewu gruntowego nie nadają się do kiełkowania- są zaprawiane środkami grzybobójczymi.
Z nasion takich jak słonecznik, dynia czy strączkowe ogólnie dostępne na półkach spożywczych również przy zapewnienionych dobrych warunkach kiełki powinny się udać. Nie polecam kiełkowania zbóż z półek sklepowych, jest duża szansa, że przy przerzucaniu przez maszyny, środek nasion uległ uszkodzeniu i nie zakiełkuje.
Najsmaczniejsze kiełki to kiełki kilkudniowe (2-3 dni od zakiełkowania), można kiełkować dłużej, ale nie przekraczać 8 dni, ze względu na procesy fotosyntezy, które zmniejszają wartość odżywczą kiełków. Kiełki spożywać należy na bieżąco lub schować do lodówki, ale również nie zwlekać zbytnio z konsumpcją- w lodówce kiełki dalej kiełkują, tylko wolniej. Pozostawienie ich w temperaturze pokojowej hamuje proces kiełkowania i tutaj pojawia się dylemt odnośnie kiełków gotowych kupowanych w marketach.
Czy znamy warunki i czas ich przechowywania po skiełkowaniu? Czy mamy pewność, że nie zostały zastosowane preparaty przeciw pleśni (Ci co kiełkują, wiedzą jak niełatwą sprawą jest skiełkowanie np. słonecznika bez pleśni, zwłaszcza jeśli kiełkujemy go dłużej niż 3 dni). Pomijam fakt, że niejednokrotnie już wizualna ocena jakości odstręcza od zakupu.
Owszem są dostawcy i sklepy, którym można zaufać, jednak zachęcam do domowych ogródków kiełkowych.


kiełki rzodkiewki

Nasiona na kiełki należy wypłukać i moczyć w przegotowanej letniej wodzie, po włożeniu do słoika płukać minim 2 razy dziennie, wytrząsnąć nadmiar wody. Podkreślę raz jeszcze- kiełki powinny mieć zapewnioną wilgoć, nadmiar wody wpływa na rozwój pleśni i gnicie.
Tak jak pisałam wyżej najsmaczniejsze są kiełki 2-3 dniowe, w dniach późniejszych kiełki, choć często nabierają bardziej dekoracyjnego wyglądu, to stają się też bardziej ostre, gorzkie w smaku, nie każdemu będzie to odpowiadało.

Również przy dłuższym kiełkowaniu na korzeniach mogą wykształcić się włośniki, które dzięki białemu "meszkowi" bywają mylone z pleśnią. Jeśli rozwojowi kiełków nie towarzyszy niemiły zapach, włoski są na korzonkach, koloru białego bez zielonych/ niebieskich elementów, to znaczy, że to włośniki właśnie, nie pleśń, jeśli jest inaczej- kiełkowanie należy przerwać i uprawę w całości wyrzucić :(
Kiełki przed spożyciem należy płukać, wiele z nich warto spożywać na surowo, jako dodatek do sałatki, pasty do chleba. Kiełki strączkowe warto poddać obróbce termicznej- choćby kilkuminutowe gotowaniu na parze. Poprawia to ich walory smakowe i pozbywa toksyn, które mogą prowadzić do zatrucia organizmu.

W wielu źródłach, oprócz opisanych optymalnych warunków rozwoju kiełków, jako środek przeciwdziałający rozwojowi pleśni-podawane jest dorzucanie nasion rzodkiewki.

Oczywiście, jak każdy fenomen, kiełkowanie ma swoich przeciwników, krzykaczy próbujących doszukać się niekorzystnych stron spożywania kiełków. Szczególnie dostaje się lucernie /niestety/, były akcje z salmonellą, toksynami, ostatnio z toczniem. Ile w tym prawdy? Nie wiem, na wszelki wypadek nie kiełkujcie lucerny.

