sobota, 28 stycznia 2012
GULASZ WYŚMIENITY
Tak naprawdę jest to coś pośredniego między gulaszem a sosem, ale nie nazwa ma znaczenie, a smak, a ten- zgodnie z nazwą- jest wyśmienity :) Trzy główne składniki- soczewica, seler, orzechy włoskie- łączyłam robiąc pasztet, farsz do gołąbków, by dotrzeć do tego, że najlepiej smakują w najprostszej formie, o której dzisiaj napiszę- jako polewka do kaszy, ryżu, ziemniaków czy makaronu. Nie bójcie się konkretnego dodatku selera, gdyż zmieszany z innymi składnikami nie jest dominujący, a jego posmak, za którym nie wszyscy przepadają, jest stłamszony w tym daniu. Zapraszam :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (dla 3- 4 osób na 2 dni ) ok 500 g selera korzeniowego 2 szklanki wyłuskanych orzechów włoskich szklanka czerwonej soczewicy 2 średnie cebule 4 łyżki oleju/ oliwy przecier pomidorowy (passata) lub sok- 3 szklanki lub więcej 3 duże ząbki czosnku 2 listki laurowe 3 ziarenka ziela angielskiego sól, pieprz Wykonanie Orzechy wrzucam do słoika (miski itp.), zalewam letnią wodą i zostawiam na noc. Następnego dnia przygotowuję potrawę. Soczewicę płuczę w misce, zalewam wodą, moczę na czas przygotowania warzyw. Na patelni rozgrzewam oliwę, wrzucam pokrojoną cebulę (tak jak lubicie- u mnie półkrążki), smażę aż się zeszkli, dodaję obrany, starce na tarce o grubej oczkach seler, smażę na niezbyt dużym ogniu mieszając ok 10 min. Zalewam wodą (2 szklanki lub nieco więcej), dodaję soczewicę (oczywiście bez wody z moczenia), sypię płaską łyżeczkę soli, wrzucam listki laurowe i ziele angielskie, mieszam; jak zacznie wrzeć ustawiam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i podgrzewam 10 minut (sprawdzamy soczewicę czy zmiękła- jeśli nie- podgrzewamy jeszcze kilka minut podlewając nieco wody). Teraz dodaję przecier- 3 szklanki lub więcej- w zależności od lubianej konsystencji oraz zmiksowane orzechy (najpierw wypłukane, następnie zblendowane przez chwilę w blenderze na mniejsze kawałki), podgrzewam wspólnie przez chwilę, wciskam przez praskę czosnek, wyłączam gaz. Dosmaczam solą i pieprzem. Zjadamy z lubianą kaszą, makaronem lub ziemniakami. Dodatkowo można posypać drobno pokrojonymi kiszonymi ogórkami. Smacznego!
piątek, 27 stycznia 2012
SURÓWKA Z CZERWONEJ KAPUSTY Z KISZONYMI OGÓRKAMI
Na rozgrzewkę po krótkiej przerwie* w blogowaniu pyszna surówka z czerwonej kapusty. Czy mi się tylko wydaje, czy po czerwoną kapustę sięgamy bardzo rzadko? W kuchni śląskiej funkcjonuje "modro kapusta"; w skrócie jest to obgotowana poszatkowana kapusta z dodatkiem podsmażonej i (lub) surowej cebuli, jabłka i boczku. Robiłam jej własne wersje z dodatkiem wędzonego tofu, innym razem z prażonymi ziarnami słonecznika i dyni, jednak surowa kapusta, nieco przemacerowana i z określonymi dodatkami jest moim zdaniem najsmaczniejsza :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (dla 3 osób na 2 dni ) ok 500 g czerwonej kapusty 2 średnie słodkie jabłka 3 średnie kiszone ogórki (lub więcej) 4 łyżki oliwy/ oleju sól, odrobina pieprzu Wykonanie Kapustę szatkuję w miarę cienko, posypuję szczyptą soli, dodaję oliwę i ugniatam tylną stroną drewnianej łyżki by nieco zmiękła. Ogórki kroję w drobną kostkę, jabłka obieram i ścieram na tarce o grubych oczkach, mieszam z ogórkami. Dodaję do kapusty, mieszam, przyprawiam solą i pieprzem. Surówkę zjadamy od razu lub wstawiamy do lodówki na godzinkę- dwie. Smacznego!
