piątek, 01 marca 2013
PRZEPROWADZKA
Trochę to trwało, przepraszam niecierpliwiących się. Przenosimy się! :) Zmieniam nazwę bloga, szablon i platformę. Jeszcze nie wszystko w nowym miejscu jest gotowe, wybaczcie więc stare zdjęcia i niekonsekwencję w rodzaju i kolorze czcionki, ustawienia szablonu sobie, a kopiowanie wpisów sobie i nie do końca wypada synchronicznie. Ale, żeby nie przedłużać, chciałam już teraz zaprosić Was do nowego miejsca, w międzyczasie będę poprawiała posty i zdjęcia. Kiedy zakładałam ten blog nie przypuszczałam, że będzie miał czytelników, szczerze! Strona nie powstała dla poklasku, miała być odskocznią dla mnie, wirtualnym „brulionem” z zapisanymi proporcjami, do których mogłam wracać, a także motorem do przyrządzania sensownych dań. Nie przemyślałam wielu kwestii: ograniczonego szablonu (myślę, że wielu z Was- tak jak i z czasem mnie- irytował bardzo wąski środkowy kluczowy pas, który wymuszał częste scrollowanie i ograniczał możliwość wstawiania większych zdjęć), nazwy, nicka („wegetarianka” był loginem zarezerwowanym, wybrałam pierwszą lepszą automatyczną podpowiedź- „wegetarinka”- to nie literówka, a login, który miał mi służyć do logowania się na platformie) i innych spraw. Z czasem moja kuchnia bardzo się zmieniła, z wegetariańskiej, czy nawet około- wegetariańskiej, przeistoczyła się w kuchnię wegańską, nazwa bloga stała się więc mylną dla tych, którzy poszukują typowych przepisów kuchni wege i męczącą dla mnie. Z jednej strony nosiłam się z zamiarem zmiany nazwy, wymiany szablonu, miejsca, ale z drugiej- trochę się tu „zasiedziałam”, przyzwyczaiłam do bloxa i podglądu na zaprzyjaźnione blogi na tej platformie. Jednak dzięki motywacji bliskiej mi osoby :), która pomogła mi z nową nazwą, założeniem bloga i przenoszeniem wpisów, zmiany okazały się i realne i nie tak bolesne. Ula, dziękuję, jesteś aniołem :) Tym samym zapraszam Was do nowego miejsca wegańskich inspiracji kulinarnych: lub
Znaczną część przepisów przeniosłam tam, zdjęcia w większości są „stare”- trochę to potrwa nim je zaktualizuję, nie da się przerobić ich w kilka dni. Aktualizacji na wegetarianka.blox.pl nie przewiduje się. A jednak trochę mi smutno...
piątek, 25 stycznia 2013
UTRUDNIONY DOSTĘP DO BLOGA
Kochani, od dzisiejszego wieczoru do niedzieli włącznie (mam nadzieję, że nie dłużej) będzie utrudniony dostęp do bloga, być może całkowicie wyłączony. Idą zmiany :) Mam nadzieję, że spodobają się także Wam. Szczegóły wkrótce.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
CURRY Z TOFU, JARMUŻEM I KISZONYMI OGÓRKAMI
Początek mroźnego tygodnia witam pyszną, rozgrzewającą, jednogarnkową (lub raczej- "jednopatelniową") potrawą w klimacie indyjsko- polskim :) Curry i kiszone ogórki? Czemu nie? :) Bardzo dobrze wypadły, chociaż- jeśli macie obiekcje lub nie macie ogórków- możecie przyprawić potrawę sokiem z limonki lub cytryny. Sezon na jarmuż w pełni- trzeba korzystać z tego wartościowego, a przy okazji smacznego warzywa. W masali obok jarmużu tym razem utopiłam tofu (tak, dawno nie było u mnie tofu) oraz niemałą ilość startej marchwi, która zalegała w lodówce i zagęściła sos, do tego lubiana kasza (u mnie jęczmienna), ryż lub kromka dobrego chleba. Jeśli nie lubicie (nie jadacie) tofu- możecie dodać ciecierzycę (namoczoną przez noc i ugotowaną bez soli następnego dnia w nowej wodzie) w momencie dodania jarmużu, ugotowaną fasolę lub inny bogaty w białko składnik.