W tym miejscu była tabelka moczenia i kiełkowania poszczególnych nasion, jednak blox mnie z nią nie wpuścił w tym wpisie, pojawi się w następnym.



Żródła informacji:

B. Cyran, "Odnowa na talerzu"

strona rawfood.com

więcej znajdziecie na stronach:

kiełki

i u Beatki

czwartek, 04 marca 2010
CZEKOLADOWE CIASTO Z QUINOA

Zweganizowana wersja "Stefanki", o której pisałam tu (klik klik), dodatkowo kasza manna została zastąpiona quinoa, a cukier syropem z agawy. Wersja zdrowsza i bardziej czekoladowa :)

Ciasto można zrobić w całości z manny oczywiście, jednak mój zachwyt nad quinoa nie blednie, więc będę ją przerabiać do znudzenia ;)

 

ciasto czekoladowe z quinoa

PRZEPIS WEGAŃSKI

Składniki

(na okrągłą blaszkę śr 24 cm)

1,5 paczki herbatników Digestive (lub innych wegańskich- ok 330g)

4 szklanki wody /mleka roślinnego

1 szklanka quinoa

4 łyżki kaszy manny lub płatków owsianych

5 czubatych łyżek kakao

1 czubata łyżeczka startego cynamonu

ok 3/4 szklanki syropu z agawy (ok 18 łyżek) lub taka ilość cukru

kilka kropli aromatu waniliowego lub śmietankowego

Polewa wegańska

8 łyżek syropu z agawy

8 płaskich łyżek kakao

1 czubata łyżeczka cynamonu

ewentualnie trochę wody

+

wiórki kokosowe do posypania lub orzechy włoskie

 

Wykonanie

Blaszkę wykładam folią, na nią kładę połowę herbatników. Nie pokryją całości blaszki, nie należy się tym przejmować, w większe szczeliny włożyć połamane ciastka, reszta napęcznieje pod wpływem masy. Nie radzę kruszyć drobno ciastek zwłaszcza na drugiej warstwie jeśli zamierzacie użyć polewy.

Quinoa przelewam wrzątkiem, płuczę i wrzucam do garna z zagotowanymi 3 szklankami wody (robiłam wcześniej z mlekiem kokosowym, użycie wody nie umniejsza deserowi).  Gotuję 10 minut. Po tym czasie dodaję syrop z agawy, kakao i cynamon rozmieszane w szklance wody, 4 łyżki kaszy lub płatków owsianych, mieszam i gotuję jeszcze parę minut aż masa zgęstnieje. Dodaję aromat, mieszam, wylewam na herbatniki, wyrównuję. Wykładam drugą warstwę herbatników i obciążam ją (na herbatniki- papier/ folia, na to garnek/ blaszka o podobnej średnicy) żeby masa równomiernie rozeszła się w blaszce, a ciastka zmiękły.

Polewę zrobiłam po godzinie, żeby masa w tortownicy była zwarta po odpięciu obręczy.

Mieszam syrop z kakao i cynamon na jednolitą masę; żeby osłabić jej słodką moc lub jeśli dodacie za dużo kakao- można dodać 2 łyżki wody. Rozprowadzam polewę po herbatnikach i otwieram obręcz, żeby pozwolić jej spłynąć nieco po całości. Wstawiam na desce do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Ciasto warto posypać wiórkami. Smacznego.


O autorze
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
KONTAKT:przepisybajki@vp.pl
WAŻNE !!!!
Wszystkie zdjęcia oraz przepisy, w których nie podaję źródła inspiracji, są MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i NIE ZGADZAM SIĘ NA ICH KOPIOWANIE BEZ MOJEJ ZGODY, zwłaszcza w celach komercyjnych! (USTAWA z dnia 4/02/1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

ZABAWKI DLA DZIECI: Zabawki dla dzieci

EMPATIA DLA ZWIERZĄT I BLOGI WEGE: empatia, dla zwierząt i wege blogi

BLOGI KULINARNE: Durszlak.pl