*protesty protestami, ogromne wzburzenie i niepokoje w społeczeństwie, a rząd gra po swojemu, BARDZO ŹLE. Mam nadzieję, że tak to się nie skończy. Postawa premiera zmroziła mnie okrutnie, tak się nie zachowuje Premier, tak się nie zachowuje mężczyzna...
niedziela, 22 stycznia 2012
STRONA TYMCZASOWO ZAMKNIĘTA
Też przespaliście referendum, w którym spytano nas o zgodę na rządową kontrolę internetu?
Nie zgadzam się na tworzenie prawa po cichu, za naszymi plecami, na decydowanie o nas bez naszej wiedzy, bez debat, konsultacji społecznych, wysłuchania za i przeciw, analizy kontrowersyjnych zapisów, wysłuchania naszych obaw i rozważenia ewentualnych skutków podjętych decyzji, nie zgadzam się na zmuszanie społeczeństwa ustawami do zakupu książki czy płyty, bo nie tędy droga, dlatego strona wegetarianka.blox.pl zostaje zamknięta w dniach 23- 26.01.2012 r. w ramach protestu. NIE dla ACTA !
sobota, 21 stycznia 2012
ZUPA KREM ZE SZPINAKU
Znowu zupa, znowu krem, tym razem zielony, ale również satysfakcjonujący, bo kto nie lubi szpinaku?
PRZEPIS WEGAŃSKI
Składniki (jeśli bez dodatków typu kasza/ ryż wystarczy dla 4- 6 osób na 1 dzień ) ok 500 g szpinaku mrożonego lub w sezonie ok 1 kg świeżego (zamrożony szpinak wyjmuję wieczór wcześniej z zamrażarki i wkładam w misce do lodówki) średnia pietruszka 2 średnie marchewki 4-5 średnich ziemniaków kawałek selera korzeniowego 1,5-2 l wody (w zależności od lubianej konsystencji) 1 większa cebula 3 duże ząbki czosnku sól, pieprz, gałka muszkatołowa 1 łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru 4 łyżki oleju/ oliwy 2 łyżki soku z cytryny lub więcej 2 listki laurowe 3 ziarenka ziela angielskiego opcjonalne dodatki: po łyżce lub dwie mleka kokosowego na talerz (bez tego też będzie ok, ale z mlekiem jest smaczniejsza), po kawałku suszonego pomidora z zalewy pokrojonego na cienkie paseczki Wykonanie Do garnka wrzucam obrane pokrojone ziemniaki, zalewam wodą (proponuję na początek 1,5 l), zagotowuję, wrzucam pozostałe pokrojone warzywa: pietruszkę, seler, marchew /tą ostatnią w większych kawałkach- na pół a potem wszerz; chyba, że nie zależy Wam na kolorze zupy ;)/, dodaję płaską łyżkę soli, zmniejszam gaz na mały i gotuję ok 30 min pod przykryciem dorzucając w trakcie listki laurowe i ziele angielskie. W tym czasie przygotowuję szpinak. Wykładam go na drobne sitko, odciskam nadmiar wody (nie "do sucha", powinien zostać lekko wilgotny). Jeśli szpinak jest świeży należy go umyć /:D/, wytrząsnąć nadmiar wody i pozbawić ogonków. Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam imbir, smażę chwilkę, dodaję cebulę, kiedy ta się zeszkli- dorzucam szpinak i mieszając podgrzewam 5 minut. Z garnka wyciągam liście i marchew (tą zjadamy ze smakiem), ziela nie trzeba wyciągać, ale możecie to zrobić oczywiście :), dodaję zawartość patelni, całość miksuję "żyrafą"- nie musi być ekstra- gładko; wciskam przez praskę czosnek, dosmaczam solą, pieprzem, startą gałką muszkatołową (1/2 łyżeczki lub więcej); możecie dolać wody- jeśli lubicie rzadsze konsystencje; stawiam z powrotem na gaz, podgrzewam chwilkę, na koniec dodaję sok z cytryny. Na talerzach dodaję po łyżce lub 2 mleka koko, posypuję odrobiną pokrojonego na cienkie paski pomidora. Zjadamy z ryżem, lubianą kaszą, kromką chleba (świeżą lub w formie grzanki) lub po prostu- ze smakiem!