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (jeśli z dodatkiem kaszy, ryżu itp.- na 6 porcji, w innym przypadku na 4) ok 300 g naturalnego tofu ok 10 większych liści jarmużu średnia cebula 3 średnie marchewki czubata łyżeczka curry po pół płaskiej łyżeczki zmielonego kuminu i kolendry czubata łyżeczka sproszkowanej papryki w wersji łagodnej (zwykłej lub wędzonej) 2 szklanki przecieru pomidorowego (passaty) lub soku szklanka mleka kokosowego czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru 2 duże ząbki czosnku 6 średnich kiszonych ogórków 4 łyżki oleju sól opcjonalnie natka pietruszki do posypania na wydaniu Wykonanie Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam curry, paprykę, kumin i kolendrę, podgrzewam na niewielkim ogniu przez minutę, dodaję imbir, mieszam, dorzucam pokrojoną dość drobno cebulę i odciśnięte w papierowych ręcznikach z nadmiaru płynu, pokrojone w kostkę tofu, mieszam porządnie, dodaję startą na grubych (lub drobnych) oczkach tarki marchewkę, podgrzewam chwilę, wlewam przecier pomidorowy, kładę pokrywkę i podgrzewam na wolnym ogniu. Po 15 minutach dodaję porządnie wypłukany, pozbawiony środkowych łodyg i drobno posiekany jarmuż oraz mleko kokosowe oraz szczyptę soli (w wersji z ogórkami- symboliczną, gdyż one przyprawią odpowiednio potrawę) i podgrzewam... jak długo?- wszystko zależy od jarmużu- jeśli będzie drobno pokrojony i lubiany przez Was bardziej jędrny- 10 minut, w innym przypadku- 5- 10 minut dłużej. Na koniec wciskam przez praskę czosnek, dodaję drobno pokrojone ogórki kiszone, mieszam, po kilku minutach wyłączam gaz.
środa, 16 stycznia 2013
WANILIOWO- KOKOSOWA JAGLANKA ŚNIADANIOWA
Śniadaniowo :) Na słodko- bez cukru i waniliowo i pysznie. Jaglanka w królewskim wydaniu! Rozgotowane daktyle z dodatkiem świeżo startego imbiru (opcja) zmiksowane z mlekiem kokosowym (możecie użyć innego, ale kokosowe IMO pasuje najlepiej) i laską wanilii, następnie wymieszane z ugotowaną jaglanką. Kolejne dodatki dowolne- u mnie garść połamanych orzechów włoskich (bardzo pasują) i świeżo zmielone siemię lniane (Omega 3), reszta zależy od Waszych gustów i zawartości szafek: mogą być dowolne ziarna, inne orzechy, przyprawy, np cynamon- ale niewiele- by nie zdominował smaku. Mus waniliowy możecie przygotować wieczór wcześniej- rano wystarczy ugotować kaszę i wymieszać.
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (dla 3 osób)* garść miękkich wypestkowanych daktyli (powiedzmy 1/2 szklanki) 1 i 1/2 szklanki mleka kokosowego (lub innego niesłodzonego) płaska łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru (opcja) laska wanilii 3/4 szklanki kaszy jaglanej łyżeczka oleju sól garść połamanych orzechów włoskich świeżo mielone siemię lniane * jeśli chcecie przygotować śniadanie dla 4 osób- zwiększcie ilość kaszy do pełnej szklanki ) gotujemy ją później w wodzie w proporcji 1:2 (gdzie 1 to kasza) i mleka o ok 1/2 szklanki