Przepis dodaję do "Ministerstwa Zupy" :) prowadzonego przez Jadłonomię :)
środa, 18 stycznia 2012
KREM Z BIAŁYCH WARZYW Z BOCZNIAKAMI I WASABI
Baaaaardzo satysfakcjonująca zupa, bardzo! Każdy jej składnik ma znaczenie, nawet jeśli jest to tylko szczypta gałki muszkatołowej :). Jest trochę słodka, trochę kwaśna, trochę ostra... wszystkiego po trochu, a w efekcie pyszny biały krem z dodatkiem podsmażonych boczniaków. Już jakiś czas temu miałam chęć na taką polewkę, mając nadzieję, że chrzanu nakopię sobie sama, ale zima w tym roku zaskoczyła nie tylko drogowców ;) więc zaostrzyłam ją wasabi, którego zawsze jest za dużo w stosunku do innych składników na sushi. Wasabi można podmienić na zwykły chrzan (pospolity lub ze słoiczka- regulując ilość wg własnych gustów smakowych), a boczniaki na pieczarki- ostatecznie ;) Zapraszam :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (dla 4 osób ) ok 400g boczniaków 2 średnie pietruszki kawałek selera korzeniowego 1 duża cebula 5 średnich ziemniaków kawałek słodkiego jabłka (powiedzmy "mniejsza połowa" średniego) 2 łyżki soku z cytryny 3 duże ząbki czosnku 2 listki laurowe 3 ziarenka ziela angielskiego 6 łyżek oleju/ oliwy sól, pieprz szczypta startej gałki muszkatołowej łyżeczka wasabi lub dwie (przyprawiamy na końcu wg własnego gustu) Wykonanie W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję pokrojone w kostkę warzywa: ziemniaki, pietruszkę, seler, podsmażam przez kilka minut mieszając. Zalewam wodą (1,5 l), zagotowuję, dodaję płaską łyżkę soli, zmniejszam gaz na jak najmniejszy i gotuję pod uchyloną pokrywką 25- 30 minut. W trakcie gotowania dorzucam listki laurowe, ziele angielskie i pokrojone obrane jabłko. Tymczasem przygotowuję boczniaki. Czyszczę je, kroję na paski wzdłuż blaszek, wrzucam na rozgrzane na patelni 3 łyżki oleju, mieszając smażę do czasu aż puszczą i wchłoną płyn następnie lekko zarumienią, posypuję szczyptą soli i odstawiam. Do garnka z gotującymi się warzywami dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam, zestawiam z ognia, wyciągam listki laurowe i ziele angielskie (te ostatnie niekoniecznie), miksuję zupę na krem, dodaję łyżkę soku z cytryny oraz łyżeczkę wasabi (wasabi najpierw rozrabiam w kubeczku z odrobiną bulionu), dodaję większą szczyptę gałki muszkatołowej, mieszam i smakuję, teraz zdecydujcie czym ją jeszcze dosmaczyć: dodatkową porcją wasabi i soku z cytryny, szczyptą soli, świeżo zmielonym pieprzem? U mnie wszystkiego po trochu :) Stawiam zupę z powrotem na palnik, dodaję boczniaki i podgrzewam chwilkę- już nie gotuję. Smacznego :)
Przepis dodaję do "Ministerstwa Zupy" :) prowadzonego przez Jadłonomię :)
poniedziałek, 16 stycznia 2012
SPAGHETTI BOLOGNESE Z KASZĄ I KISZONYM OGÓRKIEM
Wpadlibyście na pomysł dodania kaszy do sosu bolońskiego zamiast mięsa? Ha! Ja też nie ;) Przepis (kolejny już) inspirowany wpisami wegetariańskiego przedszkola "Przyjaciele Żyrafy" na Facebooku (klik), o którym pisałam przy okazji przepisu na śmietanę słonecznikową (klik). Ponownie zachęcam do polubienia ich profilu, mają bardzo ciekawe menu.