Wykonanie Daktyle płuczę, kroję na mniejsze kawałki, wrzucam do garnka razem z imbirem, zalewam 1/2 szklanki wrzątku, zagotowuję i gotuję przez kilka minut na wolnym ogniu mieszając aż woda wyparuje, a daktyle rozpadną się na "dżem" :) Mleko przelewam do blendera, wanilię przecinam wzdłuż nożem, wyskrobuję ziarenka i wrzucam do mleka (laskę odkładam, dodam ją do gotowania kaszy, by wzmocnić waniliowy smak) i miksuję przez chwilę, dodaję daktyle, blenduję przez kilka minut. Kaszę przelewam wrzątkiem na gęstym sitku i płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, dodaję laskę, zalewam wodą (1 i 1/2 szklanki), zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję sporą szczyptę soli i łyżeczkę oleju, gotuję z uchyloną pokrywką aż woda się wygotuje, a zawartość zaskwierczy (6-7 minut), kładę pokrywkę i daję kaszy dojść w objęciach pary (ok 10 minut). Teraz mieszam ją z przygotowanym musem i orzechami. Na wydaniu posypuję zmielonym siemieniem i dodatkową porcją orzechów. Smacznego :)
poniedziałek, 14 stycznia 2013
ZUPA Z SOCZEWICĄ I MLEKIEM KOKOSOWYM
Dzisiaj bez zbędnych wstępów i adekwatnie do pogody- rozgrzewająca, pyszna zupa z soczewicą, przecierem pomidorowym i mlekiem koko w rytmie indyjskim. U nas w okresie szczypiących mrozów- obowiązkowo raz w tygodniu :)
Tym razem dodałam do niej upieczone kawałki kokosa- jako przekąska w sama sobie nie przekonuje- ale w zupie sprawdziły się idealnie :) To miły dodatek, ale nie jest niezbędny, zupa jest pyszna i bez niego. PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (na 6 dużych porcji) szklanka czerwonej soczewicy 2 średnie marchewki nieduża pietruszka 5 średnich ziemniaków szklanka mleka kokosowego szklanka przecieru pomidorowego (passaty) lub soku czubata łyżeczka przyprawy curry czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru pół płaskiej łyżeczki zmielonej kolendry pół płaskiej łyżeczki zmielonego kuminu sok z jednej limonki (opcja, ale polecana) 3 większe ząbki czosnku 3 liście laurowe 4 ziarenka ziela angielskiego 4 łyżki oleju/ oliwy sól opcjonalnie natka pietruszki Wykonanie Soczewicę płuczę, moczę przez noc lub przez godzinkę- dwie (tak, ja moczę wszystkie strączki- te "szybkie również). W garnku o grubym dnie rozgrzewam tłuszcz, sypię curry, kolendrę i kumin i prażę na niewielkim ogniu przez minutę, dodaję imbir, po chwili starte na grubej tarce warzywa (marchew i pietruszkę) i podgrzewam przez chwilę porządnie mieszając by dobrze pokryły się masalą. Zalewam wodą (1 litr), zagotowuję, wrzucam pokrojone ziemniaki i przepłukaną soczewicę, dodaję liście laurowe, ziele angielskie i płaską łyżkę soli, gotuję z uchyloną pokrywką przez ok 30 minut. Dodaję przecier, sok z limonki i mleko, po kolejnych 10 minutach wciskam przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam gaz. Dosmaczam- jeśli trzeba. Zjadamy w takiej formie lub zmiksowanej- częściowo lub na krem, ja najczęściej miksuję częściowo. Posypujemy natką- jeśli mamy :) Smacznego!
piątek, 11 stycznia 2013
FLACZKI Z BOCZNIAKÓW
Kolejna boczniakowa propozycja ode mnie :) "Flaczki" to coś pośredniego między gęstą zupą a gulaszem, czyli to, czego nam potrzeba teraz, gdy zima za oknem, a żołądki dopominają się o konkretne wypełnienie. Pierwsze swoje "flaczki" robiłam dawno temu na podstawie przypisu z książki B. Cyran Żak "Odnowa na talerzu", potem były wariacje i do tego też Was zachęcam :) Podstawa to boczniaki i odpowiedni zbiór przypraw, który sprawi, że danie nabiera wyjątkowego smaku. Przyjemnie smakuje z dodatkiem suszonych grzybów, a dzisiaj wersja z odrobiną przecieru pomidorowego i płatków owsianych- jako zagęstnika. Jest to propozycja obiadowa, ale spokojnie można ją zaserwować jako rozgrzewający starter na imprezie :) Córka nie przepada za grzybami- za wyjątkiem suszonych- dostała więc sam wywar z dodatkiem zrobionych na szybko klusek jaglanych (klik), dzięki temu wszystkie brzuchy były syte, a apetyty zaspokojone :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (na 6 dużych porcji) 500g boczniaków 2 średnie marchewki nieduża pietruszka większa cebula 1/2 szklanki płatków owsianych górskich 6 łyżek oleju 3 liście laurowe 4 ziarenka ziela angielskiego czubata łyżeczka słodkiej papryki w proszku (u mnie wędzona, ale może być zwykła) czubata łyżeczka majeranku niepełna płaska łyżeczka pieprzu ziołowego płaska łyżeczka imbiru w proszku (nożna użyć startego świeżego- podwójna ilość) szczypta gałki muszkatołowej 4 łyżki przecieru pomidorowego (passaty) lub soku z pomidorów 3 większe ząbki czosnku czubata łyżeczka musztardy (u mnie Dijon)- opcja zielona pietruszka do posypania
Wykonanie Płatki płuczę na sitku pod bieżącą wodą, zalewam szklanką gorącej wody, przykrywam i odstawiam (na pół godziny, godzinę, dwie- w zależności od tego ile macie czasu). Obrane i pokrojone marchewki i pietruszkę wrzucam na rozgrzane w garnku o grubym dnie 2 łyżki oleju, mieszając smażę na średnim ogniu przez niecałe 10 min- aż wydzielą sok i przyjemnie zapachną :), zalewam wodą (1 i 1/2 l), zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję płaską łyżkę soli, kładę uchyloną pokrywkę i tak gotuję. W trakcie dodaję ziele angielskie, liście laurowe i resztę składników, ale po kolei :) Obraną cebulę pokrojoną na ćwiartki przypalam z każdej strony na patelni (ceramicznej lub teflonowej), dorzucam do garnka. Przepłukane i osuszone papierowymi ręcznikami boczniaki kroję na paseczki, wrzucam na patelnię z rozgrzanymi 4 łyżkami oleju i smażę od czasu do czasu mieszając aż puszczą sok, wchłoną go i nieco się zezłocą, dodaję paprykę w proszku i pieprz ziołowy i podgrzewam jeszcze przez chwilę mieszając tak by grzyby dokładnie pokryły się przyprawami, przerzucam do garnka. Po ok 30 minutach gotowania dodaję roztarty w palcach majeranek oraz płatki zmiksowane na "kaszkę" w blenderze wraz z wodą, w której się moczyły oraz przecier pomidorowy. Wciskam przez praskę czosnek, mieszam i po chwili wyłączam gaz. Przyprawiam imbirem, gałką, musztardą, ewentualnie dodatkową porcją soli i pieprzu. Na wydaniu posypuję zieloną pietruszką (aktualnie mrożoną). Zjadamy solo lub z kromką dobrego chleba. Smacznego :)
poniedziałek, 07 stycznia 2013
PIEROGI RUSKIE BEZ SERA, ALE Z KASZĄ JAGLANĄ
To już druga wersja wegańskich pierogów ruskich u mnie. Pierwsza była z moczonym słonecznikiem, dla przypomnienia- (klik), ta z kaszą jest równie smakowita i szybsza od poprzedniej, nie trzeba niczego moczyć :) W roli omasty wystąpił smażony seler z dodatkiem balsamico i mak. Córce pomysł chrupiących ziarenek na pierogach bardzo przypadł do gustu i pierwotnie miałam użyć tylko maku dorzuconego do podgrzanej oliwy, dosmaczyć szczyptą soli, ale seler wołał z lodówki o uwagę :) Zamiast selera możecie użyć pietruszki czy cebuli lub w ogóle pominąć ten element i skupić się na maku :), w farszu niczego bym nie zmieniała, ewentualnie- jeśli macie- można dodać nieco zieleniny (pietruszka, koperek).