Do swojego spaghetti użyłam kaszy gryczanej i jaglanej, własne możecie zrobić tylko z gryczanej (lub dowolnej innej kombinacji), jednak zatopienie w sosie- to dobry patent na przemycenie jaglanki :) Sos wzbogaciłam o polski akcent w postaci kiszonych ogórków, jeśli ich nie macie, nie używacie itd- warto sos doprawić odrobiną soku z cytryny. Dodam jeszcze przy okazji tego wpisu, że nie chodzi o udawanie czegoś (kasza to nie mięso, wiadomo), a o pomysł, urozmaicenie i smakowitość, a bolognese wyszło bardzo smakowicie :) polecam!
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (dla 3- 4 osób na 2 dni, chyba, że macie bardzo pojemne żołądki- to na 1) 1/2 szklanki kaszy gryczanej 1/2 szklanki kaszy jaglanej 1 duża cebula 2 średnie marchewki 2 gałązki selera naciowego lub kawałek korzeniowego 3 i 1/2 szklanki przecieru pomidorowego- passaty, ewentualnie duża puszka pomidorów 3 ząbki czosnku łyżeczka lubianych suszonych ziół- oryginalnie powinna być bazylia- u mnie majeranek 6 łyżek oleju/ oliwy 2 listki laurowe sól, pieprz 3 średnie kiszone ogórki Wykonanie Kaszę jaglaną przelewam wrzątkiem na sitku z drobnymi dziurkami i płuczę pod bieżącą wodą. Kaszę gryczaną zalewam w misce wodą, mieszam ręką i wypłukuję. Przesypuję je obie do garnka, zalewam wodą (2 i 1/2 szklanki), zagotowuję, sypię sól (na początek niepełna płaska łyżeczka, doprawimy w dalszym etapie), zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję do wyparowania wody (nieco ponad 10 min), zdejmuję pokrywkę. W garnku o grubym dnie lub na dużej patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję seler pokrojony w małą kostkę (z łodyg odrzucam końcówki, każdą z nich kroję wzdłuż na pół, a połówki znowu na 2- wtedy kroję), a po chwili marchewkę- również w postaci małej kostki. Mieszając smażę 10 minut. Dodaję 3 szklanki przecieru (jeśli używacie pomidorów puszkowych- warto je nieco zmiksować z zalewą), zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję ok 15 minut /zaglądamy od czasu do czasu czy nie spalimy obiadu ;)/. W trakcie dodaję płaską łyżeczkę soli, roztarte w palcach zioła i listki laurowe. Na oddzielnej patelni rozgrzewam 3- 4 łyżki oleju, podsmażam na nim przez chwilę kaszę. Jaglana trochę przywiera, ale nie ma biedy, jeśli macie chęć- ten etap możecie pominąć- jednak dla podkreślenia smaku (głównie chodzi o gryczaną)- moim zdaniem warto podsmażyć. Dorzucam kaszę do sou, chwilkę podgrzewam, dolewam pozostałą część przecieru (du uzyskania lubianej konsystencji), dodaję pokrojone w drobną kostkę ogórki, po kilku minutach dorzucam przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam gaz. W razie potrzeby dosmaczamy sos solą i pieprzem. Zjadamy ze spaghetti lub wykorzystujemy jako farsz do cannelloni, conchiglioni lub lasagne, smacznego :)
sobota, 14 stycznia 2012
PASTA Z FASOLI, NIBY "SMALEC"
Wybaczcie nazwę, ale to jest pierwsze skojarzenie po spróbowaniu tej pasty, nie tylko moje ;) Gwarantuję jednak, że ten "smalec" jest smaczniejszy od tego klasycznego i zdrowszy :) Proponuję przygotować na imprezkę i zaskoczyć gości!