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki (na ponad 40 szt) Ciasto czubata łyżka maku Wykonanie Obrane, pokrojone ziemniaki gotuję do miękkości w osolonej wodzie, odparowuję, ubijam na pure. Przelaną wrzątkiem na drobnym sitku i przepłukaną kaszę przekładam do niewielkiego garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, sypię niewielką ilość soli, dodaję łyżeczkę oleju, kładę uchyloną pokrywkę i na niewielkim ogniu gotuję przez kilka minut aż woda się wygotuje, a zawartość zaskwierczy ;), zostawiam pod pokrywką na 10 min (przez ten czas kasza dojdzie pod parą). Następnie dodaję łyżkę oliwy i rozcieram ją tylną stroną drewnianej łyżki. Mieszam z ziemniakami. Cebulę pokrojoną w drobną kostkę smażę do zeszklenia (a nawet lekkiego zezłocenia) na 3 łyżkach oleju, mieszam z masą, wciskam przez praskę czosnek, dosmaczam solą (łyżeczka lub więcej), świeżo zmielonym pieprzem, sokiem z cytryny i startą gałką. Przesianą mąkę zalewam szklanką wrzątku, początkowo mieszam łyżką, a jak nieco przestygnie zaczynam wyrabiać rękoma, dolewam jeszcze odrobinę wody (ilość wody uzależniona jest od typu mąki, być może nie trzeba będzie dolewać wcale, musicie to wyczuć, ja dodałam ok 1/4 szklanki- gorącej oczywiście), wyrabiam aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne, dodaję oliwę i wyrabiam jeszcze chwilę, przykrywam ściereczką i daję ciastu odpocząć przez ok 15 minut. Odrywam porcje ciasta, wałkuję na podsypanym mąką blacie, wykrajam koła "drinkową" /;)/ szklanką, kładę po czubatej łyżce farszu i zlepiam pierogi (ciasto, które czeka w kolejce ;) pozostaje nadal pod ściereczką i lepione odkładane pierogi również- zapobiega to wysuszeniu). Jeśli macie problem ze sklejaniem ciasta, warto po nałożeniu farszu przejechać przez połowę koła palcem zanurzonym w wodzie (warto mieć pod ręką miseczkę z przyszykowaną do tego celu wodą). Gotuję w osolonym wrzątku przez kilka minut od wypłynięcia (woda w garnku nie może buzować, ale lekko pyrkać ;), po wydobycie z garnka mieszam od razu z omastą, którą przygotowuję w trakcie gotowania pierogów. Na patelni rozgrzewam olej/ oliwę, wrzucam pokrojone w niewielką kostkę warzywa, smażę na średnim ogniu mieszając aż się zabrązowią, dodaję łyżkę octu i podgrzewam jeszcze chwilę, wyłączam gaz, dodaję łyżkę maku i szczyptę soli. Jeśli chcecie użyć samego maku- podgrzejcie oliwę przez chwilę, aby była ciepła, wyłączcie gaz, dodajcie mak i posypcie solą. Smacznego :)
czwartek, 03 stycznia 2013
BOCZNIAKI PO TATARSKU
Witajcie w lepszym roku :) Pewnie (prawie) każdy z Was ma już chęć na "normalne" dania, na pieczone ziemniaki, pomidorówkę i zupę z soczewicy na mleku kokosowym :) Jednak w tych boczniakach rozsmakowałam się tak bardzo, że muszę pochwalić się przepisem. Absolutny hit, zajadam się nimi od miesiąca, polecam do kromki chleba lub na imprezę jako przekąska. Podstawa sosu to nerkowce, sok z kiszonych ogórków i dłuższe niż zwykle miksowanie namoczonych orzechów, możecie też próbować z migdałami, tylko nie wiem czy z nimi sos nie wyjdzie "wiórowaty", chociaż jak zobaczyłam śmietanę migdałową ukręconą blenderem przez Pinkcake (klik), stwierdziłam, że w kuchni roślinnej już chyba nic mnie nie zdziwi :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki 500g boczniaków szklanka nerkowców szklanka soku z kiszonych ogórków + dodatkowy sok do namoczenia orzechów 10 średnich kiszonych ogórków lub więcej większa cebula szklanka mrożonego groszku (można użyć puszkowego, ja mam własny mrożony groszek i takiego używam) 3 czubate łyżeczki lubianej musztardy (używam Dijon) opcjonalnie sól, pieprz do dosmaczenia miłym dodatkiem będzie zielenina- natka, koperek- o tej porze roku z prywatnej mrożonki 4 łyżki oleju/ oliwy Wykonanie Nerkowce moczę przez noc w soku z kiszonych ogórków, następnego dnia płuczę i blenduję z 1/2 szklanki ciepłej wody, po 5 minutach dolewam kolejną porcję wody- 1/2 szklanki, po kolejnych 5 minutach 1/2 szklanki soku z kiszonych ogórków, po kolejnych 5 min dolewam znowu 1/2 szklanki soku z kiszonych ogórków i blenduję przez kolejne 5 minut. Miksowanie zajmuje mi ok 20 minut, ale tak naprawdę ramy czasowe to granica Waszej cierpliwości :) Co prawda nie uzyskałam masy ekstra- gładkiej, drobinki orzechów były widoczne w sosie, ale niewyczuwalne pod zębami :) Do sosu dodaję pokrojone drobno ogórki i cebulę (surową!) oraz ugotowany w niewielkiej ilości osolonej wody groszek, dosmaczam musztardą, można dodatkowo doprawić go solą, pieprzem, dodaję zieleninę. Boczniaki płuczę, suszę papierowymi ręcznikami, kroję na cząstki "na raz" i smażę na rozgrzanym na patelni oleju aż puszczą sok, wchłoną go i lekko się zezłocą, co jakiś czas delikatnie mieszam, odstawiam do wystudzenia, mieszam z sosem i wkładam do lodówki na noc. Smacznego :)
sobota, 29 grudnia 2012
BLOK OWSIANY
Nie wiem czy Wasze mamy robiły kiedyś coś takiego. Z tego co ja pamiętam w składzie było mleko, masło/ margaryna, cukier, kakao i płatki owsiane. Może mleko w proszku też tam było...? Gorącą masę powstałą z połączenia podgrzanych składników wylewało się do formy i kroiło po zastygnięciu. Mój blok- to nie do końca jest TO- ale przypomina smak dzieciństwa :) Różne wersje tego bloku robię od czasu gdy dzięki Alicji odkryłam patent z daktylami rozgotowanymi w soku z pomarańczy, o którym pisałam przy okazji trufli (klik), daje wiele możliwości do przyrządzenia różnego rodzaju słodkości bez dodatku cukru stołowego.
Do bloku- obok płatków możecie dodać lubiane połamane orzechy, migdały, podprażone pestki dyni, słonecznika, sezam itp. Dla rozluźnienia nieco zamulającej ;) konsystencji do masy dodaję w zależności od tego co mam pod ręką: ok 1/2 szklanki mleka roślinnego DIY, ok 3/4 szklanki pure dyniowego lub 1 większe zmiksowane awokado. Polecam jako słodki akcent imprezy (niekoniecznie) młodzieżowej czy deser na co dzień lub od Święta :)
PRZEPIS WEGAŃSKI Składniki ok 150 g wypestkowanych suszonych niesiarkowanych miękkich daktyli (mogą być pół na pół z innymi suszkami jak figi, rodzynki, żurawina) sok wyciśnięty z jednej niedużej pomarańczy (nie zaszkodzi, jeśli przy wyciskaniu do miseczki dostanie się trochę miąższu, byle pestek nie było) 3 czubate łyżki karobu lub kakao 3 szklanki płatków owsianych górskich (część płatków można zastąpić pokruszonymi orzechami, podprażonymi pestkami dyni, słonecznika itp) spora szczypta soli 1/4 szklanki wrzątku ok 1/2 szklanki mleka roślinnego lub 3/4 szklanki pure dyniowego lub zmiksowane duże awokado (dodatek "rozmulacza" ;) jest opcjonalny, ale polecany) Wykonanie Przepłukane daktyle wrzucam do małego garnka, zalewam wodą i sokiem z pomarańczy, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i podgrzewam co raz mieszając, aż płyn odparuje, a owoce zaczną się rozpadać (ok 10 min), miksuję na gładko z wybranym dodatkiem (mleko, awokado lub pure z dyni) i sporą szczyptą soli, przekładam do garnka i mieszam porządnie z przepłukanymi na sitku pod bieżącą wodą płatkami, dodaję karob i znowu szybko (ale dokładnie) mieszam. Macie teraz krótką chwilę na ewentualne doposażenie masy w dodatkowe przyprawy (chili, pieprz, chlust esencji waniliowej, dodatkowa szczypta soli, cynamon itp). Następnie przekładam masę do foremki wyłożonej folią spożywczą lub aluminiową (najlepiej dobrać taką, by boki bloku miały ok 2 cm wysokości), wyrównuję powierzchnię mocno dociskając tylną stroną łyżki lub zwilżonymi dłoniami, po przestudzeniu wkładam do lodówki na kilka godzin lub na całą noc, po wyjęciu kroję w niedużą kostkę. Smacznego :)