Trick na jaki wpadłam niedawno w tego typu pastach to obranie ugotowanej fasoli. Serio! Obranie spowoduje, że uzyskamy gładszą "maślaną" konsystencję, pasta będzie bardziej przyjazna naszym żołądkom i będzie dużo smaczniejsza, słowo! W zupach czy gulaszach lubię porzuć fasolową skórkę, ale w miksowankach obrana fasola wypada dużo lepiej, więc zachęcam- obierzcie ją ten jeden raz- a potem sami zdecydujcie :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki 1 szklanka suchej białej fasoli (najlepiej dużej) 2 średnie cebule olej/ oliwa (w sumie ok 10 łyżek) sól 2 spore szczypty suszonego majeranku kawałek słodkiego jabłka (powiedzmy ćwiartka średniego) Wykonanie Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę i zalewam nową wodą (3,5 szklanki lub nieco więcej), zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję do miękkości (w zależności od czasu moczenia fasoli- ok godziny), jak zaczyna mięknąć dodaję trochę soli- na początek pół płaskiej łyżeczki. Jak fasola jest już ugotowana, wyrzucam ją na sitko (wodę z gotowania- powinno zostać kilka łyżek- zachowuję), przelewam zimną wodą i obieram, nie bójcie się tego obierania- sprawnie idzie, poza tym przy obieraniu widać które sztuki warto odrzucić ;) Przerzucam do blendera, dodaję zarezerwowaną wodę (lub kilka łyżek świeżej- ciepłej) i miksuję na gładko. Na patelni rozgrzewam 5 łyżek oleju/ oliwy, wrzucam pokrojoną w drobną kostkę cebulę, smażę mieszając, aż się lekko zarumieni, zdejmuję na chwilę z ognia, dorzucam masę fasolową, porządnie mieszam z cebulą, stawiam znowu na palnik, chwilkę podgrzewam, dodaję starte na drobnej tarce jabłko, roztarty w palcach majeranek, szczyptę soli, 1/4 szklanki wody i podgrzewam na małym ogniu przez kilka minut. Zdejmuję z ognia, dodaję jeszcze 2 łyżki oliwy/ oleju, dosmaczam solą- jeśli trzeba, przekładam do słoika, wierzch polewam oliwą. Po przestudzeniu wstawiam do lodówki, trzymam w zakręconym słoiczku. Zjadamy na kanapkach zakąszając kiszonym ogórkiem :) Smacznego!
środa, 11 stycznia 2012
SAŁATKA OWOCOWA Z QUINOA I NERKOWCAMI
Dzisiaj coś imprezowego, pyszna sałatka z prażonymi nerkowcami, quinoa, ananasem i granatami.
Połączenia quinoa, ananasa i nerkowców próbowałam swego czasu na ciepło w curry z mleczkiem kokosowym, jednak nie do końca mnie zachwyciło, w wersji sałatkowej wypada o niebo lepiej. Dodatek granatów dopełnił smak całości, sałatka wypadła idealnie, nie tylko w moim odczuciu :) W miejsce granatów można użyć suszonej żurawiny i rodzynek (wypłukanych i zalanych np. podgrzanym sokiem z pomarańczy). Granaty są nie tylko smaczne i niezwykle dekoracyjne, ale uważane są również za bardzo zdrowe. Zawierają m.in witaminę C, błonnik, potas, warto zjadać nie tylko otoczkę, ale również twarde nasiona. Przeciwdziała procesom starzenia, zaburzeniom erekcji, powstawaniu i rozwojowi nowotworów. Zalecany jest również kobietom w ciąży, jako środek chroniący uszkodzeniom mózgu rozwijającego się płodu. To tylko niewielka garstka jego zalet, do głębszego poznania historii i właściwości granatów zapraszam do zapoznania się z obszernym artykułem (klik). Od kilku osób dowiedziałam się, że chciałyby włączać granaty do swojego menu, ale nie bardzo wiedzą jak się dobrać do rubinowych perełek, nie ubrudzić i nabawić ciężkich do pozbycia się plam. Oto prosta instrukcja: -wybieramy owoce duże, intensywnie czerwone, miejscami brązowiejące, lekko miękkie- te będą najsmaczniejsze