sobota, 22 grudnia 2012
CHAŁWA Z MARCHEWKI
Stęskniłam się za blogiem i za Wami! Za bardzo :) Ostatnie dni nabrały takiego tempa, że nie miałam zbyt wiele czasu na sen, o blogowaniu nie było mowy. Ale już wracam do żywych, do kuchni i do Was :) Jakiś czas temu robiłam imprezę dla młodzieży i postaram się w najbliższym czasie pokazać kilka ciekawych propozycji, którymi uraczyłam koleżeństwo mojej latorośli. Na początek chałwa z marchewki. Tak, z marchewki! Gotowanej :)))
Inspiracja pochodzi z "Kaszaprodżekt", jednego z tych wege- blogów, na które zaglądam z przyjemnością :) U mnie chałwa w wersji wegańskiej z zamianą masła na olej w zmniejszonej ilości, z mlekiem migdałowym DIY (klik), niewielkim dodatkiem słodu ryżowego zamiast cukru oraz dla wzmocnienia TEGO smaku- z dodatkiem zmielonego sezamu- wspaniałego źródła wapnia- zwłaszcza, jeśli użyjecie tego mniej urodziwego- nieoczyszczonego. Masa w postaci krojonych kostek nie do końca przemawiała do mojej córki, utoczyłam więc niewielkie kulki, które dodatkowo obtoczyłam podprażonymi, grubo zmielonymi pistacjami. Efekt smakowy i wizualny bardzo satysfakcjonujący. W miejsce mleka migdałowego możecie użyć każdego innego, a do obtoczenia kulek czy też kostek- innych orzechów, wiórków koko itp. Sezam również może być :) Pominęłam egzotyczne przyprawy ze względu na dzieci, ale jeśli lubicie kardamon czy kumin- nie bójcie się ich użyć :)
PRZEPIS WEGAŃSKI
Składniki (na 20 kulek) 1 kg marchewki 4 łyżki oleju/ oliwy 3 szklanki dowolnego mleka roślinnego 2 łyżki słodu ryżowego (lub innego) lub nieco więcej 4 czubate łyżki sezamu lub więcej szczypta soli (opcja, ale polecana- dla przełamania smaku) dowolne orzechy lub wiórki do obtoczenia Wykonanie Obrane marchewki ścieram na tarce o drobnych (skośnych) oczkach, wrzucam na szeroką patelnię z rozgrzanym tłuszczem, podgrzewam mieszając przez kilka minut. Dolewam mleko, zagotowuję, zmniejszam płomień i podgrzewam co jakiś czas mieszając do momentu, aż mleko odparuje, a gęsta masa zacznie odstawać od patelni. Trwa to ok godziny lub dłużej. Zestawiam patelnię z ognia- dosmaczam słodem (jego ilość będzie zależna od tego- jakiego mleka użyliście i indywidualnego gustu oraz solą), mieszam, dodaję zmielony w młynku do kawy sezam, ale zanim dodacie sezam- koniecznie powąchajcie masę marchewkową :)- "czary- mary". Jak masa nieco przestygnie formuję z niej kulki wielkości orzechów włoskich i obtaczam w grubo mielonych orzechach /dwukrotnie, pierwsza warstwa szybko topiła się w masie ;)/. Trzymam w lodówce przed podaniem. Jeśli masa wyda się Wam zbyt luźna na formowanie- wstawcie ją do lodówki i dowolnie formujcie po zgęstnieniu. Jeśli preferujecie formę kostkową- włóżcie masę do niewielkiego pojemnika wyłożonego np folią spożywczą, wstawcie do lodówki i pokrójcie po stężeniu. Jestem ciekawa czy przepis zaintryguje również kogoś z Was, nadchodzące Święta wydają się być dobrą okazją :) |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
INNE BLOGI BEZMIĘSNE PL
NIEKONIECZNIE WEGE, ALE RÓWNIEŻ INSPIRUJĄCO
POMÓŻMY DZIECIOM
TUTAJ TEŻ ZAGLĄDAM
WARTO ZAJRZEĆ
WEGETARIAŃSKO ZA GRANICĄ
ZAGRANICZNE
Tagi
|