- kroimy granaty na pół, następnie na ćwiartki /można też przejechać nożem wokół owocu lekko nacinając skórkę i próbować je przełamać, ale to trudniejsze ;)/ nie używając drewnianej deski- sok granatowy jest trudny do zmycia
- bierzemy drewnianą łyżkę i trzymając cząstki owoców nad większą miską wystukujemy perełki dość mocno uderzając w skórę jej tylną częścią, jeśli owoce są odpowiednio dojrzałe- większość nasion wypadnie bez problemu, pozostałość można wydobyć małą łyżeczką lub ręką po prostu, wyjmujemy białe części, które wpadły do miski, resztę przekładamy do zamykanego naczynia lub słoika i trzymamy w lodówce przez kilka dni (inna metoda to napełnienie miski zimną wodą i wyskubywanie palcami ziarenek z cząstek zanurzonych w wodzie skierowanych tak jak przy wyklepywaniu łyżką "twarzą" w dół, następnie zlewamy wierzch- dzięki czemu większość białych skrawków wypłynie od razu, wyrzucamy wyskubane środki na sitko, wybieramy resztę "farfocli" i przekładamy do miseczki/ słoika; ta druga metoda jest szybsza, jednak część mocarnych wartości jakie przypisuje się granatom wraz z wodą spuścimy do zlewu)
- teraz można czerpać do woli :) zjadamy prosto z miski, dodajemy do owsianki, granoli, jogurtów, sałatek (nie tylko owocowych, ale również warzywnych), surówek, do kaszy, ryżu, grzybów, warzyw, deserów, pełna dowolność!
Czas na sałatkę :)
PRZEPIS WEGAŃSKI
Składniki 1 średni ananas 1 średnia czerwona cebula ok 1,5 szklanki surowych nerkowców ok 3/4 szklanki quinoa 8 czubatych łyżek nasion granatu (lub więcej) czubata łyżeczka curry 4 łyżki soku z cytryny ok 8 łyżek mleka roślinnego (użyłam migdałowego) ewentualnie bulionu lub wody 1 łyżeczka musztardy 3 łyżki oleju/ oliwy sól, pieprz ewentualnie garstka posiekanej natki /mamy taką zimę, że moja dzielnie trzyma się na zewnątrz ;)/ Wykonanie Cebulę kroję w piórka lub kostkę, mieszam z sokiem z cytryny, zamykam w pojemniku i wstawiam do lodówki. Quinoa płuczę na sitku, wrzucam do garnka, zalewam 2 szklankami wody, zagotowuję, wsypuję niepełną płaską łyżeczkę soli, zmniejszam płomień, kładę pokrywkę i gotuję do wygotowania wody (ok 12 min), wyłączam gaz i trzymam pod pokrywką ok 10 minut. Na patelni rozgrzewam olej, sypię curry, prażę minutę, dodaję nerkowce i smażę na wolnym ogniu mieszając aż się przyrumienią. Zestawiam z palnika. Z ananasa odcinam końce, stawiam go pionowo i odcinam partiami skórę, kroję wzdłuż na plastry, paski, a potem w kostkę odrzucając twardą część środka. 3 czubate łyżki nerkowców wrzucam do blendera, dodaję mleko i miksuję, dosmaczam musztardą i solą (można wcisnąć przez praskę ząbek czosnku). Łączę składniki sałatki: ananasa, cebulę z sokiem z cytryny, nerkowce, posypuję szczyptą soli i pieprzu, mieszam z sosem nerkowcowym, dosypuję granaty i dosmaczam jeszcze jeśli trzeba. Posypuję natką pietruszki, smacznego :)
wtorek, 10 stycznia 2012
SURÓWKA Z BURAKÓW W SOKU Z KISZONYCH OGÓRKÓW
Surowe buraki można pozbawić ziemistego smaku zostawiając je na kilka godzin (najlepiej całą noc) w zaprawie z octu balsamicznego, jak do carpaccio (klik) lub w zalewie z kiszonych ogórków. Dzięki temu uzyskamy bazę do surówki obiadowej bez gotowania z zachowaniem cennych wartości odżywczych, których niepozorny burak ma przecież sporo. Następnego dnia wystarczy dodać starte jabłko, domieszać oliwę z czosnkiem, sypnąć nieco soli i mamy pyszną chrupiącą surówkę.
Składniki (dla 4 osób) 500 g buraków szklanka zalewy z kiszonych ogórków 1 duże słodkie jabłko 3 łyżki oliwy 1 większy ząbek czosnku sól, ewentualnie pieprz Wykonanie Buraki myję, obieram, ścieram na tarce o dużych oczkach, wrzucam do miski, zalewam zalewą z ogórków, mieszam, przykrywam ściereczką lub talerzem i zostawiam na noc. Następnego dnia dodajemy lubiane składniki do skomponowania surówki, u mnie sprawdza się taka: obrane jabłko ścieram na tarce o grubych oczkach, dodaję do buraków; w małej miseczce rozcieram przeciśnięty przez praskę czosnek w oliwie, dodaję do warzyw, dosmaczam kilkoma szczyptami soli, mieszam; smak można zaostrzyć pieprzem, dodać kawałek pokrojonej w drobną kostkę cebuli, odrobinę startego na drobnej tarce imbiru, zieleninę w postaci natki pietruszki czy koperku jeśli jest dostępna, eksperymentujcie :). Smacznego !
sobota, 07 stycznia 2012
ŚMIETANA SŁONECZNIKOWA
Do zmontowania śmietanki z pestek słonecznika zainspirowały mnie wpisy o jadłospisie dzieci z wegetariańskiego przedszkola "Przyjaciele Żyrafy". Choć jest to tylko wyliczanka podawanych posiłków, bez zdjęć i przepisów, bardzo działa na wyobraźnię i zachęcam Was do polubienia ich profilu, jeśli macie konto na Fejsie (klik). Nie wiem jakim sposobem robią śmietanki w przedszkolu, ale ja kierując się intuicją ukręciłam własną wersję, IMO mega- wersję! Bardzo, ale to bardzo Wam polecam :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki 1 szklanka łuskanego słonecznika woda sól, lubiane przyprawy (u mnie dodatek pieprzu ziołowego) sok z cytryny (łyżka lub więcej- wg upodobań) Wykonanie Ziarna słonecznika zalewam letnią wodą i moczę przez noc. Następnego dnia płuczę je, zalewam szklanką nowej wody i miksuję przez kilka minut. Przerzucam do niewielkiego garnuszka, dodaję jeszcze pół szklanki wody oraz szczyptę soli i podgrzewam na bardzo małym ogniu, aż w garnku zostanie głównie "kaszka" słonecznikowa. Przekładam z powrotem do blendera, dodaję sok z cytryny (łyżka lub nieco więcej), dolewam wodę (trochę ponad 1/4 szklanki) i miksuję jeszcze przez ok 5 minut. Teraz dosmaczamy śmietankę solą, pieprzem, dodatkową porcją soku z cytryny. Przechowujemy ją w zamkniętym słoiczku w lodówce przez kilka dni. Polecam szczególnie do zaprawiania zup, podniesie nie tylko walory odżywcze, ale również smakowe. Obniży co prawda te wizualne, ale zaręczam, że smak wynagradza ten minus. Zupę gotujemy jak zwykle, a śmietankę warto dobierać wg własnego smaku prosto do talerza, minimum po czubatej łyżce, ja dawałam więcej ;) Przykładowe zupy z zaprawą słonecznikową: pomidorowa
i jedna z najpyszniejszych zup ogórkowych jakie jadłam ostatnio, a może nawet kiedykolwiek :)
Przepis od tego podstawowego (klik) różni się tym, że starte ogórki podsmażyłam najpierw na rozgrzanej na patelni przyprawie curry (czubata łyżeczka) i oczywiście obecnością śmietanki (dodałam dwie czubate łyżki na 1 talerz). Taką śmietankę można ukręcić również z pestek dyni czy orzechów, eksperymentujmy, warto! |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
|